14.11.2025, 10:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.11.2025, 10:24 przez Brenna Longbottom.)
Jeśli tym, czego Sam potrzebował, była praca, to jej nie miało mu zabraknąć. Jej samej praca nie do końca pomagała, chyba głównie dlatego, że wciąż zdawało się jej, że powinna robić więcej i coś innego – i to był ten moment, w którym szaleńczo zazdrościła wujowi jego zmieniacza czasu. Dni i noce zlewały się, pasmo dyżurów, nadgodzin, chwil wyrwanych, by załatwiać zaopatrzenie, zajrzeć do Warowni, pomóc tym, którzy pomocy potrzebowali, a te parę razy, gdy nie robiła niczego produktywnego – jak kiedy poszła na ślub Geraldine – pozostawiały po sobie wyrzuty sumienia. Jednak kradła te momenty, bo zazwyczaj dotyczyły ludzi, a przecież ci zawsze byli ważni i nie chciała ich w tym wszystkim zgubić.
Nie chciała zgubić i Sama.
Przynajmniej od trzech dni nie miała żadnych, nawet najmniejszych halucynacji. Znów mogła całkowicie skupić się na pracy, bez obaw, że nagle wpadnie w panikę, zacznie szukać czegoś, czego nie ma albo – co jeszcze gorsze – komuś zrobi krzywdę. Nie odważyła jeszcze pozbyć się wiadra z wodą z pokoju w Stawie, ale mogła przestać szukać pretekstów do unikania miejsc, w których były tłumy.
– Na pewno będę, ale nigdzie się nie spieszy. Hm… myślisz, że lis pasowałby do liści? – spytała. Zdobienia w motywach zwierzęcych, roślinnych i kosmogenicznych były szczególnie popularne: i gdy teraz pomyślała o Phil, uznała, że pewnie lis by się jej spodobał.
– Może najpierw spróbuję ją transmutować, żeby była łatwiejsza do przemieszczenia? – zaproponowała, unosząc różdżkę, by rzucić zaklęcie.
próba transmutacji belki, żeby była lżejsza.
Bezskutecznie jednak - może belka faktycznie była za duża. Albo wybrali tak świetne, że opierała się działaniu czarów.
- Cóż... chyba nic z tego - oceniła, chowając różdżkę, a potem pochylając się, by chwycić w miejscu wskazanym przez przyjaciela i dźwignąć belkę. Przez moment mocowali się w ten mało czarodziejki, ale chyba najbardziej skuteczny sposób, aby umieścić materiał tam, gdzie powinien trafić. Dach domu ucierpiał najbardziej: w końcu to na niego spadał popiół. I pierwsze piętro, gdzie wdarło się najwięcej płomieni, by pozostawić w ścianach pęknięcia.
- Po co komu ćwiczenia, skoro są roboty budowlane - powiedziała, gdy zdołali uporać się z belką. - Dom Nikolaia nie ucierpiał? Widziałam, że nie spłonął, ale w niektórych budynkach pojawiła się sadza albo dziwne runy...
Nie chciała zgubić i Sama.
Przynajmniej od trzech dni nie miała żadnych, nawet najmniejszych halucynacji. Znów mogła całkowicie skupić się na pracy, bez obaw, że nagle wpadnie w panikę, zacznie szukać czegoś, czego nie ma albo – co jeszcze gorsze – komuś zrobi krzywdę. Nie odważyła jeszcze pozbyć się wiadra z wodą z pokoju w Stawie, ale mogła przestać szukać pretekstów do unikania miejsc, w których były tłumy.
– Na pewno będę, ale nigdzie się nie spieszy. Hm… myślisz, że lis pasowałby do liści? – spytała. Zdobienia w motywach zwierzęcych, roślinnych i kosmogenicznych były szczególnie popularne: i gdy teraz pomyślała o Phil, uznała, że pewnie lis by się jej spodobał.
– Może najpierw spróbuję ją transmutować, żeby była łatwiejsza do przemieszczenia? – zaproponowała, unosząc różdżkę, by rzucić zaklęcie.
próba transmutacji belki, żeby była lżejsza.
Rzut Z 1d100 - 32
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Bezskutecznie jednak - może belka faktycznie była za duża. Albo wybrali tak świetne, że opierała się działaniu czarów.
- Cóż... chyba nic z tego - oceniła, chowając różdżkę, a potem pochylając się, by chwycić w miejscu wskazanym przez przyjaciela i dźwignąć belkę. Przez moment mocowali się w ten mało czarodziejki, ale chyba najbardziej skuteczny sposób, aby umieścić materiał tam, gdzie powinien trafić. Dach domu ucierpiał najbardziej: w końcu to na niego spadał popiół. I pierwsze piętro, gdzie wdarło się najwięcej płomieni, by pozostawić w ścianach pęknięcia.
- Po co komu ćwiczenia, skoro są roboty budowlane - powiedziała, gdy zdołali uporać się z belką. - Dom Nikolaia nie ucierpiał? Widziałam, że nie spłonął, ale w niektórych budynkach pojawiła się sadza albo dziwne runy...
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.