Przewróciła oczami, gdy usłyszała jego słowa. Miała naprawdę dobry dzień, wszystko przebiegało w idealnym porządku (tak, jak lubiła najbardziej), dopóki na niego tutaj nie wpadła. - To źle widzisz. - Nie mogła przecież sobie odpuścić komentarza, byle tylko udowodnić mu, że nic o niej nie wiedział.
- W sumie pasuje to do Ciebie, przesiedzenie całego życia, nie osiągnięcie niczego, niczego co mogłoby Cię w jakiś sposób usatysfakcjonować, to egzystencja, a nie życie. - Najwyraźniej nie zamierzała się już hamować, zresztą w przypadku ich jakże uroczych dyskusji rzadko kiedy to robiła. Z taką lekkością opowiadał o tym, że mu się wszystko należy, że, aż prosiło się to o komentarz. Nie mogła uwierzyć, jak można być aż tak zepsutym i jeszcze ochoczo mówić o tym innym.
- Nie nagle, to będzie proces, ale chętnie stanę się jego częścią, aby udowodnić takim jak Ty, że da się to zrobić. - Jak wiadomo, jak Prue sobie coś ubzdurała, to raczej nie zamierzała z tego rezygnować. Wiedziała jak wyglądał świat, hierarchia, aczkolwiek nie sądziła, że będzie się to utrzymywać, nawet jeśli nie jej będzie lepiej, to przyszłym pokoleniom, nie będą musieli przeżywać tego, co ona.
- Zasady gry można zmienieć. - Wydawała się być co do tego naprawdę przekonana. Zresztą nie bez powodu starała się być najlepszą, przykłada do swoich obowiązków, jak i nauki - zresztą tutaj nawet nie musiała robić zbyt wiele, jej umysł sam chłonął wiedzę niczym gąbka, dawał jej przewagę, której nie miał prawie nikt.
Oczy jej błysnęły, kiedy kazał jej wypierdalać, cóż nie powinna się po nim spodziewać niczego więcej, nie był to pierwszy raz, nie mogła znieść tego, że z taką lekkością przychodziło mu traktowanie jej w ten sposób, jakby naprawdę była kimś gorszym, może była? Myślała o tym wiele razy, zastanawiała się, czy naprawdę warto się starać, bo pewnie miała spotkać na swojej drodze wielu podobnych do niego ludzi - cóż przynajmniej się przygotowała na to, czego można się po nich spodziewać.
Zacisnęła dłonie w pięść, czuła, że paznokcie przebijały jej skórę, ale dzięki temu opanowywała gniew, który się w niej zbierał. - To akurat nigdy się nie stanie. - Powiedziała cicho, nieco zrezygnowanie, po czym odwróciła się na pięcie i szybkim krokiem ruszyła w stronę zamku.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control