• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition

[22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#1
02.11.2025, 12:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.11.2025, 14:36 przez Alexander Mulciber.)  
Kolacja z okazji Mabon w Mulciber Manor, West Yorkshire

Wiatr hulał pośród wrzosowisk, nie miał jednak przystępu do majaczącego w oddali domu. Samotnego, surowego, o ostrych liniach kamiennych murów, jak gdyby sam był częścią wzgórz, z których wyrósł. Zabobonni mugole z pobliskiego Bradford gadali, że posiadłość na wzgórzach jest nawiedzona, mieszkańcy Haworth gadali, że po otaczających ją wrzosowiskach przechadzać lubi się sam diabeł... Niewielu zapuszczało się przez to na stare trakty pośród wrzosowisk. Zbyt łatwo można było zgubić tam drogę, nikt jej bowiem nie naniósł starych rozdroży na mapę. Igły busoli wariowały, uniemożliwiając orientację w terenie, na którym kręciły się w kółko, niczym wskazówki na tarczy zegara. Nie było to zasługą wyłącznie spowijającej wrzosowiska magii. Mulciber Manor wzniesiono na pozostałościach meteorytu, spadłego z nieba przed wiekami. Czyniło to posiadłość czymś na kształt trójkąta bermudzkiego pośród morza wrzosowisk. Morza, bo wrzosowiska falowały w wieczornym pomroku jak morze, falami w kolorze wina utworzonymi z ciężkich od wieczornej rosy kwiatostanów wrzosów i wrzośców, którymi targał wszędobylski wiatr. Zdążający na obchody Mabon goście nie musieli się jednak martwić o drogę. Wszyscy wiedzieli, gdzie jest położona rodzinna posiadłość, do której wejścia strzegła ciężka, żeliwna brama z rodową dewizą, "Pomyśl, że to sen", wyrytą tuż poniżej rytunku szlacheckiego herbu.

[+]Opis domu
Nie sposób było nie zastanowić się przy tym, kim był człowiek, którego ręce wzniosły wiekowy dom. Co kierowało nim, gdy decydował, że jego rodzina zamieszkać ma z dala od ludzkich osiedli, pośrodku dziczy? Nawet ogród był dziki. Zarośnięty, zapomniany, a przez to piękny w ten dziwny, niepokojący sposób, podobnie jak i okalające posiadłość wrzosowiska. Kamienne ścieżki, które niegdyś prowadziły w uporządkowane aleje, dziś znikały pod naporem wrzosów. Dawne klomby zamieniły się w plątaninę korzeni i kolczastych gałązek, które chwytały za szaty każdego, kto odważył się między nimi przejść. Wszędzie zaś rosły róże. Na wpół zdziczałe krzaki czerwonych róż, które od wieków służyły za symbol rodu Mulciber, czerwonej róży Yorkshire. Niektóre wciąż kwitły, inne wolały wspinać się po sobie, tworząc nieprzebrany gąszcz kolców i suchych gałązek. Służba rozpaliła jednak w ogrodzie małe lampy, mające wskazać gościom drogę do domu: dzięki temu każdy, kto postanowił pojawić się przy bramie prowadzącej do posiadłości, mógł bez problemu trafić pod główne wejście.

Za ciężkimi drzwiami prowadzącymi do wnętrza domu kryło się potężne foyer, zdominowane przez zachwycającą surową monumentalnością klatkę schodową. Wielokondygnacyjne schody prowadzące na wyższe piętra biegły strzeliście ku górze, ginąc w półmroku licznych antresoli. W obawie przed kolejnym krokiem zawsze można było jednak oprzeć się o stateczną balustradę zdobioną motywami znanymi z baśni i legend. Wyślizgana poręcz zachwycała bowiem prostotą, przypominając o czasach, kiedy po posiadłości biegały zanoszące się śmiechem dzieci. Zamiast marnować czas na zeskakiwanie z drewnianych stopni, zawsze wolały zjeżdżać po balustradzie w dół.

Położony na piętrze salon był największym i najcieplejszym z pomieszczeń. Kamienny kominek wypełniał niemal całą ścianę, na której zawieszono reprezentacyjny portret matki Alexandra, Seliny Ayers, namalowany na krótko po jej zaręczynach z Duncanem Mulciberem. Wszyscy pamiętaliście zmarłego pod koniec zeszłego roku kalendarzowego seniora rodu, nawet jeżeli były to bardzo odległe wspomnienia. Być może ostatnio gościliście tutaj właśnie na jego pogrzebie. Od czasu jego śmierci na rodzinę spadło wiele trosk, przed którymi wcześniej wydawał się was chronić Duncan, jak gdyby nawet los w swych wyrokach drżał przed autorytetem tego mężczyzny. Od czasu jego śmierci, Mulciber Manor wydawało się trwać w zawieszeniu, jak gdyby zatrzymał się tutaj czas. Nawet portret Seliny Ayers wydawał się dziwnie nieruchomy, choć niezaprzeczalnie tchnął magią. Wnioskując po przejaśnieniu widocznym na ścianie obok, musiał mu towarzyszyć kiedyś drugi, równie stary portret: wisiały niegdyś obok siebie, rama przy ramie, teraz jednak nad kominkiem pozostał tylko jeden z nich.

