• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne

[Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne
Widmo
Sztuka alchemii nie zna lęku przed trucizną — z jadu rodzi się życie.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi; znany XVI-wieczny lekarz i alchemik. Jest on uznawany za odkrywcę mowy węży.

Paracelsus
#6
03.11.2025, 23:42  ✶  
- Och, ależ nie, kochani, w samą porę! - Zawołała, kiedy tylko znaleźli się na schodkach, samej cofając się odrobinę w stronę korytarza i patrząc w ich kierunku z uśmiechem, który bez dwóch zdań rozświetlił całą sień. W dłoniach wciąż miała ściereczkę, pachnącą lawendowym mydłem i ciepłem kuchni, ale natychmiast ją odłożyła, wyciągając ręce w kierunku gości, aby gestem zaprosić ich do środka.
- No chodźcie, bo przecież zamarzniecie mi na tym ganku! - Nie czekając na pozwolenie, gdy tylko wyczuła moment, podeszła bliżej, by przyjrzeć się przybyszowi.
Nie wydawała się w najmniejszym stopniu skrępowana jego posturą. Przeciwnie, jej spojrzenie było pełne zwykłej, prostej i prostolinijnej ciekawości, a gdy Benjy wręczył jej bukiet, rozpromieniła się jeszcze bardziej.
- Dla mnie? - Zapytała z nutą szczerego zaskoczenia, jakby nikt nigdy wcześniej nie wpadł na taki pomysł. - Jakie piękne! I jak pachną! - Pochyliła głowę, wciągając zapach kwiatów, a potem, nie zastanawiając się ani chwili, ujęła dłoń mężczyzny obiema swoimi i lekko ją uścisnęła. - Ależ dziękuję, kochanie. Wstawimy je do wazonu zaraz, zaraz... - Urwała, jakby dopiero teraz zdała sobie sprawę, że gość stoi przed nią z pewną nieśmiałością.
Przez chwilę przyglądała mu się z kolejną dozą zaskoczenia (no, bo przecież kto jak kto, ale ona nie wyglądała groźnie), po czym uśmiechnęła szerzej, jakby znała go od lat. W rzeczywistości nie miała zielonego pojęcia, jak bardzo bliskie prawdy mogłoby być to założenie. Po prostu cieszyła się na jego widok, nawet jeśli on sam nie był wobec niej zbyt wylewny. Cóż, nauczyła się czegoś na własnej córce, prawda?
- No wejdźże, chłopcze, nie stój w progu, bo tu przeciąg! Poza tym, witać się w progu, to nieszczęście! Stryjeczny wujek brata męża mojej siostry... ...wujaszek Edward, pierwszy mąż cioci Hildegardy... ...znałaś go, Prudie... ...niech mu jasność Matki przenajświętszej rozświetla ciemności zagrobne... ...witał się tak u nas w progu z... ...też już świętej pamięci, ale temu to niech już nic nie świeci, łajdak... ...wujem Edmundem i raptem miesiąc później obaj wyzionęli ducha. Przesądy, nie przesądy, zapalenie nerek to nie przelewki. - Oznajmiła i nim gość córki zdążył zareagować, objęła go na dwie, może trzy sekundy.
Lekko, serdecznie, z tym matczynym gestem, który nie zostawiał miejsca na dystans. Później natomiast wolną ręką pociągnęła mężczyznę lekko do wnętrza domu, no, a przynajmniej próbowała zasugerować mu zrobienie kilku kolejnych kroków, wyglądając tak, jakby mogła trzepnąć go szmatką (całe szczęście, odłożoną na bok), gdyby jej nie ustąpił i nadal zachowywał się, jakby połknął kij od miotły. Ech, te dzieci.
Zamykając drzwi, odwróciła się do córki, zerkając na nią z dumą, po czym znów zwróciła uwagę na swojego nowego gościa. Otarła dłonie o fartuszek, zerkając w stronę lampy, która wciąż lekko kołysała się nad nimi.
- Och! I ta przeklęta lampa znowu swoje. Twój ojciec przysięga, że ją kiedyś poprawi, ale ja już wiem, że to tylko takie czcze gadanie. - Burknęła, niemalże wywracając przy tym oczami. - Nie przejmuj się, dziecko, mam nadzieję, że nie masz guza? - Spytała, zupełnie nie zwracając uwagi ani na jego aparycję, ani na przytłaczająco wysoki wzrost, ani na szerokie ramiona, które ledwo mieściły się między futrynami.
W jej oczach nie było ani krzty dystansu, tylko to proste, matczyne zrozumienie, że ktoś, kto przychodzi z jej córką już z definicji jest swój.
- No chodźcie, chodźcie, wszystko już prawie gotowe. Tata zaraz zejdzie - mówiła dalej, już w ruchu, kierując się ku kuchni.
Firanka przy drzwiach zadrżała jeszcze lekko, gdy kot zeskoczył z parapetu z miękkim stukiem łap.
- Uważajcie na niego, ostatnio trochę oślepł - westchnęła ciężko, nie dodając już łaskawie, że chyba jak wszyscy mężczyźni mieszkający w tym domu, zamiast tego bez słowa zgarniając z podłogi leżącą na środku materiałową chusteczkę do nosa.
Oczywiście, że nie jej. Ona była dobrą gospodynią...
- Do kaduka! Ciasto! - Rzuciła nagle, w przypływie świadomości wyrywając w kierunku kuchni, gdzie dyniowy placek zaczął dymić w najlepsze.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (4408), Elias Bletchley (1760), Pan Losu (29), Paracelsus (3293), Prudence Fenwick (2856)




Wiadomości w tym wątku
[Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Benjy Fenwick - 02.11.2025, 02:24
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Pan Losu - 02.11.2025, 02:24
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Paracelsus - 03.11.2025, 16:22
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Prudence Fenwick - 03.11.2025, 20:49
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Benjy Fenwick - 03.11.2025, 21:50
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Paracelsus - 03.11.2025, 23:42
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Prudence Fenwick - 04.11.2025, 13:59
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Benjy Fenwick - 04.11.2025, 19:38
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Elias Bletchley - 04.11.2025, 22:37
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Paracelsus - 05.11.2025, 03:55
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Prudence Fenwick - 05.11.2025, 14:30
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Benjy Fenwick - 05.11.2025, 22:07
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Elias Bletchley - 10.11.2025, 21:14
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Paracelsus - 10.11.2025, 22:50
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Prudence Fenwick - 11.11.2025, 00:21
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Benjy Fenwick - 11.11.2025, 17:03
RE: [Mabon 1972] „Za chwilę” to pojęcie umowne - przez Elias Bletchley - 15.11.2025, 00:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa