Byli wyjątkowo zgodni w odczuwaniu wszelkich bodźców. Najwyraźniej nie było to związane z nadwrażliwym węchem, wystarczyło mieć po prostu jakikolwiek zmysł, żeby uderzył w niego ten charakterystyczny zapach. Nie miała pojęcia ile zajmie im pozbywania się go z ubrań, jednak nie spodziewała się, iż będzie to proste. Zapach przykleił się bowiem do nich bardzo głęboko, na pewno szybko będzie starała się pozbyć go z swoich włosów...
By uniknąć sytuacji niekomfortowych, takich jak wymiotowanie do koszy na śmieci, nie daj Morgano jeszcze nie zdążyliby do niego dobiec zdecydowali o tym, że skorzystają z windy.
To nie był typowy dla nich ruch, raczej nie korzystali z takich udogodnień, bo nie było takiej potrzeby, nie w przypadku ich sprawności ruchowej, jednak to był bardzo wyjątkowy dzień. Musieli uciec stąd jak najszybciej, a winda zapewne pomoże im uniknąć błąkania się po korytarzach. Wybór był całkiem prosty i oczywisty, argumenty przemawiały za tym, żeby do niej wejść. Mieli w tym zgodność - zdecydowanie każde z nich chciało szybko znaleźć się na zewnątrz i odetchnąć świeżym powietrzem.
- Na szczęście nie nadejdzie zbyt szybko. - Na ten moment chyba załatwili już chyba wszystkie papierkowe sprawy. Nie poszło im wcale tak źle, dokumenty, które przygotowali musiały być odpowiednio wypełnione, inaczej pewnie siedzieliby nadal w biurze Blacka i wypełniali kolejne formularze. Dokładność w tym wypadku była wskazana, dzięki niej mogli oszczędzić czas, a również kolejne doznania, które towarzyszyły im podczas obecności w tym miejscu.
Drzwi windy się za nimi zamknęły, gdy znaleźli się w środku. Jeszcze chwila, moment, a znajdą się na dole, będą mogli przekroczyć wyjście i udać się do domu. To była naprawdę wspaniała myśl. Gdyby tylko wiedzieli, że nie wszystko pójdzie po ich myśli.
Oparła się o jedną ze ścian, winda powoli zaczęła zjeżdżać w dół. Nic nie wzbudzało niepokoju Geraldine, bo niby dlaczego? Byli w windzie, wykonywała ona dziennie tysiące takich kursów, wszystko powinno pójść jak z płatka.
Zmrużyła na moment oczy, coś szarpnęło? Nie, to niemożliwe, pewnie jej się wydawało, przeniosła wzrok na Ambroise'a chcąc zobaczyć, czy on też to poczuł, nie musiała jednak szukać odpowiedzi w wyrazie jego twarzy, bo zadał to pytanie.
- Tak, poczułam to, jak mniemam Ty też. - Skoro o to zapytał, to oznaczało, że i on to poczuł.
- Ja naprawdę chciałam, żebyśmy jak najszybciej stąd wyszli. - Odetchnęła ciężko, bo miała wrażenie, że i ten plan nie do końca wypalił. Po raz kolejny winda się zachwiała, wydała też dziwny dźwięk. Chyba nie powinna działać w ten sposób?