Dziwna była ta świadomość, że nie pozwoliłby na to, aby sama znalazła się w ciemnym lesie. Zazwyczaj nikt się nie przejmował tym, czy mogło jej się coś przytrafić, w zasadzie to nawet nie dzieliła się z nikim tym, co zamierzała robić w wolnym czasie. W tym przypadku było jednak zupełnie inaczej.
- Mogłabym się poświęcić dla tych naukowych zainteresowań. - Może śmierć poprzez zeżarcie przez jakąś bestię nie była jej wymarzoną, jednak padł argument, któremu rzadko kiedy potrafiła odmówić. Czego się nie robiło dla dobra nauki... - Chociaż nie miałabym nic przeciwko temu, aby wystarczyło Ci zobaczenie tego, co chciałoby mnie zjeść, nie samego procesu spożywania, wolałabym jednak jeszcze trochę pożyć. - Dodała jeszcze lekko, tak, gdyby ją pytał o zdanie.
Były to może dość głupie przekomarzanki, ale nie były w ich przypadku niczym nowym, teraz jedynie nieco zmienił się ich cel, w przeszłości zależało im bowiem tylko na ranieniu siebie nawzajem, ale to mieli już za sobą. Teraz niosło to zupełnie inne emocje, było grą, która nie mogła nikogo skrzywdzić, przynajmniej jak na razie. Czasem bowiem przywiązanie niosło ze sobą większe szkody, niż te wszystkie nieprzyjemne słowa, które mogły ranić.
Spacer nie okazał się być bardzo wymagający, znaleźli się nad jeziorem, nawet nie bardzo czuła ten wysiłek w nogach, na chwilę skupiła się na otoczeniu, podziwiała piękno tego miejsca, chciała zapamiętać jak najwięcej. Ciepło jego dłoni przypominało jej o tym, że faktycznie się tutaj znajdują, że to nie jest sen, ani żadna mrzonka. Byli tu razem, pośród niczego, i naprawdę podobało jej się to, że się tu znaleźli.
- Nie brzmi to szczególnie zachęcająco. - Tylko, czy ona właściwie potrzebowała zachęty. Jasne, woda mogła być zimna, ale to miała być tylko chwila. Pewnie moment zderzenia się z taflą jeziora będzie najgorszy, pojawi się szok, gwałtowna zmiana temperatury nie będzie należała do przyjemnych, ale do wszystkiego można się przyzwyczaić, z tym pewnie było tak samo. Wystarczy zacisnąć zęby i jakoś to będzie.
Wpatrywała się w toń wodną oceniająco, tak w jej głowie właśnie pojawiły się różne myśli, był to moment, w którym analizowała wszystkie za i przeciw, jednak błysk w jej oczach mówił sam za siebie - już dawno podjęła decyzję, i nic nie miało tego zmienić.
- Tak, naprawdę chcę to zrobić. - Powtórzyła za nim, chociaż nie musiała, Benjy doskonale zdawał sobie z tego sprawę, dostrzegła kątem oka, że zaczął rozpinać swoją koszulę - faktycznie miał zamiar znaleźć się w wodzie pierwszy, może to i lepiej... będzie mogła obserwować go z brzegu jak walczy z chłodem, później do niego dołączyć.
- Nie pozwolę Ci umrzeć, jak coś. - Dodała jeszcze i mógł być pewien, że jeśli o to chodzi to Prue zamierzała dotrzymać słowa, nikt nie umrze już jej na rękach - tak sobie założyła kilka lat temu.
Obserwowała Fenwicka kiedy zbliżał się do krawędzi pomostu, nie spuszczała z niego wzroku nawet na moment, jakby bała się, że jeśli to zrobi, to on rozpłynie się w powietrzu. - Nie brzmisz wiarygodnie. - Mruknęła cicho słysząc jego komentarz na temat wody, ale nie spodziewała się cudów, doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że te doznania będą mogły nie należeć do najbardziej przyjemnych, jednak wspomnienia, cóż - do nich na pewno warto będzie wracać.
Powiew wiatru dochodzący od jeziora przyniósł ze sobą zapach zbliżającej się jesieni, albo odchodzącego lata? Nie potrafiła stwierdzić, może faktycznie jeszcze było to lato, jego ostatnie podrygi, jesienią przecież nikt raczej nie brał kąpieli w jeziorze.
- Naprawdę wejdziesz tam pierwszy? - Jeśli to zrobi, to Prue nie będzie miała innego wyjścia, jak do niego dołączyć, jasne - mogłaby się pośmiać z tego, jak Benjy pluska się w zimnej wodzie z tego pomostu, jednak nie taki był plan, a jak wiadomo, ona zawsze pilnowała się tego, co było przygotowane.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control