02.11.2025, 01:03 ✶
Atreus patrzył na karty jak przysłowiowa sroka w gnat i powoli przekonywał sam siebie, że to co mu chodzi po głowie to chyba najlepsze możliwe rozwiązanie. Tym bardziej, ze panowie gracze marynarze chamidła i łysole wydawali się mało skorzy do grzecznego wymienienia się informacjami, jakby uważali że posiadają sami w sobie jakąkolwiek wartość.
Znaczy pewnie mieli, chociaż dla Atreusa bardziej liczyła się w tym momencie zawartość ich sakiewek, czy tam portfeli, i stawka jaką operowali. Nie miał też do mugoli niczego konkretnego, w przeciwieństwie do nagle zagorzałej rasistki, która stała obok niego, zwyczajnie uznając że żyli w swoim własnym świecie, odciętym od tego magicznego i nie było potrzeby im przeszkadzać. Głównie dlatego że wydawali się cholernie nudni.
Bulstrode odchrząkną i spojrzał na Victorię znacząco. Mogła przez chwilę uznać, że zadaje jej jakieś wymowne pytanie, ale nie zamierzał czekać na jakąkolwiek odpowiedź.
- Co powiecie na wspólną partyjkę. Jeśli wygram, odpowiecie na nasze pytania. Jeśli nie, no cóż, zostaniecie bogatsi. Nie ma straty, co wy na to?
Znaczy pewnie mieli, chociaż dla Atreusa bardziej liczyła się w tym momencie zawartość ich sakiewek, czy tam portfeli, i stawka jaką operowali. Nie miał też do mugoli niczego konkretnego, w przeciwieństwie do nagle zagorzałej rasistki, która stała obok niego, zwyczajnie uznając że żyli w swoim własnym świecie, odciętym od tego magicznego i nie było potrzeby im przeszkadzać. Głównie dlatego że wydawali się cholernie nudni.
Bulstrode odchrząkną i spojrzał na Victorię znacząco. Mogła przez chwilę uznać, że zadaje jej jakieś wymowne pytanie, ale nie zamierzał czekać na jakąkolwiek odpowiedź.
- Co powiecie na wspólną partyjkę. Jeśli wygram, odpowiecie na nasze pytania. Jeśli nie, no cóż, zostaniecie bogatsi. Nie ma straty, co wy na to?