09.11.2025, 19:37 ✶
Jonathan uniósł brew z zaciekawieniem słuchając o nowym pomyśle biznesowym Woody'ego.
– Będziecie obsługiwać jakieś określone dzielnice, Londyn, czy też inne miejsca? – spytał autentycznie zaintrygowany, nie chcąc dać po sobie pokazać, że zastanawiał się co takiego może na większą skalę dowozić Rejwach poza piwem i zapewnie nie najlepszej jakości jedzeniem. Restauracji sam jednak oczywiście zakładać nie chciał. Miał zbyt ładne dłonie, na to aby często gotować, a bez sensu byłoby jedynie zatrudnić kucharzy do wytwarzania dań sygnowanych jego imieniem. Może jedynie czasami rozważał otwarcie jakiegoś niewielkiego pensjonatu, w którym pokoje utrzymane by były w stylistyce różnych książek. Ewentualnie własnej linii akcesoriów, ekskluzywnych przybiorów biurowych, lub kosmetyków do twarzy, ale niestety nie miał na to za bardzo czasu i obawiał się, że teraz będzie miał go jeszcze mniej. Chociaż... Wysokiej jakości pióra i skórzane notesy... Ładnie by wyglądał na plakatach promujących markę takich produktów. To znaczy, wyglądałby ładnie na plakatach promujących jakikolwiek produkt.
– Ale to prawda! Możesz zapytać się własnego brata! O wszystkim mu powiedziałem! – zaprotestował, bo nie rzadko miał okazję pochwalić się, że obcy mafioza miał na jego punkcie obsesję i nie chciał aby ktokolwiek powątpiewał w te zdarzenia.
A.
Naprawdę próbował nie myśleć o tym jednym A o którym myśleć nie powinien. I oczywiście nie chodziło o insynuacje, że sekretnie kochał Anthony'ego bo oczywiście tak nie było, ale... Ale ostatnimi czasy myśli o Shafiqu były szczególnie trudne, zwłaszcza gdy stawały się coraz bardziej pesymistyczne. Bo co jeśli nigdy nie będą ponownie tak blisko, jak byli przed kłótnią we Francji? Co jeśli nigdy nie będzie mógł mu powiedzieć o tej skórce od jabłka, bo było dobrze między nimi jedynie oficjalnie? Nie chciał jednak mówić o tym skojarzeniu na głos w obawie, że jeśli zacznie dzielić się z Woodym swoimi przyjacielskimi problemami to spędzą tutaj kolejną godzinę. A potem zapewne Woody powiedziałby coś nieprzyjemnego na temat Shafiqa, więc przez jeszcze kolejną godzinę Jonathan musiałby mu tłumaczyć czemu Tarp nie miał racji. Dwie godziny. Trzy gdyby potem znowu postanowił narzekać na Tony'ego. Cztery gdyby znowu musiał go bronić. Chyba nie miał na to dzisiaj siły.
– Alice... Pracuje w teatrze, prawda? Nie miałem zbyt dużej przyjemności z nią rozmawiać. Nie znam Aseny, ale na pewno miłoby nam się rozmawiało – powiedział. – Zresztą to jabłko to zapewnie tylko głupota. Równie dobrze moze chodzić o moją miłość do angielskiej porcelany.
– Będziecie obsługiwać jakieś określone dzielnice, Londyn, czy też inne miejsca? – spytał autentycznie zaintrygowany, nie chcąc dać po sobie pokazać, że zastanawiał się co takiego może na większą skalę dowozić Rejwach poza piwem i zapewnie nie najlepszej jakości jedzeniem. Restauracji sam jednak oczywiście zakładać nie chciał. Miał zbyt ładne dłonie, na to aby często gotować, a bez sensu byłoby jedynie zatrudnić kucharzy do wytwarzania dań sygnowanych jego imieniem. Może jedynie czasami rozważał otwarcie jakiegoś niewielkiego pensjonatu, w którym pokoje utrzymane by były w stylistyce różnych książek. Ewentualnie własnej linii akcesoriów, ekskluzywnych przybiorów biurowych, lub kosmetyków do twarzy, ale niestety nie miał na to za bardzo czasu i obawiał się, że teraz będzie miał go jeszcze mniej. Chociaż... Wysokiej jakości pióra i skórzane notesy... Ładnie by wyglądał na plakatach promujących markę takich produktów. To znaczy, wyglądałby ładnie na plakatach promujących jakikolwiek produkt.
– Ale to prawda! Możesz zapytać się własnego brata! O wszystkim mu powiedziałem! – zaprotestował, bo nie rzadko miał okazję pochwalić się, że obcy mafioza miał na jego punkcie obsesję i nie chciał aby ktokolwiek powątpiewał w te zdarzenia.
A.
Naprawdę próbował nie myśleć o tym jednym A o którym myśleć nie powinien. I oczywiście nie chodziło o insynuacje, że sekretnie kochał Anthony'ego bo oczywiście tak nie było, ale... Ale ostatnimi czasy myśli o Shafiqu były szczególnie trudne, zwłaszcza gdy stawały się coraz bardziej pesymistyczne. Bo co jeśli nigdy nie będą ponownie tak blisko, jak byli przed kłótnią we Francji? Co jeśli nigdy nie będzie mógł mu powiedzieć o tej skórce od jabłka, bo było dobrze między nimi jedynie oficjalnie? Nie chciał jednak mówić o tym skojarzeniu na głos w obawie, że jeśli zacznie dzielić się z Woodym swoimi przyjacielskimi problemami to spędzą tutaj kolejną godzinę. A potem zapewne Woody powiedziałby coś nieprzyjemnego na temat Shafiqa, więc przez jeszcze kolejną godzinę Jonathan musiałby mu tłumaczyć czemu Tarp nie miał racji. Dwie godziny. Trzy gdyby potem znowu postanowił narzekać na Tony'ego. Cztery gdyby znowu musiał go bronić. Chyba nie miał na to dzisiaj siły.
– Alice... Pracuje w teatrze, prawda? Nie miałem zbyt dużej przyjemności z nią rozmawiać. Nie znam Aseny, ale na pewno miłoby nam się rozmawiało – powiedział. – Zresztą to jabłko to zapewnie tylko głupota. Równie dobrze moze chodzić o moją miłość do angielskiej porcelany.