Na jej twarzy pojawił się uśmiech, gdy zobaczyła reakcję Ambroise'a. Oczywiście, że mogła skłamać, ale tego nie zrobiła, nie było sensu ukrywać, jakie wtedy miała podejście, zresztą nie wydawało jej się, aby jego się jakoś szczególnie różniło od tego jej. - Niby mogłam, ale nie wydawało mi się to konieczne. - Zwłaszcza, że doszli końcu do momentu, w którym ich wspólne dobro miało się wyjątkowo dobrze. Nie spodziewała się nawet, że uda im się tak szybko wrócić do tego, co było dawniej, jak widać wystarczyło ze sobą bardzo szczerze porozmawiać, a wszystko stawało się możliwe.
Nie spodziewała się, że będą rozważać zakup akurat tej nieruchomości, ale gdy o tym dłużej myślała, to wcale nie wydawało jej się takie głupie. Dworek znajdował się na uboczu, miał może swoją historię, jednak nie dało się zaprzeczyć temu, że sam budynek jak i lokalizacja były atrakcyjne.
- Jakoś mnie to nie dziwi. - Oczywiście, że musiał mieć swoją własną wersję tamtych wydarzeń, taką która różniła się od tej jej. Nie mogło być inaczej, nie mogli się ze sobą ot tak zgodzić, to przecież nie było w ich stylu.
Słuchała uważnie tego, co miał do powiedzenia Fenwick, chyba nie zamierzał pozwolić na to, aby zbytnio angażowali się w jego robotę, w sumie nie powinno ich to dziwić, czyż nie, to on był specjalistą, oni nie posiadali jakieś wielkiej wiedzy w podobnych tematach, ale i bez tego mogliby mu pomóc, jeśli trzeba by było go stamtąd wyciągnąć. Nie przywykła do tego, by zostawiać swoich współpracowników samych, jeśli pakowali się w jakieś gówno, to razem z niego wychodzili. To było dla niej całkiem proste i logiczne.
Łatwo było mówić o tym, że mają się o niego nie martwić. Przypominało jej to bardzo znajome schematy działania, zachowywała się podobnie, gdy chodziło o bliższe spotkania z magicznymi bestiami, być może to było powodem dla którego pokiwała twierdząco głową. Nie mieli mu wchodzić w paradę, właściwie pewnie łatwiej będzie mu poradzić sobie z ewentualnym problemem nie musząc martwić się o to, że komuś jeszcze może dziać się krzywda, będzie mógł zająć się sobą, a nie myśleć o innych.
- Powiedzmy więc, że jeśli dojdzie do tego, co nie powinno się zdarzyć, będziesz walczył z tym sam, to jednak gdyby coś poszło bardzo nie tak, to nie obejdzie się bez interwencji, po jakiejś godzinie, nie będziemy się tam pchać wcześniej. - Wolała uzyskać zgodę na to, żeby ewentualnie mogli działać, oczywiście dopiero po ustalonym czasie. Nie miała pojęcia, czy godzina to odpowiednia ilość czasu, rzuciła ją ot tak, jeśli będzie to więcej to się do tego dostosuje. Na pewno jednak nie miała zamiaru odejść stąd bez niego, co by się nie działo.
Powoli zbliżali się lasem w stronę zabudowań, wiatr wydawał się być nieco silniejszy niż jeszcze kilka minut wcześniej, korony drzew kołysały się w rytm jego melodii. Poza tym szumem drzew nie było słychać żadnych innych dźwięków, miejsce wydawało się być zupełnie opuszczone, nie było w nim żywego ducha, tylko, czy aby na pewno, być może były to tylko i wyłącznie pozory. Dworek wydawał się być ogromny, gdy zaczęli się do niego zbliżać, na pewno sprawdzenie wszystkiego nie będzie takie proste, chociaż doświadczony klątwołamacz na pewno będzie miał swoje sposoby, wiedział od czego zacząć, na czym skończyć.
Spoiler