11.11.2025, 21:49 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.11.2025, 21:55 przez Brenna Longbottom.)
Zapach dymu przywoływał wspomnienie tej chwili, gdy wyjrzała przez okno i dostrzegła popiół, sypiący się z nieba.
Dotarcia pod Dziurawy Kocioł, pomagania tam z ugaszeniem budynku, rozmowy z barmanem, i łuny na nocnym niebie.
I…
Czegoś jeszcze: ale to coś uciekało. Brenna nie pamiętała. Te chwili, gdy wbiegała do płonących budynków, kiedy dusiła się o dymu, gdy z szarych kłębów wzywały ją głosy, gdy w uszach rozbrzmiewał huk walących się kamienic i krzyki rannych, a które opisała w notatniku, zanim weszła do gabinetu Philippy, umknęły z jej pamięci. Czytała o nich, zanim podarła własne zapiski, których nauczyła się na pamięć, to były jednak tylko krótkie słowa, istotne informacje: ta i ta godzina, ugaszenie kamienicy Sproutów. Jakby przeżył to ktoś inny, jakby czytała czyjś raport, pozbawiony tych wszystkich szczegółów, które naprawdę miały znaczenie. I nie mogła próbować sobie przypomnieć, bo wtedy mógłby powrócić ten przedziwny strach.
Odetchnęła, próbując się nad tym nie zastanawiać. Skupić nie na własnych wspomnieniach, a na notatniku, na którym zaciskała palce. Na tym, że ten dym nie cuchnął czarną magią, a ziołami, z których wykonano te świece. Przymknęła powieki, aby nie rozpraszała jej myśl o ogniu, który nie wywoływał już może strachu – ale przypominał, że nie tak dawno temu ten strach istniał. By nie patrzeć na pomieszczenie, które nie tak dawno wyglądało zupełnie inaczej. Skupiała się na poszukiwaniu odpowiedzi na swoje pytania, jak robiła setki razy wcześniej.
!igraniezwidmowidzeniem
EDIT.
...i gdy zapadła w trans, zobaczyła siebie.
Przyciskającą pióro do papieru. Zapisującą rzeczy w swoim starym notatniku, tym samym, który tego dnia znalazła. Trochę młodszą niż teraz.
Tyle że tego nie pamiętała.
I gdy Brenna wróciła do rzeczywistości, wpatrywała się po prostu w ścianę. Długo. Czy Philppa mogła usunąć to wspomnienie? Czy zrobił to jakiś... demon - bliźniak? Metamorfomag? Czy ktoś wsadził jej do głowy fałszywe wspomnienia, czy igrał z czasem? Ona coś zepsuła wtedy, gdy przeszła przez lustro? Albo kiedy użyła zmieniacza czasu?
Jakby nie mieli wystarczająco dużo problemów z Voldemortem, Spaloną Nocą, zasłoną rozdartą w Kniei, widmami i... w ogóle. Z całą resztą.
Dotarcia pod Dziurawy Kocioł, pomagania tam z ugaszeniem budynku, rozmowy z barmanem, i łuny na nocnym niebie.
I…
Czegoś jeszcze: ale to coś uciekało. Brenna nie pamiętała. Te chwili, gdy wbiegała do płonących budynków, kiedy dusiła się o dymu, gdy z szarych kłębów wzywały ją głosy, gdy w uszach rozbrzmiewał huk walących się kamienic i krzyki rannych, a które opisała w notatniku, zanim weszła do gabinetu Philippy, umknęły z jej pamięci. Czytała o nich, zanim podarła własne zapiski, których nauczyła się na pamięć, to były jednak tylko krótkie słowa, istotne informacje: ta i ta godzina, ugaszenie kamienicy Sproutów. Jakby przeżył to ktoś inny, jakby czytała czyjś raport, pozbawiony tych wszystkich szczegółów, które naprawdę miały znaczenie. I nie mogła próbować sobie przypomnieć, bo wtedy mógłby powrócić ten przedziwny strach.
Odetchnęła, próbując się nad tym nie zastanawiać. Skupić nie na własnych wspomnieniach, a na notatniku, na którym zaciskała palce. Na tym, że ten dym nie cuchnął czarną magią, a ziołami, z których wykonano te świece. Przymknęła powieki, aby nie rozpraszała jej myśl o ogniu, który nie wywoływał już może strachu – ale przypominał, że nie tak dawno temu ten strach istniał. By nie patrzeć na pomieszczenie, które nie tak dawno wyglądało zupełnie inaczej. Skupiała się na poszukiwaniu odpowiedzi na swoje pytania, jak robiła setki razy wcześniej.
!igraniezwidmowidzeniem
EDIT.
...i gdy zapadła w trans, zobaczyła siebie.
Przyciskającą pióro do papieru. Zapisującą rzeczy w swoim starym notatniku, tym samym, który tego dnia znalazła. Trochę młodszą niż teraz.
Tyle że tego nie pamiętała.
I gdy Brenna wróciła do rzeczywistości, wpatrywała się po prostu w ścianę. Długo. Czy Philppa mogła usunąć to wspomnienie? Czy zrobił to jakiś... demon - bliźniak? Metamorfomag? Czy ktoś wsadził jej do głowy fałszywe wspomnienia, czy igrał z czasem? Ona coś zepsuła wtedy, gdy przeszła przez lustro? Albo kiedy użyła zmieniacza czasu?
Jakby nie mieli wystarczająco dużo problemów z Voldemortem, Spaloną Nocą, zasłoną rozdartą w Kniei, widmami i... w ogóle. Z całą resztą.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.