- Brenna, słońce Ty nadal potrafisz mnie zaskoczyć.- Ilość pączków, o którą poprosiła przyjaciółka była naprawdę spora, jednak Figg oczywiście była przygotowana na taką ewentualność. Jak zawsze - gotowa na wszystko. - Takie standardowe smaki, bez żadnych udziwnień, jak sobie życzysz.- Sama Nora nie do końca lubiła prostotę w cukiernictwie, w końcu poznała już najróżniejsze tajniki jeśli chodzi o gotowanie i zdecydowanie wolała próbować nowych rzeczy, jednak klient nasz pan, a w tym przypadku panią była jej przyjaciółka.
Przeczuwała, że Longbottom chce wziąć pączki do pracy. Jakoś tak wizja aurora, czy brygadzisty zawsze łączyła się z pączkami, przynajmniej w głowie Nory, nie miała pojęcia skąd jawiło się takie przeświadczenie, ale jakoś tak już sobie to zakodowała.
Nie do końca pamiętała, które pączki nadziała jaką wkładką, także dla niej również efekty były zaskakujące, a raczej to kto jakich doświadczał. Uśmiechnęła się słysząc słowa Brenny, najwyraźniej natrafiła na te, które powodowały chwilowe zamroczenie i używanie tylko słów na n. - Przepraszam, chciałam trochę urozmaicić, mam nadzieję, że nie przesadziłam? - Rzuciła jeszcze ciszej do Bren.
- Coś Ty Erik, nie wyglądasz niźle, zawsze prezentujesz się FENOMENALNIE.- Posłała uśmiech swojemu przyjacielowi. Była naprawdę wdzięczna, że zawsze, bez słowa zawahania akceptował jej pomysły. W końcu kto inny zrobiłby dla niej to, co on, kto normalny nie miałby oporów przed tym, aby przebrać się za wielkiego kota? Obserwowała Erika, kiedy jadł pączka. Miała wrażenie, że zrobił to bardzo szybko, nie dziwiło jej to wcale, zdawała sobie sprawę, że uwielbia słodycze, był jej stałym testerem, chociaż to zbyt dużo powiedziane, bo zazwyczaj wszystko mu smakowało, a więc jego opinia nie do końca była miarodajna. Obserwowała go uważnie, dostrzegła uszy, które zaczęły się pojawiac na jego głowie. - Idealne dopełnienie Twojego kostiumu! - Rzekła do niego z uśmiechem na twarzy. - Mam jeszcze jedne, jakby coś.- Mrugnęła do niego jeszcze, nie wiedziała, czy po tej sytuacji będzie chciał zjeść kolejnego.
Na twarzy kuzynki Longbottomów pojawiły się kocie wąsy. Wibrysy na pewno wzmocniły jej węch. - Ale smakował? Mam nadzieję? - Wolała się upewnić, że Mav również pasował smak jej wypieku. - To tylko chwilowy efekt.- Rzekła jeszcze.
Otwarcie cukierni trwało jeszcze kilka godzin. Ludzie pojawiali się w środku i odchodzili. Próbowali wypieków, które przygotowała panna Figg, otwarcie przebiegło bez żadnych nieprzewidzianych zdarzeń. Nikt się nie pokłócił, chyba wszystkim smakowały słodycze, które przygotowała. Miała nadzieję, że o tyle zaciekawiło ich to miejsce, że będą chcieli tu wrócić, a Nora stanie się najbardziej obleganym lokalem na Pokątnej.