23.02.2023, 15:18 ✶
Jak to szło? Jeśli nie reagujesz, stajesz się współwinny? Peregrin nie był może typem bohatera, ale sumienie, współczucie i ludzkie odruchy miał na miejscu, więc w takich sytuacjach trudno mu było stać z boku i się nie mieszać. Nie znał co prawda całej historii, wiedział tylko tyle co zobaczył przed chwilą, jednak taka eskalacja przemocy w jego mniemaniu nigdy nie była uzasadniona. Znęcanie się nad leżącym człowiekiem nie miało nic wspólnego z udowodnieniem swojej racji, a było tylko bezsensownym ryzykowaniem czyjegoś zdrowia. McGonagall wychodził z założenia, że złe emocje i adrenalina z czasem wyparowują, ale zrobiona komuś krzywda może pozostać na całe życie. Trochę górnolotnie, ale wszystko ostatecznie sprowadzało się do tego, że trzeba było powstrzymać dwóch osiłków zanim zrobią coś, czego później będą żałować przez całe życie. Niestety, w obecnej sytuacji trudno było cokolwiek komukolwiek przetłumaczyć, więc trzeba się było skupić na bardziej przyziemnych działaniach, takich jak odwrócenie uwagi i skupienie jej na sobie, aby dać leżącemu przynajmniej chwilę oddechu.
- Hmm...? Co tam kaszlesz? - Udało się. Jeden z mężczyzn odwrócił się w jego stronę, natomiast Peregrin w tym momencie najchętniej zgłosiłby nieprzygotowanie. Nie miał dokładnie zaplanowanego drugiego kroku, więc ostatecznie na chwilę zamarł, podczas gdy napastnik zaczął maszerować w jego kierunku z zaciśniętymi pięściami.
- Powiedziałem, że... żeby... - I fru! Takiej reakcji stojącej obok niego blondynki na pewno nie spodziewał się czarodziej i to samo chyba można było powiedzieć o facecie, który został zaskakująco sprawnie pochwycony i na chwilę skrępowany, jednak niestety nie na długo. Szarpnął się momentalnie, po czym razem z dziewczyną polecieli na ścianę i ewidentnie nie był to koniec przepychanki. Teraz bowiem już obu panów zwróciło na nią uwagę, zapominając na chwilę o Peregrinie, który przy temperamencie blondynki wypadał naprawdę blado.
- Lalka, szukasz kłopotów? Bo jak tak, to właśnie znalazłaś... - Odezwał się drugi z mężczyzn, jeszcze szerszy i wyższy od swojego kolegi. Do tej pory obserwował on jedynie sytuacje pilnując aby ich pierwsza ofiara im nie zwiała, ale w takich okolicznościach, postanowił pomóc koledze. Ruszyli więc na nią oboje, z przodu i z tyłu i nie wyglądało to dla niej zbyt dobrze. Wtedy jednak Mcgonagall wziął się w końcu w garść, ponieważ wciąż zależało mu przede wszystkim na deeskalacji konfliktu, zamiast na mordobiciu w duetach.
- Immobulus. - Wypowiedział zaklęcie i wyciągnął rękę w kierunku osiłka, który znajdował się pomiędzy nim a dziewczyną. Miał zostać unieruchomiony w delikatny sposób, dlatego czarodziej nie chciał używać zaklęcia petryfikującego. Dalej jednak pozostawała do rozwiązania kwestia drugiego zadymiarza, jednak na drodze do niego znajdowała się jeszcze dziewczyna, jak się okazało, dość... nieprzewidywalna.
- Hmm...? Co tam kaszlesz? - Udało się. Jeden z mężczyzn odwrócił się w jego stronę, natomiast Peregrin w tym momencie najchętniej zgłosiłby nieprzygotowanie. Nie miał dokładnie zaplanowanego drugiego kroku, więc ostatecznie na chwilę zamarł, podczas gdy napastnik zaczął maszerować w jego kierunku z zaciśniętymi pięściami.
- Powiedziałem, że... żeby... - I fru! Takiej reakcji stojącej obok niego blondynki na pewno nie spodziewał się czarodziej i to samo chyba można było powiedzieć o facecie, który został zaskakująco sprawnie pochwycony i na chwilę skrępowany, jednak niestety nie na długo. Szarpnął się momentalnie, po czym razem z dziewczyną polecieli na ścianę i ewidentnie nie był to koniec przepychanki. Teraz bowiem już obu panów zwróciło na nią uwagę, zapominając na chwilę o Peregrinie, który przy temperamencie blondynki wypadał naprawdę blado.
- Lalka, szukasz kłopotów? Bo jak tak, to właśnie znalazłaś... - Odezwał się drugi z mężczyzn, jeszcze szerszy i wyższy od swojego kolegi. Do tej pory obserwował on jedynie sytuacje pilnując aby ich pierwsza ofiara im nie zwiała, ale w takich okolicznościach, postanowił pomóc koledze. Ruszyli więc na nią oboje, z przodu i z tyłu i nie wyglądało to dla niej zbyt dobrze. Wtedy jednak Mcgonagall wziął się w końcu w garść, ponieważ wciąż zależało mu przede wszystkim na deeskalacji konfliktu, zamiast na mordobiciu w duetach.
- Immobulus. - Wypowiedział zaklęcie i wyciągnął rękę w kierunku osiłka, który znajdował się pomiędzy nim a dziewczyną. Miał zostać unieruchomiony w delikatny sposób, dlatego czarodziej nie chciał używać zaklęcia petryfikującego. Dalej jednak pozostawała do rozwiązania kwestia drugiego zadymiarza, jednak na drodze do niego znajdowała się jeszcze dziewczyna, jak się okazało, dość... nieprzewidywalna.