01.11.2025, 10:07 ✶
Nie odezwał się ani słowem, dopóki nie skończyła mówić. Dopiero wtedy przechylił lekko głowę, prostując się w krześle. Sięgnął po drżącą dłoń Ambrosii, bawiącą się bezmyślnie biżuterią, która otaczała jej szyję, a potem złożył na niej czuły pocałunek. Pozwolił wybrzmieć zapadłej między nimi ciszy. Nie puścił jej dłoni. Chociaż czekał, aż dotrze do niej, że wszystko, co powiedział, powiedział, ponieważ ją kochał, ponieważ chciał jej bezpieczeństwa... Nie doczekał się. Być może, gdyby Ambrosia nie wolała traktować jego słów wybiórczo, wybierając z jego wypowiedzi to, co jej się akurat w tym momencie nie podobało, Alexander też nie pokazywałby jej siebie wybiórczo, lecz w całości. Widać potrzebowała jednak, żeby przeprowadził ją przez całą tę dyskusję.
"Wiesz, że nie mogę bez ciebie żyć, a każesz mi umrzeć."
Och, gdybym mógł ci po prostu coś kazać, Rosie, zdusił w sobie ciężkie westchnienie Alexander. Ale cokolwiek ci nie każę, ty... Zawsze robisz przecież na odwrót.
Trzymaj się z dala od mojej rodziny. Trzymaj się z dala od Śmierciożerców. Trzymaj się z dala od Louvaina.
Zawsze na odwrót.
– Chcesz wiedzieć, dlaczego ożeniłem się z Lorettą, a nie z tobą?
"Wiesz, że nie mogę bez ciebie żyć, a każesz mi umrzeć."
Och, gdybym mógł ci po prostu coś kazać, Rosie, zdusił w sobie ciężkie westchnienie Alexander. Ale cokolwiek ci nie każę, ty... Zawsze robisz przecież na odwrót.
Trzymaj się z dala od mojej rodziny. Trzymaj się z dala od Śmierciożerców. Trzymaj się z dala od Louvaina.
Zawsze na odwrót.
– Chcesz wiedzieć, dlaczego ożeniłem się z Lorettą, a nie z tobą?
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat