30.10.2025, 21:53 ✶
Z Norą przy barze.
— Cieszę się, że chociaż ciebie bawi ta sytuacja. Z mojej perspektywy był to szalenie nieprzyjemny zbieg okoliczności. Zwłaszcza, że jeden taki wypadek zdaje się pociągać za sobą drugi — skomentował z nietęgą miną. — Pamiętasz tę medyczkę, która pomagała nam z zerwaniem więzi w trakcie lata? — Zrobił drobną pauzę, aby pozwolić blondynce wrócić wspomnieniami do tamtego okresu. — Nie miała szczęścia podczas Spalonej Nocy. Jakiś czas temu odbył się pogrzeb.
Ech, nie wiedział, czemu w ogóle zaczął rozmowę na ten temat. Może po prostu nie potrafił akurat teraz cieszyć się z tego, że mogli korzystać z chwili świętego spokoju? Funkcjonowanie w kryzysie dałoby mu coś do roboty i pozwoliło nie myśleć ciągle o Warowni, o Zakonie Feniksa, o tym jakie zmiany być może przejdzie Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów w najbliższym czasie. Wypuścił powoli powietrze z płuc, przyglądając się zgromadzonym na sali gościom.
Przez chwilę zastanawiał się, czy nie powinien ich jakoś dopisać do puli, żeby zaangażowali się w tę grę, ale... Czy naprawdę chciał ryzykować, że wyląduje w tańcu z kimś za kim nie przepadał? Albo że Nora będzie zmuszona wykonać parę obrotów w objęciach jakiegoś zdziadziałego konserwatysty? Pokręcił powoli głową. Tym razem chyba przeznaczone im było obserwować rozwój zdarzeń z bezpiecznej odległości.
— Rozumiem. Po prostu jeszcze nie wiem, jak sobie to wszystko poukładać — przyznał z niechęcią, wywracając teatralnie oczami. — Podejrzewam, że najwłaściwszym krokiem byłoby poczekanie na Brennę. Ona zawsze ma jakiś plan. Na Merlina, teraz naprawdę byłbym wdzięczny za całą siatkę jej planów.
Zagryzł dolną wargę, gdy zapytała go o Ministrę.
— Na twoje babeczki domowej roboty skusiłby się każdy. Bez względu na wiek, płeć i inne tego typu sprawy. Nawet alergie żywieniowe — skomentował, dopiero po chwili orientując się, że dla niektórych osób jego komentarz mógłby zabrzmieć nieco dwuznacznie. Longbottom momentalnie zaczął się czerwienić.
— Cieszę się, że chociaż ciebie bawi ta sytuacja. Z mojej perspektywy był to szalenie nieprzyjemny zbieg okoliczności. Zwłaszcza, że jeden taki wypadek zdaje się pociągać za sobą drugi — skomentował z nietęgą miną. — Pamiętasz tę medyczkę, która pomagała nam z zerwaniem więzi w trakcie lata? — Zrobił drobną pauzę, aby pozwolić blondynce wrócić wspomnieniami do tamtego okresu. — Nie miała szczęścia podczas Spalonej Nocy. Jakiś czas temu odbył się pogrzeb.
Ech, nie wiedział, czemu w ogóle zaczął rozmowę na ten temat. Może po prostu nie potrafił akurat teraz cieszyć się z tego, że mogli korzystać z chwili świętego spokoju? Funkcjonowanie w kryzysie dałoby mu coś do roboty i pozwoliło nie myśleć ciągle o Warowni, o Zakonie Feniksa, o tym jakie zmiany być może przejdzie Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów w najbliższym czasie. Wypuścił powoli powietrze z płuc, przyglądając się zgromadzonym na sali gościom.
Przez chwilę zastanawiał się, czy nie powinien ich jakoś dopisać do puli, żeby zaangażowali się w tę grę, ale... Czy naprawdę chciał ryzykować, że wyląduje w tańcu z kimś za kim nie przepadał? Albo że Nora będzie zmuszona wykonać parę obrotów w objęciach jakiegoś zdziadziałego konserwatysty? Pokręcił powoli głową. Tym razem chyba przeznaczone im było obserwować rozwój zdarzeń z bezpiecznej odległości.
— Rozumiem. Po prostu jeszcze nie wiem, jak sobie to wszystko poukładać — przyznał z niechęcią, wywracając teatralnie oczami. — Podejrzewam, że najwłaściwszym krokiem byłoby poczekanie na Brennę. Ona zawsze ma jakiś plan. Na Merlina, teraz naprawdę byłbym wdzięczny za całą siatkę jej planów.
Zagryzł dolną wargę, gdy zapytała go o Ministrę.
— Na twoje babeczki domowej roboty skusiłby się każdy. Bez względu na wiek, płeć i inne tego typu sprawy. Nawet alergie żywieniowe — skomentował, dopiero po chwili orientując się, że dla niektórych osób jego komentarz mógłby zabrzmieć nieco dwuznacznie. Longbottom momentalnie zaczął się czerwienić.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