Palenisko trzaskało sennie, a płonące w nim drwa rzucały na sufit świetliste refleksy, tańczące po ścianach jak duchy przodków na uroczyskach pośród wzgórz. W powietrzu unosił się zapach palonego jałowca i wylanego na żar soku jabłkowego. Rozstawione wszędzie wokół fotele i sofy obite nieco zmechaconym, ciemnoczerwonym pluszem zapraszały, aby rozsiąść się w nich wygodnie, zanurzyć w spowijających posiadłość zapachach, zasnąć, tonąc w miękkości poduszek, których część leżała także na pokrytej grubymi dywanami podłodze. Przy oknie stał potężny fortepian, nieco rozstrojony, wciąż jednak mogący umilić kolację dźwiękami muzyki. Na pokojach ponadto rozlokowane były rozliczne regały, sekretarzyki, komódki, stoliczki, ławy, barki, biblioteczki i wszelkie inne udogodnienia, które nagromadzili przez lata Mulciberowie, zwłaszcza Duncan, mający poniekąd naturę zbieracza. W niektórych niszach stały marmurowe popiersia przodków Mulciberów. Nie było w tym jednak nowobogackiego przepychu, a wnętrze nie zachwycało blichtrem: bardziej wyglądało to tak, jak gdyby przez lata próbowano udekorować bardzo chłodne i surowe wnętrze w sposób dający wrażenie domowego ciepła. Przyjemnym było to lekkie zagracenie, wszystko wydawało się być tutaj zresztą na swoim miejscu. A jednak... Spod pokrywających ścian tapet wyłaziły sny przodków, w przestrzeniach między kamiennymi murami szeptał wiatr, a skrzypienie podłóg, które próbowały zamaskować pięknie zdobione dywany, było zwyczajnie upiornym. Oglądając to wszystko mogliście odnieść przede wszystkim wrażenie, że dom jest stary, bardzo stary. A wy w tym wszystkim? Wy byliście tylko kolejnym snem, które śniło to domostwo, śniące przecież samo siebie, pogrążając się coraz bardziej w letargu pokoleń.

W głównym skrzydle cała otwarta przestrzeń pozostawała dostępną dla gości. Gdyby któreś z was próbowało podążyć wyłożonymi skrzypiącym parkietem korytarzami w głąb domu, mógłoby jednak odkryć, że drzwi do rodzinnej galerii portretów stanowiącej serce domu pozostawały zamkniętymi. Ale znów, po co mielibyście tam w ogóle iść? Świąteczne obchody skupiały się bowiem w obszernej sali jadalnej.

Wielka jadalnia, otwierała się ku salonowi, i rozlicznym galeryjkom z wydzielonymi dla wygody mniejszymi nawami. Mahoniowy stół biegł przez całą długość sali, podwójnie nakryty ciężkim obrusem z burgundowego aksamitu, haftowanym motywem splecionych gałęzi krzewów różanych, pomiędzy którymi zakwitały pojedyncze kwiaty. Na nim położono dodatkowy obrusek z delikatnej koronki, utkanej z pobłyskujących złotem nici. Stół aż uginał się pod ciężarem w zdecydowanej mierze tradycyjnych potraw. Zdobne półmiski i misy pełne były jesiennych darów: można tam było znaleźć między innymi pieczone przepiórki nadziewane kasztanami, paszteciki z dziczyzny i grzybów, kandyzowane jabłka, aromatyczne placki z dyniowe, a także mięsne pieczenie, do których jako dodatek podawano domowej roboty dżemy z żurawiny i borówek. Nad stołem unosił się słodko-gorzki zapach karmelu i przypraw korzennych, wina i pieczonego mięsa. Wszystkie te wonie mieszały się z zapachem drew płonących w wielkim kominku w salonie. Pośród naczyń stały dzbany z cydrem, ciężkie karafki z winem, a także inne przysmaki, gotowe zadowolić podniebienia gości.

