Geraldine spróbowała załatwić to siłą. Nie udało jej się. Cóż, szkoda. To była jedyna metoda, która przyszła jej na myśl. Pierdolnięcie w przyciski nie przyniosło żadnego efektu. Rozczarowana jedynie głośno westchnęła. Naprawdę nie chciała tutaj być, zależało jej na tym, by jak najszybciej znaleźli się na zewnątrz i co? I gówno. Utknęli w windzie, która nie chciała się ruszyć. Została zawieszona między piętrami.
Czy ktoś w ogóle to zauważył? Czy mogli liczyć na czyjąś pomoc, ile jeszcze mieli tu siedzieć? Tak wiele pytań, żadnych odpowiedzi, ba nie zapowiadało się nawet, że zbyt szybko je dostaną. Miała wrażenie, że czas płynął bardzo powoli. Nie znosiła zamkniętych pomieszczeń, czuła się w nich przytłoczona, tylko co z tego? Nie mogli stąd wyjść, nie było drogi powrotnej, ani w jedną, ani w drugą stronę. Co za posrany dzień.
Światło zaczęło mrygać. No, tylko tego im brakowało. Czy naprawdę mieli tutaj umrzeć, to miał być ich koniec. Przymknęła na moment oczy, nie do końca wiedziała, co innego mogła zrobić. Jak ta winda jebnie o ziemię, to będzie po nich, uderzą w podłogę, co najwyżej zostanie z nich czerwona plama do starcia... naprawdę nie chciała, żeby tak skończyła się ich podróż. To miał być spokojny dzień, mieli załatwić sprawy niecierpiące zwłoki, by mieć święty spokój, to jednak nie mogło być zbyt proste.
Winda ruszyła w dół, Geraldine mocniej złapała się drążka, nie sądziła jednak, aby miało jej to w czymkolwiek pomóc. Ambroise wydał z siebie dziwny dźwięk, czyżby pogodził się ze śmiercią? Nie, na pewno nie, nie mieli dzisiaj umrzeć. Przymknięte oczy zostały zamknięte na dłużej, nie chciała na to patrzeć, zwłaszcza, że czuła, że spadają, żołądek zaczął podchodzić jej do gardła. Znowu była bliska zwymiotowaniu, ale wtedy winda zaczęła zwalniać.
Zatrzymała się w końcu, rozległ się dźwięk świadczący o tym, że zaraz otworzą się drzwi, jakby nigdy nic, jakby nie przeżyli tej dziwnej sytuacji, jakby wszystko było w porządku. - Ja pierdole, spierdalamy stąd. - Powiedziała łapiąc swojego męża za rękę, nim drzwi windy się otworzyły. Gdy tylko to się stało pociągnęła Ambroise'a za drzwi windy, a później ministerstwa, chciała stąd jak najszybciej uciec.