08.11.2025, 21:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.11.2025, 21:48 przez Erik Longbottom.)
Z Norą przy barze.
— Nie wiem — mruknął pod nosem. Na jego czole pojawiło się kilka zmarszczek, jakby intensywnie się nad czymś zastanawiał. — Gdyby okoliczności były nieco inne, to podejrzewam, że te urodziny mogłyby urosnąć do rangi nieco bardziej otwartego wydarzenia. Kto wie, może Godryk by się wtrącił? Albo matka? — Westchnął cicho. — Biorąc pod uwagę, że moi znajomi znają różnych ludzi, a niektórzy mogliby dostać zaproszenie z czystej uprzejmości, to kto wie, może jakoś by tam trafiła?
Bądź co bądź nawet Nora była pełna niespodzianek pod tym względem. Do tej pory pamiętał swoje zdziwienie, gdy na jej urodzinach pojawił się Laurent Prewett. Dodać do tego jeszcze ich niedawną imprezę w klubokawiarni, a okazywało się, że Nora miała całkiem szeroką i rozległą siatkę znajomości. Z drugiej strony, czy powinien się temu dziwić? Figg potrafiła dogadać się z każdym, bez względu na jego status społeczny czy pochodzenie. Dla każdego miała jakieś dobre słowo, nic więc dziwnego, że zjednała sobie tak spore grono ludzi.
— Zdradzić ci tajemnicę? Ostatnio jakoś jej tego nawet zazdroszczę — przyznał z cieniem uśmiechu na ustach. — Jest szalenie zmotywowana bez względu na to, czy chodzi o życie prywatne, pracę czy nawet hobby. Wie dokładnie co zrobić, aby uzyskać wymagany efekt. Nic dziwnego, że jest przed wszystkimi kilka kroków do przodu, zwłaszcza przede mną. — Wskazał na siebie. — Dziecko we mgle. — Zerknął mniej więcej w kierunku Brenny, która aktualnie tańczyła na parkiecie z Bulstrodem. — Oświecona jednostka.
Skinął powoli głową. Wprawdzie chciał przynajmniej podjąć próbę porozmawiania z paroma osobami tutaj, jednak coraz bardziej odczuwał to, że nie był dziś w najlepszym humorze. Głowę zaprzątało mu zdecydowanie za dużo nie tylko negatywnych, a przede wszystkim ciążących mu na sumieniu myśli związanych z Warownią i ostatnimi wydarzeniami. A podpieranie ścian przez resztę przyjęcia mogłoby zostać uznane za równie zły pomysł co chlapnięcie nieodpowiedniego komentarza w określonym towarzystwie. Może lepiej byłoby zagrać dziś nieco bezpieczniej?
— Jasne — zgodził się w końcu, zerkając na Norę. — Tylko sprawdźmy najpierw, czy przypadkiem nie wygłoszą jeszcze jakiejś przemowy na koniec, co? Może Jenkins przemówi do ludu.
Uśmiechnął się półgębkiem, raz jeszcze zwracając spojrzenie w stronę roztańczonych ludzi. Z tego też przecież można było czerpać jakąś radość, czyż nie? Poniekąd było to w końcu pocieszające; raczej każdy tutaj odczuł na własnej skórze konsekwencje Spalonej Nocy. Może nie wszyscy stracili dom, biznes, bliskich czy jakieś pamiątki, ale tamta noc na pewno zapadnie im na długo w pamięć. A skoro nawet oni mogli się bawić w rytm muzyki, to może i on w końcu się jakoś przełamie i wróci do względnej normalności? Wypadałoby, czyż nie?
— Nie wiem — mruknął pod nosem. Na jego czole pojawiło się kilka zmarszczek, jakby intensywnie się nad czymś zastanawiał. — Gdyby okoliczności były nieco inne, to podejrzewam, że te urodziny mogłyby urosnąć do rangi nieco bardziej otwartego wydarzenia. Kto wie, może Godryk by się wtrącił? Albo matka? — Westchnął cicho. — Biorąc pod uwagę, że moi znajomi znają różnych ludzi, a niektórzy mogliby dostać zaproszenie z czystej uprzejmości, to kto wie, może jakoś by tam trafiła?
Bądź co bądź nawet Nora była pełna niespodzianek pod tym względem. Do tej pory pamiętał swoje zdziwienie, gdy na jej urodzinach pojawił się Laurent Prewett. Dodać do tego jeszcze ich niedawną imprezę w klubokawiarni, a okazywało się, że Nora miała całkiem szeroką i rozległą siatkę znajomości. Z drugiej strony, czy powinien się temu dziwić? Figg potrafiła dogadać się z każdym, bez względu na jego status społeczny czy pochodzenie. Dla każdego miała jakieś dobre słowo, nic więc dziwnego, że zjednała sobie tak spore grono ludzi.
— Zdradzić ci tajemnicę? Ostatnio jakoś jej tego nawet zazdroszczę — przyznał z cieniem uśmiechu na ustach. — Jest szalenie zmotywowana bez względu na to, czy chodzi o życie prywatne, pracę czy nawet hobby. Wie dokładnie co zrobić, aby uzyskać wymagany efekt. Nic dziwnego, że jest przed wszystkimi kilka kroków do przodu, zwłaszcza przede mną. — Wskazał na siebie. — Dziecko we mgle. — Zerknął mniej więcej w kierunku Brenny, która aktualnie tańczyła na parkiecie z Bulstrodem. — Oświecona jednostka.
Skinął powoli głową. Wprawdzie chciał przynajmniej podjąć próbę porozmawiania z paroma osobami tutaj, jednak coraz bardziej odczuwał to, że nie był dziś w najlepszym humorze. Głowę zaprzątało mu zdecydowanie za dużo nie tylko negatywnych, a przede wszystkim ciążących mu na sumieniu myśli związanych z Warownią i ostatnimi wydarzeniami. A podpieranie ścian przez resztę przyjęcia mogłoby zostać uznane za równie zły pomysł co chlapnięcie nieodpowiedniego komentarza w określonym towarzystwie. Może lepiej byłoby zagrać dziś nieco bezpieczniej?
— Jasne — zgodził się w końcu, zerkając na Norę. — Tylko sprawdźmy najpierw, czy przypadkiem nie wygłoszą jeszcze jakiejś przemowy na koniec, co? Może Jenkins przemówi do ludu.
Uśmiechnął się półgębkiem, raz jeszcze zwracając spojrzenie w stronę roztańczonych ludzi. Z tego też przecież można było czerpać jakąś radość, czyż nie? Poniekąd było to w końcu pocieszające; raczej każdy tutaj odczuł na własnej skórze konsekwencje Spalonej Nocy. Może nie wszyscy stracili dom, biznes, bliskich czy jakieś pamiątki, ale tamta noc na pewno zapadnie im na długo w pamięć. A skoro nawet oni mogli się bawić w rytm muzyki, to może i on w końcu się jakoś przełamie i wróci do względnej normalności? Wypadałoby, czyż nie?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