Po obu stronach stołu wznosiły się rzędy wysokich, prostych krzeseł o oparciach zdobionych herbem rodu. Na ścianach wisiały rozległe pejzaże przedstawiające wrzosowisko w różnych porach roku. Obrazy zaklęto, przez co płótna spłowiały, przybierając barwy brązu, ochry, oranżu i żółcienia. Wyglądały przez to tak, jak gdyby wszystkie przedstawiały wciąż tę samą porę, widoczną zresztą za oknami: późną jesień, zmierzch, pożółkłe, nieprzyjazne niebo nad wrzosowiskiem. Tylko jeden obraz różnił się od pozostałych, choć nie na pierwszy rzut oka. Był to wiszący ponad krzesłem pana domu portret Alexandra Mulcibera I, który wniósł przed wiekami Mulciber Manor. Wiekowy czarodziej opuścił jednak ramy swego portretu, pozostawiwszy po sobie jedynie burzowy krajobraz: artysta uwiecznił go bowiem na tle jego ukochanych wrzosowisk. Kto śmiałby jednak zatrzymywać szacownego przodka, któremu zawdzięczali tak wiele? Być może wróci, aby spojrzeć na swych potomków, gdy ci zdecydują się wreszcie zasiąść do uroczystej kolacji.



Alexander oparł suto opierścienione dłonie o rzeźbione wezgłowie krzesła u szczytu stołu. Potężnego krzesła, na którym podczas rodzinnych posiłków zwykł zasiadać jego pan ojciec. Na którym, od czasu jego śmierci, zasiadał Alexander, gdy przychodziła pora wieczerzy.

Teraz jednak stał, opierając na krześle swój ciężar, jak gdyby oczekiwał już przybycia gości. Przywilejem jasnowidza wiedział, kiedy każdemu z nich przyjdzie pojawić się w sali jadalnej Mulciber Manor. Niezbyt liczna, acz skupiona na swoich zadaniach służba, miała się zająć odpowiednio potrzebami zaproszonych gości. Odziany w elegancką szatę Alexander Mulciber trwał więc z oczami utkwionymi w oknie wychodzącym na wrzosowisko, czekając aż wokół zbiorą się ci wszyscy, których nazywał rodziną.

Scarlett zajęła się przygotowaniem kolacji z godnym podziwu zaangażowaniem. Zamierzał ją pochwalić, bo na pochwałę zasłużyła. Zorganizowała zaproszenia, wydała stosowne dyspozycje co do menu, zarządziła przygotowanie świątecznych dekoracji, którymi służba przystroiła dom. Dał jej w tym wolną rękę, ciekaw, jak się sprawdzi w roli gospodyni. A jednak do niego należało ostatnie słowo w gestii usadzenia gości. Takim było jego życzenie, żeby nie powiedzieć, żądanie.

U jego prawicy miała zasiąść babka Philomena, w miejscu, które na co dzień zajmowała Lorien, gdy wspólnie z Alexandrem zasiadali do posiłków. Było to miejsce najbardziej zaszczytne, więc należało się, rzecz jasna, seniorce rodu. Alexander nie usiadł, dopóki Philomena nie zajęła miejsca. Jako jedynej z zasiadłych przy stole kobiet, podsunął jej krzesło, obsługę reszty pozostawiając służbie. Jej obecność sankcjonowała jego władzę, jak gdyby błogosławieństwo staruszki było niezbędnym do zachowania ciągłości tradycji rodu Mulciber. A Alexander nie zamierzał kłócić się z tradycją.

Obok Philomeny miała zasiąść Lorien, a obok niej – matka Alexandra, prorokini Selina Mulciber z domu Ayers. Alexander chciał, aby Lorien zajęła miejsce obok najważniejszej dla niego osoby. Tylko jej ufał, że obejdzie się z jego matką godnie. Sadzając siostrę między matką a babką, chciał ponadto zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa. Cały czas pozostawała w zasięgu jego wzroku. Nie zamierzał tolerować jakichkolwiek nieprzyjemnych komentarzy ze strony brata bliźniaka zmarłego męża Lorien skierowanych pod jej adresem. Gniewał się wystarczająco o to, jak została potraktowana, o to, że wzgardzono powagą jej wdowieństwa, odmawiając czci należnej pogrążonej w żałobie kobiecie.

Po przeciwnej stronie stołu, tuż po lewicy Alexandra, przygotowano zatem miejsce dla Richarda Mulcibera. Drugie najbardziej zaszczytne miejsce przy stole przypadło w udziale dumnemu krewniakowi nie bez powodu. Alexander zamierzał trzymać go blisko siebie, zgodnie z zasadą: "przyjaciół blisko, a wrogów jeszcze bliżej". Niczego nie pozostawiał przypadkowi. Zareagowałby natychmiast, w razie gdyby Richard próbował zakłócić spokój rodzinnej kolacji. Miał z nim zresztą do pogadania. Zależało mu na rozmowie z krewniakiem, poznaniu jego perspektywy po wydarzeniach Spalonej Nocy.

