• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[01.10.1972] Zbieramy na zakupy w Miodowym Królestwie | Prudence

[01.10.1972] Zbieramy na zakupy w Miodowym Królestwie | Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#3
10.11.2025, 23:29  ✶  

Prudence przyglądała się przedmiotom, które były rozłożone na stole. Wpatrywała się w każdą rzecz, spoglądała na nią przez kilka sekund, po czym przesuwała wzrok na następną. Próbowała tutaj znaleźć coś dla siebie, coś co ją zaciekawi. Kto wie, może uda jej się odczytać z tego jakieś ciekawe wspomnienia. Nie miała aktualnie nic lepszego do roboty. Coś na nią chlusnęło, poczuła zimno na włosach i ramionach, policzki były mokre od wody. Uniosła na moment głowę w górę, dotarło do niej, że na jej twarz polała się woda z tego śmiesznego, prowizorycznego daszku. Przetarła dłonią oczy. Nie skomentowała tego, mimo, że zauważyła na ustach chłopców, którzy zajmowali się straganem złośliwe uśmiechy. Nie był to jej dzień, może nawet tydzień. Zacisnęła jedynie usta w wąską linię, jakby po prostu pogodziła się z tym, że tak miało być, że cały świat był przeciwko niej. Nie walczyła, chyba nie miała na to już siły. Była po prostu smutna, musiała to uczucie przetrawić.

Zignorowała chłopców, którzy zaczęli w końcu chichotać. Wyciągnęła jedną z dłoni z kieszeni, aby dotknąć różdżki, która się przed nią znalazła. Ciekawe do kogo należała, szkoda, że nie mogła wyjąć świeczek, aby poznać jej historię. Jej wzrok przesunął się na srebrną pozytywkę, ta przykuła jej uwagę na nieco dłużej, bo wyżłobiony w niej był kształt nietoperza, a te zwierzęta od zawsze wzbudzały w niej zainteresowanie, dotknęła palcami wyżłobienia, chyba mogłaby ją od nich kupić, pasowałaby do jej uroczego mieszkanka. Tak, już miała sięgnąć po monety, kiedy poczuła uderzenie. Nie przewidziała go.

Była zbyt wpatrzona w przedmiot, który wzbudził jej zainteresowanie. Nie była gotowa na to, co miało nadejść. Najwyraźniej los stwierdził, że nie będzie dla niej łaskawy, nie dzisiaj.

Kaptur spadł jej z głowy, kiedy przyjęła na siebie cios. Cios wielką, skórzaną torebką. Zachwiała się na nogach i przesunęła o kilka kroków, nie chciała tego, ale uderzenie spowodowało, że była bliska upadku, a naprawdę nie przeżyłaby w tej chwili bliskiego spotkania z kałużą, to nie tak, że ją to ominęło. Jej nogi, w tych delikatnych pantofelkach znalazły się bowiem w niej, poczuła wodę, która wpłynęła do ich wnętrza. Miała mokre stopy. Tylko tego jej brakowało do szczęścia. Westchnęła ciężko, brakowało jej słów. Zastanawiała się ile zajmie jej powrót do mieszkania i czy przypadkowo sama na siebie nie sprowadziła jeszcze przeziębienia, wolałaby uniknąć choroby, szczególnie, że jej stan psychiczny sugerował, iż nie do końca by sobie z nią poradziła. Z drugiej strony nie musiałaby chodzić do pracy, mogłaby zawinąć się w kołdrę i leżeć, to wcale nie było takie głupie. Przez lata pracy w kostnicy nigdy nie wzięła ani jednego dnia wolnego z powodu choroby, może to byłby ten moment?

Po dłuższej chwili przeniosła wzrok na kobietę, która ją tak urządziła. Wyglądała dużo lepiej od niej, niby nie było o to trudno, bo Prue zdecydowanie nie była w najlepszej formie. - Nic się nie stało. - Odpowiedziała chłodno, przez zaciśnięte zęby, wypadało bowiem się odezwać, prawda? Mogłaby na nią nawrzeszczeć, powiedzieć, aby uważała jak chodzi, tyle, że Prue, Prue nie zachowywała się w ten sposób, nie lubiła konfrontacji, raczej ich unikała, szczególnie, gdy chodziło o obcych ludzi. Raczej po prostu opuszczała głowę nisko i udawała, że nic takiego się nie stało, a że teraz była w rozsypce, to podchodziła do tego jeszcze bardziej wymijająco.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Paracelsus (1766), Prudence Fenwick (1830)




Wiadomości w tym wątku
[01.10.1972] Zbieramy na zakupy w Miodowym Królestwie | Prudence - przez Prudence Fenwick - 10.11.2025, 18:32
RE: [01.10.1972] Zbieramy na zakupy w Miodowym Królestwie | Prudence - przez Paracelsus - 10.11.2025, 21:13
RE: [01.10.1972] Zbieramy na zakupy w Miodowym Królestwie | Prudence - przez Prudence Fenwick - 10.11.2025, 23:29
RE: [01.10.1972] Zbieramy na zakupy w Miodowym Królestwie | Prudence - przez Paracelsus - 10.11.2025, 23:59
RE: [01.10.1972] Zbieramy na zakupy w Miodowym Królestwie | Prudence - przez Prudence Fenwick - 11.11.2025, 00:44
RE: [01.10.1972] Zbieramy na zakupy w Miodowym Królestwie | Prudence - przez Paracelsus - 11.11.2025, 02:06
RE: [01.10.1972] Zbieramy na zakupy w Miodowym Królestwie | Prudence - przez Paracelsus - 11.11.2025, 02:07
RE: [01.10.1972] Zbieramy na zakupy w Miodowym Królestwie | Prudence - przez Prudence Fenwick - 11.11.2025, 19:16

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa