10.11.2025, 03:28 ✶
Gabriel!?
Spojrzenie Jonathana błyskawicznie powędrowało w stronę swojego kuzyna, który właśnie oznajmił, że najwyraźniej miał już przyjemność spotkać się z wampirem.
– Naprawdę? ‐ spytał z całych sił udając, że dalej prowadzili swobodną rozmowę. – Kiedy?
Przynajmniej Jessie nie wydawał się rozpoznawać jego przyjaciela z innych wydarzeń, niż ten pamiętny koncert, ale mimo wszystko najpierw uważnie przyjrzał się również chrześniakowi, a potem tak na wszelki wypadek od razu zerknął w stronę Gabriela.
– Ten którego co mój drogi? Rozmawialiście podczas Muzy?
Jedno było jednak pewne. Gabriel właśnie bezpardonowo wparował na jonathanową scenę i bez żadnego wysiłku przejął główną rolę w sztuce dzisiejszego wieczoru. Wampir czuł się niezwykle pewnie siebie w salonie Selwyna, najpierw mówiąc o operze, krytykując jego doskonały barek, a następnie i tak się przez zawartość tego barku przekopując. Oh i nie wspominając już o tym, że najwyraźniej prowadził obecnie dość ciekawe życie zawodowe.
– Po pierwsze proszę pragnę cię poinformować, że bez względu na upływ lat jest to dalej jeden z najmodniejszy barków w całym Londynie – powiedział wstając nagle z fotela, aby podejść do wampira. Był też szalenie pewny tego, że kiedyś opowiadał mu, że chciałby właśnie taki barek i Gabriel nie był wtedy aż tak krytycznie do niego nastawiony. Ewentualnie był wtedy zbyt zajęty spijaniem krwi z nadgarstka Jonathana, aby jakoś sensowniej zaprotestować. Tak. Tak właśnie mogło być. – Po drugie tak oczywiście możesz otworzyć ten koniak, smacznego. Po trzecie natomiast... – Zawiesił na chwilę głos. Najchętniej zaciągnąłby Gabriela do osobnego pokoju i prywatnie porozmawiał na temat tych niespodziewanych odwiedzin, ale... Jessie i Hannibal tu byli. Lepiej będzie po prostu zachowywać się jak gdyby nigdy nic. Nie że było to łatwe, skoro przecież Jessie na kiedy ostatnio go widział w towarzystwie wampira, otrzymał na jego temat informacje zapewnie skrajnie przeczące temu co teraz właśnie widział. – Po trzecie rozumiem, że coś cię bardzo trapi. Może po prostu nalej nam koniaku, usiądź i porozmawiamy o tym na spokojnie?
Zerknął na Jessiego i Hannibala, aby zobaczyć ich reakcję na to wszystko, zatrzymując jednak nieco dłużej wzrok na kuzynie, tak aby zerknąć przy tym na jego aurę w obawie, że będzie w niej coś, co mogłoby sugerować jakieiś zaniepokojenie wizytą jego niespodziewanego gościa. Aury Gabriela, niestety, nie mógł podejrzeć.
Rzut na aurowidzenie wobec Hannibala, percepcja III
Spojrzenie Jonathana błyskawicznie powędrowało w stronę swojego kuzyna, który właśnie oznajmił, że najwyraźniej miał już przyjemność spotkać się z wampirem.
– Naprawdę? ‐ spytał z całych sił udając, że dalej prowadzili swobodną rozmowę. – Kiedy?
Przynajmniej Jessie nie wydawał się rozpoznawać jego przyjaciela z innych wydarzeń, niż ten pamiętny koncert, ale mimo wszystko najpierw uważnie przyjrzał się również chrześniakowi, a potem tak na wszelki wypadek od razu zerknął w stronę Gabriela.
– Ten którego co mój drogi? Rozmawialiście podczas Muzy?
Jedno było jednak pewne. Gabriel właśnie bezpardonowo wparował na jonathanową scenę i bez żadnego wysiłku przejął główną rolę w sztuce dzisiejszego wieczoru. Wampir czuł się niezwykle pewnie siebie w salonie Selwyna, najpierw mówiąc o operze, krytykując jego doskonały barek, a następnie i tak się przez zawartość tego barku przekopując. Oh i nie wspominając już o tym, że najwyraźniej prowadził obecnie dość ciekawe życie zawodowe.
– Po pierwsze proszę pragnę cię poinformować, że bez względu na upływ lat jest to dalej jeden z najmodniejszy barków w całym Londynie – powiedział wstając nagle z fotela, aby podejść do wampira. Był też szalenie pewny tego, że kiedyś opowiadał mu, że chciałby właśnie taki barek i Gabriel nie był wtedy aż tak krytycznie do niego nastawiony. Ewentualnie był wtedy zbyt zajęty spijaniem krwi z nadgarstka Jonathana, aby jakoś sensowniej zaprotestować. Tak. Tak właśnie mogło być. – Po drugie tak oczywiście możesz otworzyć ten koniak, smacznego. Po trzecie natomiast... – Zawiesił na chwilę głos. Najchętniej zaciągnąłby Gabriela do osobnego pokoju i prywatnie porozmawiał na temat tych niespodziewanych odwiedzin, ale... Jessie i Hannibal tu byli. Lepiej będzie po prostu zachowywać się jak gdyby nigdy nic. Nie że było to łatwe, skoro przecież Jessie na kiedy ostatnio go widział w towarzystwie wampira, otrzymał na jego temat informacje zapewnie skrajnie przeczące temu co teraz właśnie widział. – Po trzecie rozumiem, że coś cię bardzo trapi. Może po prostu nalej nam koniaku, usiądź i porozmawiamy o tym na spokojnie?
Zerknął na Jessiego i Hannibala, aby zobaczyć ich reakcję na to wszystko, zatrzymując jednak nieco dłużej wzrok na kuzynie, tak aby zerknąć przy tym na jego aurę w obawie, że będzie w niej coś, co mogłoby sugerować jakieiś zaniepokojenie wizytą jego niespodziewanego gościa. Aury Gabriela, niestety, nie mógł podejrzeć.
Rzut na aurowidzenie wobec Hannibala, percepcja III
Rzut Z 1d100 - 30
Akcja nieudana
Akcja nieudana