11.11.2025, 00:28 ✶
Sidonie pokiwała głową - raz, żeby pokazać, że słucha swojego pacjenta, dwa by zachęcić by mówił dalej. Prawie nie było dzisiaj osoby, która nie byłaby przestraszona i zagubiona, a mówienie ponoć potrafi pomóc oswoić się z trudną sytuacją, chyba było to na jakimś wykładzie z magipsychitarii. To na przyszłość musiała sobie zapisać, że może warto byłoby się zainteresować trochę bardziej tą dziedziną.
Sama byłaby przerażona, gdyby miała czas na coś więcej, niż zajmowanie się kolejną i kolejną osobą. Nie mogła się skontaktować ani z Doliną Godryka, ani z Little Whinging, nie było to dziwne, sieć Fiuu była przeładowana i sparaliżowana, co się działo teraz w Departamencie Transportu, to pewnie przypominało ten sam chaos, który wypełniał szpitalne korytarze.
- Rozumiem, najprawdopodobniej rozmazane widzenie wynika z podrażnienia i późniejszego tarcia, przemyję je solą fizjologiczną i dam panu jej trochę by mógł pan to zrobić potem w domu, bo podejrzewam, że ciężko teraz będzie dostać w jakiekolwiek aptece krople łagodzące z oczarem lub inne. Zapiszę to wszystko - pacjenci mało co zapamiętywali z tego, co się do nich mówiło, przytoczenie dużą ilością informacji na raz tak się kończyło. - Na noc może pan zrobić zimny okład, będzie to przeciwdziałać narastaniu opuchlizny i zasinieniom.
Sidonie sięgnęła po różdżkę, której końcówka zabłysnęła światłem. - Najpierw jeszcze sprawdzę reakcję na światło, poświecę w oczy i proszę wodzić oczami za moim palcem - którym przesunęła od lewa do prawa, potem góra dół. - Dobrze, oczy reagują prawidłowo, to wskazuje, że nie ma urazu głowy, jednak gdyby w ciągu kilku dni pojawią się mdłości, zawroty głowy lub bóle, to proszę się zgłosić tutaj lub do swojego medyka - dodała, bo pewnie Rosierowie mieli jednego lub dziesięciu zaprzyjaźnionych uzdrowicieli.
Skinęła znowu, nie było ognia, nie poparzył sobie dróg oddechowych, to dobrze, zresztą, gdyby doszło do takiego poparzenia już by o tym wiedzieli, bo już by leżał z pogorszeniem, ale nie wykluczała, że kontakt z dymem mógł skutkować reakcją chemiczną.
- Już kilka osób wspominało o podobnym efekcie. Wygląda to jak jakiś rodzaj klątwy, bo niektórzy wspominali, że czuli się obserwowani lub nieswojo - zgodziła się z przypuszczeniem Chrisophera. Zapewne Brygada Uderzeniowa i Aurorzy byliby zainteresowani zbadaniem tego, gdy już minie najgorsze, ale nie sądziła, że jej pacjent będzie chciał się dzielić problemem ze służbami i ryzykować, że pracownicy Ministerstwa wejdą swoimi buciorami do jego domu. Nie wiadomo, jak długo to zaklęcie się utrzyma, energia uwolniona tej nocy była niewyobrażalnie masywna.
- Proszę o otworzenie ust, sprawdzę gardło - pochyliła się by dojrzeć. - Zaczerwienione i podrażnione. Jeszcze osłucham płuca, proszę o rozpięcie koszuli i niech pan oddycha normalnie, w miarę możliwości przez nos.
Sama byłaby przerażona, gdyby miała czas na coś więcej, niż zajmowanie się kolejną i kolejną osobą. Nie mogła się skontaktować ani z Doliną Godryka, ani z Little Whinging, nie było to dziwne, sieć Fiuu była przeładowana i sparaliżowana, co się działo teraz w Departamencie Transportu, to pewnie przypominało ten sam chaos, który wypełniał szpitalne korytarze.
- Rozumiem, najprawdopodobniej rozmazane widzenie wynika z podrażnienia i późniejszego tarcia, przemyję je solą fizjologiczną i dam panu jej trochę by mógł pan to zrobić potem w domu, bo podejrzewam, że ciężko teraz będzie dostać w jakiekolwiek aptece krople łagodzące z oczarem lub inne. Zapiszę to wszystko - pacjenci mało co zapamiętywali z tego, co się do nich mówiło, przytoczenie dużą ilością informacji na raz tak się kończyło. - Na noc może pan zrobić zimny okład, będzie to przeciwdziałać narastaniu opuchlizny i zasinieniom.
Sidonie sięgnęła po różdżkę, której końcówka zabłysnęła światłem. - Najpierw jeszcze sprawdzę reakcję na światło, poświecę w oczy i proszę wodzić oczami za moim palcem - którym przesunęła od lewa do prawa, potem góra dół. - Dobrze, oczy reagują prawidłowo, to wskazuje, że nie ma urazu głowy, jednak gdyby w ciągu kilku dni pojawią się mdłości, zawroty głowy lub bóle, to proszę się zgłosić tutaj lub do swojego medyka - dodała, bo pewnie Rosierowie mieli jednego lub dziesięciu zaprzyjaźnionych uzdrowicieli.
Skinęła znowu, nie było ognia, nie poparzył sobie dróg oddechowych, to dobrze, zresztą, gdyby doszło do takiego poparzenia już by o tym wiedzieli, bo już by leżał z pogorszeniem, ale nie wykluczała, że kontakt z dymem mógł skutkować reakcją chemiczną.
- Już kilka osób wspominało o podobnym efekcie. Wygląda to jak jakiś rodzaj klątwy, bo niektórzy wspominali, że czuli się obserwowani lub nieswojo - zgodziła się z przypuszczeniem Chrisophera. Zapewne Brygada Uderzeniowa i Aurorzy byliby zainteresowani zbadaniem tego, gdy już minie najgorsze, ale nie sądziła, że jej pacjent będzie chciał się dzielić problemem ze służbami i ryzykować, że pracownicy Ministerstwa wejdą swoimi buciorami do jego domu. Nie wiadomo, jak długo to zaklęcie się utrzyma, energia uwolniona tej nocy była niewyobrażalnie masywna.
- Proszę o otworzenie ust, sprawdzę gardło - pochyliła się by dojrzeć. - Zaczerwienione i podrażnione. Jeszcze osłucham płuca, proszę o rozpięcie koszuli i niech pan oddycha normalnie, w miarę możliwości przez nos.