09.11.2025, 18:53 ✶
– W każdym razie pójdę z tobą to sprawdzić – powiedział ugodowo w stronę Charlotte nie chcąc się kłócić, kto się czego bał, ani pytać czemu na Merlina nie kupiła sobie sukienki, której nie dało się tak łatwo podrzeć podczas walki, zwłaszcza że czasy były obecnie dość niebezpieczne, a on przecież mógł zafundować jej coś znacznie droższego jeśli byłoby przy tym wytrwalsze.
Przeniósł spojrzenie w stronę Anthony'ego, nie mogąc się zdecydować czy jednak chciał aby wbić kolejną szpilkę w czarodzieja, czy wyciągnąć wszystkie te które zapewne wbił swoim stwierdzeniem, że poradzą sobie sami.
Jeśli nie, wyrwę każde drzewo stojące mi na drodze do znalezienia Waszej dwójki.
Zacisnął nieco mocniej dłoń na ramieniu Lottie, czując jak jego irytacja zaczyna być powoli, lecz nieustępliwie wypychana przez rozlewające się po jego ciele uczucie ciepła, zmuszając oczy Jonathana do nie odwracania się od szarych tęczówek. Przez chwilę wpatrywał się w Anthony'ego, próbując walczyć ze swoją głową, która przekonywała go, do próby zajrzenia w aurę szefa. Wreszcie jednak Charlotte wspomniała o ogniu.
– Myślisz? – powiedział wreszcir kierując swoją uwagę w stronę przyjaciółki. – Obawiam się, że pożar może być obecnie nieco nie w smaku dla niektórych gości, ale rozumiem potrzebę naśladowania moim ikonicznych momentów ze ślubu Blacków. No dobrze. Chodźmy. Nasza brak zapewne dość szybko stanie się uciążliwy dla reszty tutaj zgromadzonych, więc lepiej się pośpieszmy.
Przeniósł spojrzenie w stronę Anthony'ego, nie mogąc się zdecydować czy jednak chciał aby wbić kolejną szpilkę w czarodzieja, czy wyciągnąć wszystkie te które zapewne wbił swoim stwierdzeniem, że poradzą sobie sami.
Jeśli nie, wyrwę każde drzewo stojące mi na drodze do znalezienia Waszej dwójki.
Zacisnął nieco mocniej dłoń na ramieniu Lottie, czując jak jego irytacja zaczyna być powoli, lecz nieustępliwie wypychana przez rozlewające się po jego ciele uczucie ciepła, zmuszając oczy Jonathana do nie odwracania się od szarych tęczówek. Przez chwilę wpatrywał się w Anthony'ego, próbując walczyć ze swoją głową, która przekonywała go, do próby zajrzenia w aurę szefa. Wreszcie jednak Charlotte wspomniała o ogniu.
– Myślisz? – powiedział wreszcir kierując swoją uwagę w stronę przyjaciółki. – Obawiam się, że pożar może być obecnie nieco nie w smaku dla niektórych gości, ale rozumiem potrzebę naśladowania moim ikonicznych momentów ze ślubu Blacków. No dobrze. Chodźmy. Nasza brak zapewne dość szybko stanie się uciążliwy dla reszty tutaj zgromadzonych, więc lepiej się pośpieszmy.