U boku Richarda miała zasiąść jego córka, Scarlett Mulciber. Obok Scarlett, bliżej końca stołu, wyznaczono natomiast miejsce dla córki Thaddeusa, Charlotte Mulciber. Było to naturalnym wyborem, Alexander wierzył bowiem, że dziewczynki w zbliżonym do siebie wieku powinny się ze sobą dogadać, gdyby znudziły ich dorosłe rozmowy. Wierzył ponadto w ogładę Scarlett, licząc, że w razie potrzeby zapanuje nad Charlene, przesiąkłą szkodliwym wpływem Nokturnu.

Miejsce na drugim końcu stołu, naprzeciwko Alexandra, pozostawiono pustym. Na życzenie pana domu dołożono tam jednak dodatkowe nakrycie. Dla Donalda. Alexander chciał w ten sposób uhonorować brata ulokowanego na stałe w Lecznicy Dusz. Jego wzrok obojętnie prześlizgiwał się jednak po pustym krześle, zbytnio skupiony był bowiem na otaczających go gościach.

[+]Wizualna reprezentacja miejsc
[Obrazek: 01d5290efaedf2eaf33b1e39f31c2f7cf566419c.jpg]

Zapraszam was do zajmowania miejsc, które rozdzielił Alexander. Ze względu na święta, ustalmy wstępnie termin odpisu do 6 listopada, do godziny 23:59. Doradzam względny umiar do około 500-600 słów na posta, ale jeżeli wyjdzie wam więcej, nikt się nie obrazi. Zobaczymy, czy będziemy potrzebować ścisłej kolejki, czy będziemy pisać tak, jak komu pasuje, trzymając się tylko terminów dziennych. Na razie proszę o to, aby każdy dodał przynajmniej po jednym poście.

Gdybyście życzyli sobie interakcji z Seliną, dajcie mi znać, zanimuję ją wam z konta Barda Beedle. Na kolację wprowadzi Selinę Lorien w swoim poście.

Dziękuję serdecznie za pomoc w organizacji Lorien Mulciber i Scarlett Mulciber.


Miłej zabawy, kochani! Serduszko


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (7426), Bard Beedle (2311), Charlotte Mulciber (3851), Lorien Mulciber (5080), Philomena Mulciber (4168), Richard Mulciber (5037), Scarlett Mulciber (3905)




Wiadomości w tym wątku
[22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Alexander Mulciber - 02.11.2025, 12:36
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Richard Mulciber - 03.11.2025, 17:45
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Lorien Mulciber - 03.11.2025, 20:49
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Charlotte Mulciber - 03.11.2025, 22:27
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Philomena Mulciber - 05.11.2025, 11:04
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Scarlett Mulciber - 06.11.2025, 07:42
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Alexander Mulciber - 07.11.2025, 01:22
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Bard Beedle - 07.11.2025, 08:08
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Richard Mulciber - 07.11.2025, 18:47
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Lorien Mulciber - 08.11.2025, 14:10
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Charlotte Mulciber - 09.11.2025, 20:01
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Philomena Mulciber - 11.11.2025, 18:14
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Scarlett Mulciber - 13.11.2025, 19:51
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Alexander Mulciber - 15.11.2025, 12:56
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Bard Beedle - 15.11.2025, 13:42
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Richard Mulciber - 15.11.2025, 22:05
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Lorien Mulciber - 15.11.2025, 23:19
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Charlotte Mulciber - 16.11.2025, 12:39
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Philomena Mulciber - 22.11.2025, 12:44
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Scarlett Mulciber - 23.11.2025, 18:05
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Bard Beedle - 23.11.2025, 20:17
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Alexander Mulciber - 23.11.2025, 20:30
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Charlotte Mulciber - 24.11.2025, 16:06
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Lorien Mulciber - 24.11.2025, 18:34
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Richard Mulciber - 26.11.2025, 03:01
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Philomena Mulciber - 02.12.2025, 23:30
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Scarlett Mulciber - 07.12.2025, 12:13
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Alexander Mulciber - 09.12.2025, 08:10
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Lorien Mulciber - 10.12.2025, 10:21
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Charlotte Mulciber - 11.12.2025, 12:49
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Richard Mulciber - 16.12.2025, 02:19
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Philomena Mulciber - 23.12.2025, 20:24
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Alexander Mulciber - 04.01.2026, 13:17
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Richard Mulciber - 04.01.2026, 14:47
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Charlotte Mulciber - 05.01.2026, 13:41
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Lorien Mulciber - 10.01.2026, 17:49
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Scarlett Mulciber - 17.01.2026, 17:41
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Philomena Mulciber - 20.01.2026, 23:13
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Bard Beedle - 22.01.2026, 20:31
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Alexander Mulciber - 22.01.2026, 21:46
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Richard Mulciber - 25.01.2026, 00:50
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Charlotte Mulciber - 28.01.2026, 11:31
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Bard Beedle - 29.01.2026, 13:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa