13.11.2025, 22:28 ✶
Z Moną i Hannibalem –> z Robertem na parkiecie
Czas upłynął jej tak miło na rozmowie z Hanem i Moną, że nawet nie zauważyła kiedy minęła reszta wieczoru. Głos dyrektora wyrwał ją z konwersacji, ale jednocześnie napełnił ekscytacją. Taniec miał być przecież ukoronowaniem dzisiejszego wernisażu (zgodnie z koncepcją Ministry). Electra nie mogła się więc doczekać, kiedy usłyszy z kim będzie w parze. Jednak słowa, które padły z ust starszego Selwyna… Trochę ją rozczarowały. Oczywiście, kochała tańczyć z Hannibalem, ale liczyła na element zaskoczenia. Choć i tak lepiej było trafić na przyjaciela, niż na jakiegoś starego dziwaka...
Najwyraźniej Han miał podobne odczucia, bo złożył jej propozycję zamiany partnerów.
– Znasz mnie jak nikt inny. Nie ma problemu. – ochoczo się zgodziła. Plus fajnie by było, żeby Hani spędził też trochę czasu z Mathildą. Co prawda, sama wcześniej zdążyła tylko się przedstawić wujkowi Selwyna, ale mężczyzna ten wydawał się naprawdę miły.
Dzięki zręcznemu zabiegowi towarzysza, płynnie wylądowała w ramionach pana Croucha.
– Haha, myślę, że nie będzie potrzeby. Jestem chętna zatańczyć z każdym! – odpowiedziała grzecznie (i jednocześnie zgodnie z prawdą). Robert okazał się zresztą naprawdę dobrym partnerem do walca; nie deptał jej po nogach i nie próbował kłaść rąk w niewłaściwych miejscach. Prewettówna czuła się komfortowo, tak, jakby tańczyła ze starszym bratem. Albo z ojcem, choć nigdy nie miała wątpliwej przyjemności tańczyć z Dedalusem.
Pytanie Croucha złapało ją z zaskoczenia. Potrzebowała chwili, żeby skojarzyć, że skoro Robert jest krewnym Hannibala, to z Moną najpewniej również wiążą go więzy krwi. W takim razie naturalnym było, że interesował się losem Rowle.
– Tak, niedawno zaczęli się spotykać. – Electra sama nie mogła uwierzyć, że relacja między Icarusem i Moną rozwijała się w tak szybkim tempie. Odnosiła wrażenie, że od wieczorku singli minął co najmniej rok, a nie dwa miesiące. – Myślę, że ta dwójka naprawę do siebie pasuje, więc wróżę im jak najlepiej. Mają na siebie naprawdę dobry wpływ... – Crouch nie musiał nawet analizować jej ekspresji by wiedzieć, że Prewettówna mówiła szczerze. Tylko podczas końcówki wypowiedzi trochę się zamyśliła, przypominając sobie o piciu Ariego. Z kolei komentarz o Monie wyraźnie uradował dziewczynę. – Naprawdę pan tak myśli? Mona jest wspaniałą osobą i strasznie się cieszę, że mogę teraz spędzać z nią więcej czasu! – od razu złapały z Rowle wspólny język, który nie wiedzieć czemu miał coś wspólnego z końmi... – A co pan uważa o związku kuzynki? – teraz chciała poznać opinię samego Croucha na ten temat. W życiu jednak nie domyśliłaby się, że ma on jakieś podejrzenia wobec Icarusa.
Czas upłynął jej tak miło na rozmowie z Hanem i Moną, że nawet nie zauważyła kiedy minęła reszta wieczoru. Głos dyrektora wyrwał ją z konwersacji, ale jednocześnie napełnił ekscytacją. Taniec miał być przecież ukoronowaniem dzisiejszego wernisażu (zgodnie z koncepcją Ministry). Electra nie mogła się więc doczekać, kiedy usłyszy z kim będzie w parze. Jednak słowa, które padły z ust starszego Selwyna… Trochę ją rozczarowały. Oczywiście, kochała tańczyć z Hannibalem, ale liczyła na element zaskoczenia. Choć i tak lepiej było trafić na przyjaciela, niż na jakiegoś starego dziwaka...
Najwyraźniej Han miał podobne odczucia, bo złożył jej propozycję zamiany partnerów.
– Znasz mnie jak nikt inny. Nie ma problemu. – ochoczo się zgodziła. Plus fajnie by było, żeby Hani spędził też trochę czasu z Mathildą. Co prawda, sama wcześniej zdążyła tylko się przedstawić wujkowi Selwyna, ale mężczyzna ten wydawał się naprawdę miły.
Dzięki zręcznemu zabiegowi towarzysza, płynnie wylądowała w ramionach pana Croucha.
– Haha, myślę, że nie będzie potrzeby. Jestem chętna zatańczyć z każdym! – odpowiedziała grzecznie (i jednocześnie zgodnie z prawdą). Robert okazał się zresztą naprawdę dobrym partnerem do walca; nie deptał jej po nogach i nie próbował kłaść rąk w niewłaściwych miejscach. Prewettówna czuła się komfortowo, tak, jakby tańczyła ze starszym bratem. Albo z ojcem, choć nigdy nie miała wątpliwej przyjemności tańczyć z Dedalusem.
Pytanie Croucha złapało ją z zaskoczenia. Potrzebowała chwili, żeby skojarzyć, że skoro Robert jest krewnym Hannibala, to z Moną najpewniej również wiążą go więzy krwi. W takim razie naturalnym było, że interesował się losem Rowle.
– Tak, niedawno zaczęli się spotykać. – Electra sama nie mogła uwierzyć, że relacja między Icarusem i Moną rozwijała się w tak szybkim tempie. Odnosiła wrażenie, że od wieczorku singli minął co najmniej rok, a nie dwa miesiące. – Myślę, że ta dwójka naprawę do siebie pasuje, więc wróżę im jak najlepiej. Mają na siebie naprawdę dobry wpływ... – Crouch nie musiał nawet analizować jej ekspresji by wiedzieć, że Prewettówna mówiła szczerze. Tylko podczas końcówki wypowiedzi trochę się zamyśliła, przypominając sobie o piciu Ariego. Z kolei komentarz o Monie wyraźnie uradował dziewczynę. – Naprawdę pan tak myśli? Mona jest wspaniałą osobą i strasznie się cieszę, że mogę teraz spędzać z nią więcej czasu! – od razu złapały z Rowle wspólny język, który nie wiedzieć czemu miał coś wspólnego z końmi... – A co pan uważa o związku kuzynki? – teraz chciała poznać opinię samego Croucha na ten temat. W życiu jednak nie domyśliłaby się, że ma on jakieś podejrzenia wobec Icarusa.
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N