04.11.2025, 05:33 ✶
- W samych eliksirach raczej nie. Co najwyżej przy jakiś alchiemicznych procesach może? To charakterystyczny zapach... - rzuciła trochę naokoło, bo prostą odpowiedzią byłoby powiedzenie, że tak. Pewnie dałoby radę znaleźć coś, co pachniało podobnie, ale problem polegał na tym, że Dora w tym przypadku była absolutnie pewna w stosunku do tego co właśnie wyczuwała w eliksirze. Dobrze, ze nie miała na nazwisko Burke, bo jeszcze polizałaby te resztki eliksiru bez pomyślunku. Bo mogła się bać i brzydzić tego, do czego mikstura została uwarzona, jednak ciekawość często wygrywała u niej nad rozsądkiem i pchała ją do przodu, do działania.
Teraz miała ochotę rozebrać te kwiatki na części pierwsze; rozebrać płatki, liście, łodyżki i korzenie, a potem zbadać je pod mikroskopem. Chciała wrzucić je kolejno do kolby i wyciągnąć z nich to, co pozostało z eliksiru, a potem może i w jakiś sposób to zidentyfikować. Bo może ktoś nie tylko zagrzebywał te fiolki w ziemi, ale dbał o to by ich zawartość spijały te wszystkie biedne rośliny.
Ale co mogła też zrobić, to poszukać w książkach. Coś, co opierało się na wodzie różanej, kwiatach księżycowej rosy i krwi wypaczonej czarną magią. Wątpiła, że odnośnie tego można by coś znaleźć w ogólnie dostępnych woluminach, ale nie szkodziło spróbować.
Kiedy skończyła maltretować roślinę, schowała ją do kieszeni w zielonej szmatce i w towarzystwie narzędzia zbrodni, znaczy sekatora. Ciążył jej ten kwiatek w spódnicy, ale nie mogła tak zwyczajnie zostawić wszystkiego przypadkowi - może dlatego że oprócz ciekawości to potrafiło się jej czasem zwyczajnie nudzić.
- Jak myślisz, czy można gdzieś dostać jakieś książki które traktowałyby o eliksirach czarnomagicznych, takich mniej popularnych, a których nie trzeba by było wyrywać bezpośrednio z rąk czarnoksiężników? - zapytała cicho, kiedy już znalazła się na nowo przy Brennie.
Teraz miała ochotę rozebrać te kwiatki na części pierwsze; rozebrać płatki, liście, łodyżki i korzenie, a potem zbadać je pod mikroskopem. Chciała wrzucić je kolejno do kolby i wyciągnąć z nich to, co pozostało z eliksiru, a potem może i w jakiś sposób to zidentyfikować. Bo może ktoś nie tylko zagrzebywał te fiolki w ziemi, ale dbał o to by ich zawartość spijały te wszystkie biedne rośliny.
Ale co mogła też zrobić, to poszukać w książkach. Coś, co opierało się na wodzie różanej, kwiatach księżycowej rosy i krwi wypaczonej czarną magią. Wątpiła, że odnośnie tego można by coś znaleźć w ogólnie dostępnych woluminach, ale nie szkodziło spróbować.
Kiedy skończyła maltretować roślinę, schowała ją do kieszeni w zielonej szmatce i w towarzystwie narzędzia zbrodni, znaczy sekatora. Ciążył jej ten kwiatek w spódnicy, ale nie mogła tak zwyczajnie zostawić wszystkiego przypadkowi - może dlatego że oprócz ciekawości to potrafiło się jej czasem zwyczajnie nudzić.
- Jak myślisz, czy można gdzieś dostać jakieś książki które traktowałyby o eliksirach czarnomagicznych, takich mniej popularnych, a których nie trzeba by było wyrywać bezpośrednio z rąk czarnoksiężników? - zapytała cicho, kiedy już znalazła się na nowo przy Brennie.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.