29.10.2025, 19:33 ✶
– Nie jestem. Nie uważasz, że będzie zabawnie to sprawdzić? - zasugerowała Brenna. Ktoś mógłby pomyśleć, że miała skłonności sadystyczne, chociaż w istocie na swój sposób lubiła Sebastiana Macmillana i po prostu nie mogła oprzeć się rozbawieniu na to, jak ją traktował. – Och, paniczu Bulstrode, proszę uważać, jeszcze ktoś pomyśli, że znasz umiar – roześmiała się.
– Wpadłam na niego parę razy, ale trudno mówić o szczególnie zażyłej znajomości. Lepiej znam Geraldine – wyjaśniła Brenna, zresztą była pewna, że zaproszenie wyszło właśnie od panny Yaxley. Ambroise był dla niej zawsze parę lat starszym uzdrowicielem. Może mogłaby go nawet polubić, bo zdawał się… nie umiała do końca ubrać tego w słowa: ale chyba najlepszym określeniem byłoby „niesztywny”. Ale kilka tygodni temu stał się przyszłym szwagrem Borgina, i nie mogła czasem się nie zastanawiać… czy to było małżeństwo ze szczerego uczucia, czy może zaaranżowano je, bo rodziny miały podobne poglądy na to, jak oczyścić ten świat?
Wiedziała, że w Spaloną Noc Ambroise nie biegał w masce, wręcz przeciwnie: pomógł Heather. Nie angażował się więc prawdopodobnie, pozostając uzdrowicielem i starała się trzymać tej myśli. Zresztą, podjęła decyzję, że przez tę jedną noc nie będzie o tym rozmyślać. Zamierzała może zachowywać zwykłą ostrożność, ale to było wesele Geraldine i dziś Brenna chciała po prostu życzyć jej szczęścia i dobrej zabawy w tej ważnej dla niej chwili.
– Mona – ucieszyła się szczerze, dostrzegając nazwisko Rowle. Och i cóż za okazja do poobserwowania jej u boku Icarusa i zdecydowania, czy go lubiła, czy będzie miała ochotę utopić go w jeziorze – wszystko zależało od tego, jak w tej chwili wyglądała relacja tej dwójki i w jaki sposób odnosił się do jej przyjaciółki. – Ach Prewettowie. Poker na weselu. Chyba faktycznie będę zmuszona iść narzucać się kapłanowi – stwierdziła z odrobiną rozbawienia, jakoś nie zaskoczona tym pragnieniem wzięcia się za grę w karty.
!natura
– Wpadłam na niego parę razy, ale trudno mówić o szczególnie zażyłej znajomości. Lepiej znam Geraldine – wyjaśniła Brenna, zresztą była pewna, że zaproszenie wyszło właśnie od panny Yaxley. Ambroise był dla niej zawsze parę lat starszym uzdrowicielem. Może mogłaby go nawet polubić, bo zdawał się… nie umiała do końca ubrać tego w słowa: ale chyba najlepszym określeniem byłoby „niesztywny”. Ale kilka tygodni temu stał się przyszłym szwagrem Borgina, i nie mogła czasem się nie zastanawiać… czy to było małżeństwo ze szczerego uczucia, czy może zaaranżowano je, bo rodziny miały podobne poglądy na to, jak oczyścić ten świat?
Wiedziała, że w Spaloną Noc Ambroise nie biegał w masce, wręcz przeciwnie: pomógł Heather. Nie angażował się więc prawdopodobnie, pozostając uzdrowicielem i starała się trzymać tej myśli. Zresztą, podjęła decyzję, że przez tę jedną noc nie będzie o tym rozmyślać. Zamierzała może zachowywać zwykłą ostrożność, ale to było wesele Geraldine i dziś Brenna chciała po prostu życzyć jej szczęścia i dobrej zabawy w tej ważnej dla niej chwili.
– Mona – ucieszyła się szczerze, dostrzegając nazwisko Rowle. Och i cóż za okazja do poobserwowania jej u boku Icarusa i zdecydowania, czy go lubiła, czy będzie miała ochotę utopić go w jeziorze – wszystko zależało od tego, jak w tej chwili wyglądała relacja tej dwójki i w jaki sposób odnosił się do jej przyjaciółki. – Ach Prewettowie. Poker na weselu. Chyba faktycznie będę zmuszona iść narzucać się kapłanowi – stwierdziła z odrobiną rozbawienia, jakoś nie zaskoczona tym pragnieniem wzięcia się za grę w karty.
!natura
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.