01.11.2025, 12:52 ✶
Jego pokój nie był może przesadnie duży, ale nie był na tyle mały, by nie zmieściły się w nim dwa miśki. Była w nim szafa, była w nim komoda i było w nim łóżko z pościelą, które z pewnością byłoby wygodniejszym miejscem do spania, ale nie zmieściłyby się na nim dwie osoby, a tym bardziej dwa niedźwiedzie. Podłoga okazała się nie być tak niewygodna, jak do tej pory się Nikolaiowi wydawało. A może spowodowane to było samą postacią? Niedźwiedzie cielsko układało się inaczej, niż ludzkie, a i futro świetnie zastępowało kołdrę.
Powoli zaczynał się rozbudzać, ale nie otwierał oczu. Nie ruszał łapami, chcąc przedłużyć ten moment, w którym nie dobudził się jeszcze do końca. Czuł ruchy drugiego miśka - jego język, jego głowę na własnym barku, potem na swojej głowie. Potem jego zęby, delikatnie naciskające na jego ucho. Sapnął sennie i zwinął się w ciaśniejszy kłębek. Jeszcze pięć minut.
Do jego uszu odtarło skrzypnięcie podłogi - Sam musiał się znowu poruszyć.
W gruncie rzeczy powinni uważać się za szczęściarzy, bo w obliczu tragedii, jaką spotkał Londyn zaledwie kilka dni temu, oni wyszli z pożaru z minimalnymi szkodami. Dom stał cały, im samym nic się nie stało, a i hodowla nie ucierpiała. Oczywiście, były drobne szkody, a hipogryfy najadły się stresu, ale nie było to nic, z czym nie byli w stanie sobie poradzić.
Kiedy Sam pojawił się pod ich drzwiami, nie wahali się nawet przez ułamek sekundy, by go do siebie przyjąć. Nikolai był gotowy oddać mu swój pokój, z łóżkiem, szafą, kaktusem od Brenny na parapecie i skrzypcami, wiszącymi na ścianie, ale ostatecznie spali tam obaj, na podłodze, dwa niedźwiedzie, i sumie spało mu się lepiej, niż do tej pory.
Jego ojciec i brat chyba by padli, gdyby to zobaczyli.
Nozdrza poruszyły się, gdy dotarł do nich zapach przygotowywanego na dole jedzenia. Ziewnął przeciągle, mlasnął dwa razy i wreszcie otworzył ślepia. Ziewnął drugi raz. Co oni mieli...? Ach, tak, robota o Lovegoodów. Chciałoby się jeszcze leżeć i spać, ale robota musiała być zrobiona.
Trącił nosem drugiego miśka i jego głowa znowu opadła na podłogę.
Obudziłem się. I co teraz?