• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria

[26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#2
14.11.2025, 03:16  ✶  
Płomienie w kominku zapłonęły szmaragdową zielenią, gdy wsypała do nich garść proszku, a ogień buchnął wyżej, oplatając palenisko niemal po kolana.
Wdech. Krok naprzód. I świat zawirował.
Wir zieleni, trzask magicznych iskier, szarpnięcie gdzieś na granicy obojczyka znane od dziecka, a mimo to zawsze lekko nieprzyjemne. Dźwięki mieszały się w jednolity szum, aż nagle wszystko ucichło, a w nozdrza Astorii uderzył zapach świeżo polerowanych podłóg, kadzidła drzewnego i delikatnego aromatu wrzosu.
Rezydencja Urquartów materializowała się wokół niej stopniowo, jakby świat potrzebował chwili, by ułożyć się na nowo po krótkim oszołomieniu po użyciu Fiuu.
- Toria! - Usłyszała znajomy, jasny głos jeszcze zanim zdążyła całkiem otrzepać z ramion resztki zielonego pyłu.
Velma Urquart pędziła w jej stronę z energią, którą Astoria zawsze podziwiała i której równie konsekwentnie nigdy nie potrafiła naśladować. Zatrzymała się tuż obok, jej blond włosy podskakując lekko na ramionach.
- Nareszcie jesteś! - Velma chwyciła ją za dłonie. - Wyglądasz olśniewająco.
Astoria pozwoliła sobie na delikatny, kontrolowany uśmiech i odwzajemniła komplement miłym słowem na temat sukienki blondynki. Dziewczyna pomogła jej oczyścić się z pyłu z ubrania. Jej suknia, odcień głębokiego burgundu z cieniem starodawnego wina, opływała sylwetkę miękko, a gorset delikatnie podkreślał talię, nie krępując oddechu. Materiał mienił się subtelnie w świetle - czasem bardziej czerwienią granatu, czasem niemal czernią, zależnie od kąta, w jakim padło światło. Włosy ułożyła z chirurgiczną precyzją, by żaden kosmyk nie mógł drgnąć. Usta musnęła odcieniem przygaszonej róży, a w cieniu powiek tliła się cienka, grafitowa kreska, nadająca spojrzeniu głębię.
- Panie Urquart, w imieniu własnym oraz moich rodziców pragnę złożyć panu najserdeczniejsze życzenia - jej głos był miękki, melodyjny, wyuczony. - Prezent przekazałam już skrzatom, zgodnie z życzeniem pańskiej małżonki.
Po oficjalnej części, Velma pojawiła się obok niczym zmaterializowana z powietrza i wciskała jej w dłoń puchar wina - niemal z triumfem na twarzy.
- Tata się obrazi, jeśli nie wzniesiesz z nami choć jednego toastu - zawołała, szturchając ją lekko w bok i Astoria wymusiła uśmiech, pociągając drobnego łyka. Wiedziała, że nie zniesie tego wieczoru na trzeźwo, więc nawet się nie opierała.
Po jakimś czasie atmosfera wyraźnie się rozluźniła. Solenizant ewidentnie wypił kilka toastów za dużo, więc unikała go jak ognia. I nawet Velma, choć była tu głównie dla niej, bo naprawdę lubiła ją i jej rodziców, teraz stała istną katapultą słów. Przeskakiwała z tematu na temat, z prędkością godną dziennikarki Proroka Codziennego na eliksirze pobudzającym. Astoria przestała nadążać w połowie opowieści, a głowa zaczęła jej pulsować rytmicznie. Przeprosiła ją, by uciec jak najdalej, w poszukiwaniu wina, które pomoże jej przetrwać. I kiedy miała już pełny puchar i z zadowoleniem mogła poszukać ustronnego miejsca. Gdyby nie to, że usłyszała za sobą głos Velmy i odwróciła ku niej głowę. Przez co nie zauważyła przeszkody na swojej drodze.
Kielich w jej dłoni zachybotał, a ciemne wino wylało się jak fala, rozcinając przestrzeń, po czym rozprysło się po bogatej fakturze męskiego stroju.
Astoria zamarła.
A potem serce zjechało jej do żołądka.
To musiał być okrutny żart losu, żeby po tym wszystkim spotkali się w takich okolicznościach. Przez krótką, sztywną sekundę nie mogła wydobyć z siebie żadnego słowa. Stała jak wmurowana, czując jak gorąco wstydu wspina jej się po szyi i policzkach.
- Co ty tu... Nie widziałam cię - odezwała się cicho, ale potem jakiś buntowniczy głosik w głowie przypomniał jej o jego odpowiedzi na list. O odmowie, o bezczelnym tonie, o jego gierkach. - Nie powinieneś stać na środku.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (2883), Rodolphus Lestrange (3599)




Wiadomości w tym wątku
[26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 13.11.2025, 23:01
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 14.11.2025, 03:16
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 14.11.2025, 11:49
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 18.11.2025, 03:12
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 18.11.2025, 09:51
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 19.11.2025, 14:24
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 19.11.2025, 14:56
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 19.11.2025, 18:16
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 19.11.2025, 19:44
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 19.11.2025, 22:26
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 20.11.2025, 09:57

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa