Atreus nie był aż tak zainteresowany życiem uczuciowym swojej rodziny, albo raczej - nie był zainteresowany czymś, do czego nie miał nawet podglądu. Icarus trzymał Monę na dystans, przynajmniej pod względem swojej dalszej rodziny, nie chwalił się nią i nie przyprowadzał na rodzinne obiady. Ich szkolne relacje natomiast, były również dla Atreusa zbyt odległe, biorąc pod uwagę że Mona była tylko kolejną starszą krukonką, podczas gdy on miał o wiele lepsze rzeczy do roboty, czyli latanie na miotle albo bicie się z kolegami.
Zmarszczył więc brwi w jakimś niezdecydowanym wyrazie, jakby Brenna opowiadała mu właśnie jakieś niesmaczne głupoty. Przez moment nawet wahał się żeby jej wprost nie powiedzieć, żeby se nie żartowała bo przecież by wiedział takie rzeczy, ale szybko doszedł do wniosku że było wręcz odwrotnie - nie wiedziałby, bo niezbyt by go to obchodziło. Z resztą... nawet jeśli i Monę by ze szkoły kojarzył jakoś bardziej, to pewnie i tak zdążyłby o niej trzy razy zapomnieć, bo jej i Icarusa kontakt po Hogwarcie chyba się zwyczajnie urwał, prawda? Musiał jednak przyznać kuzynowi, że grał w bardzo ciekawą grę, nawet ciekawszą niż on sam, biorąc pod uwagę jego urodzenie i fakt, że Mona - Rowle, jak głosiła wdzięcznie plakietka - należała do jednej z bardziej konserwatywnych rodzin. Chociaż to nie tak, że ktoś zamierzał krzyczeć kiedykolwiek o matce mugolce.
- W takim razie nie mam co narzekać, bo bardzo ładnie wyglądasz - aczkolwiek w pierwszym odruchu bardzo chciał zapytać, czy którejś z nich ręce urwało, że musiały się szykować razem. Szybko jednak doszedł do wniosku, że przygotowywanie się razem przed imprezą, było jakimś chyba zbiorowym rytuałem, jak wspólne chodzenie do łazienki. - Dwa razy w tygodniu, to już i tak o dwa razy za dużo, tak w kontekście normalnych ludzi - uśmiechnął się do niej.
Z ich dwojga, to ją wyznaczał jako jakąś uniwersalną ekspertkę od zwierzę, gdzie w słowie ekspertka zawierała się jakaś minimalna wiedza na temat flory i fauny. Przyglądał się więc zwierzęciu czujnie, niezbyt ukontentowany z faktu, że Brenna też zamarła w bezruchu.
- Hmm, wścieklizna, no dobrze - zastanowił się. Co w ogóle robiła wścieklizna? Wściekał się człowiek i tyle? Nic nowego w sumie - Shoo, idź sobie - zamachał ręką w kierunku rudego zwierzątka, z nadzieją że zrozumie sugestię i przestanie im kontaminować stół.
// czy wiewiórka jest wściekła i mnie ugryzie
Zmarszczył więc brwi w jakimś niezdecydowanym wyrazie, jakby Brenna opowiadała mu właśnie jakieś niesmaczne głupoty. Przez moment nawet wahał się żeby jej wprost nie powiedzieć, żeby se nie żartowała bo przecież by wiedział takie rzeczy, ale szybko doszedł do wniosku że było wręcz odwrotnie - nie wiedziałby, bo niezbyt by go to obchodziło. Z resztą... nawet jeśli i Monę by ze szkoły kojarzył jakoś bardziej, to pewnie i tak zdążyłby o niej trzy razy zapomnieć, bo jej i Icarusa kontakt po Hogwarcie chyba się zwyczajnie urwał, prawda? Musiał jednak przyznać kuzynowi, że grał w bardzo ciekawą grę, nawet ciekawszą niż on sam, biorąc pod uwagę jego urodzenie i fakt, że Mona - Rowle, jak głosiła wdzięcznie plakietka - należała do jednej z bardziej konserwatywnych rodzin. Chociaż to nie tak, że ktoś zamierzał krzyczeć kiedykolwiek o matce mugolce.
- W takim razie nie mam co narzekać, bo bardzo ładnie wyglądasz - aczkolwiek w pierwszym odruchu bardzo chciał zapytać, czy którejś z nich ręce urwało, że musiały się szykować razem. Szybko jednak doszedł do wniosku, że przygotowywanie się razem przed imprezą, było jakimś chyba zbiorowym rytuałem, jak wspólne chodzenie do łazienki. - Dwa razy w tygodniu, to już i tak o dwa razy za dużo, tak w kontekście normalnych ludzi - uśmiechnął się do niej.
Z ich dwojga, to ją wyznaczał jako jakąś uniwersalną ekspertkę od zwierzę, gdzie w słowie ekspertka zawierała się jakaś minimalna wiedza na temat flory i fauny. Przyglądał się więc zwierzęciu czujnie, niezbyt ukontentowany z faktu, że Brenna też zamarła w bezruchu.
- Hmm, wścieklizna, no dobrze - zastanowił się. Co w ogóle robiła wścieklizna? Wściekał się człowiek i tyle? Nic nowego w sumie - Shoo, idź sobie - zamachał ręką w kierunku rudego zwierzątka, z nadzieją że zrozumie sugestię i przestanie im kontaminować stół.
// czy wiewiórka jest wściekła i mnie ugryzie
Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak
Tak