01.11.2025, 21:50 ✶
wernisaż z ministrą, a potem tańce z Brenną
Atreus chyba nie przypominał sobie, że wcześniej usłyszał ze strony aktualnych władz to konkretne sformułowanie - sugerujące dobitnie, że oto teraz znajdują się w stanie wojny, a przynajmniej niepokoju. Odniósł wrażenie, że Ministrze i jej świcie zależało, żeby wszystko jak najskuteczniej zamiatać pod dywan i stwarzać pozory, ale może ta cała gra nie była aż taka ciasna i sztywna, jak mu się wcześniej wydawało.
- Zawsze niesamowitym wydawało mi się, że kultura wydaje się tak delikatnym i ulotnym tworem; jedni są stworzeni do jej tworzenia, inni sami są dziełami sztuki, a ostatni istnieją po to by ją obserwować i wspierać - zatrzymał się obok niej, wpatrując w obrazy. - Póki trwa, nie wszyscy ja doceniają i są w stanie podchwycić, ale kiedy umiera... wraz z nią niknie wszystko inne. Pozostaje chyba cieszyć się, że w takich czasach wie pani co jest ważne - uśmiechnął się do niej lekko, niemal szczerze, pochylając nieco do niej kiedy następnie ściszyła ton.
- Aż tak to po mnie widać? - zapytał, również tłumiąc głos i brzmiąc jakby był nieco zaskoczony jej odkryciem, a może i nawet przez to lekko rozczarowany sam sobą. Pokręcił głową z rozbawieniem - Na ogół tak, jeśli wie się jak z niego korzystać. To oczywiście zależy od czarnoksiężnika, jeśli mówimy o takich którzy swoja pracę traktują poważnie, to i owszem - wzruszył ramionami, ale zaraz coś przyszło mu do głowy i jego uśmiech wyostrzył się zmieniając w bardziej zadziorny. - Może zabawa? Kogo aurę chciałaby pani poznać dzisiejszego wieczora? - uniósł podbródek w drobnym geście, jakby stawiał jej pewne wyzwanie, ale całą grę przerwało coś innego - prośba o zebranie się i chęć ogłoszenia par do tańca. - Ewentualnie następnym razem? - zasugerował więc jeszcze, zanim oboje nie wrócili z wernisażu do reszty gości.
Los bywał przewrotny i Atreus spodziewał się dosłownie kogokolwiek innego, tylko nie Brenny. Ale jak widać coś miało nieco inne plany, nawet jeśli przez moment liczył na to, że trafi mu się Jenkins i będzie mógł kontynuować rozmowę z nią, a może i zaproponowaną zabawę. Nie mógł jednak narzekać i z uśmiechem ujął Longbottom w pasie, kiedy muzyka zaczęła grać.
- Wiesz, akurat tego że będziemy tańczyć razem, to się nie spodziewałem. Znaczy spodziewałem, ale nie z losowania. Ktoś coś ewidentnie do nas ma. Ale, w każdym razie, jak się bawiłaś jak cię nie było?
Atreus chyba nie przypominał sobie, że wcześniej usłyszał ze strony aktualnych władz to konkretne sformułowanie - sugerujące dobitnie, że oto teraz znajdują się w stanie wojny, a przynajmniej niepokoju. Odniósł wrażenie, że Ministrze i jej świcie zależało, żeby wszystko jak najskuteczniej zamiatać pod dywan i stwarzać pozory, ale może ta cała gra nie była aż taka ciasna i sztywna, jak mu się wcześniej wydawało.
- Zawsze niesamowitym wydawało mi się, że kultura wydaje się tak delikatnym i ulotnym tworem; jedni są stworzeni do jej tworzenia, inni sami są dziełami sztuki, a ostatni istnieją po to by ją obserwować i wspierać - zatrzymał się obok niej, wpatrując w obrazy. - Póki trwa, nie wszyscy ja doceniają i są w stanie podchwycić, ale kiedy umiera... wraz z nią niknie wszystko inne. Pozostaje chyba cieszyć się, że w takich czasach wie pani co jest ważne - uśmiechnął się do niej lekko, niemal szczerze, pochylając nieco do niej kiedy następnie ściszyła ton.
- Aż tak to po mnie widać? - zapytał, również tłumiąc głos i brzmiąc jakby był nieco zaskoczony jej odkryciem, a może i nawet przez to lekko rozczarowany sam sobą. Pokręcił głową z rozbawieniem - Na ogół tak, jeśli wie się jak z niego korzystać. To oczywiście zależy od czarnoksiężnika, jeśli mówimy o takich którzy swoja pracę traktują poważnie, to i owszem - wzruszył ramionami, ale zaraz coś przyszło mu do głowy i jego uśmiech wyostrzył się zmieniając w bardziej zadziorny. - Może zabawa? Kogo aurę chciałaby pani poznać dzisiejszego wieczora? - uniósł podbródek w drobnym geście, jakby stawiał jej pewne wyzwanie, ale całą grę przerwało coś innego - prośba o zebranie się i chęć ogłoszenia par do tańca. - Ewentualnie następnym razem? - zasugerował więc jeszcze, zanim oboje nie wrócili z wernisażu do reszty gości.
Los bywał przewrotny i Atreus spodziewał się dosłownie kogokolwiek innego, tylko nie Brenny. Ale jak widać coś miało nieco inne plany, nawet jeśli przez moment liczył na to, że trafi mu się Jenkins i będzie mógł kontynuować rozmowę z nią, a może i zaproponowaną zabawę. Nie mógł jednak narzekać i z uśmiechem ujął Longbottom w pasie, kiedy muzyka zaczęła grać.
- Wiesz, akurat tego że będziemy tańczyć razem, to się nie spodziewałem. Znaczy spodziewałem, ale nie z losowania. Ktoś coś ewidentnie do nas ma. Ale, w każdym razie, jak się bawiłaś jak cię nie było?