• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9
[07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta

[07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta
Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#4
23.10.2022, 17:10  ✶  

Pod woalką artystycznej osobowości, renomy samej w sobie i niezaprzeczalnego autorytetu, kryła się mnogość emocji kłębiących się pod owitą czernią loków kopułą – bo była humorzasta i przez scenę jej bytowania przewijały się mnogie, niekiedy zupełnie sprzeczne na linii frontu emocje. Wybuchała salwą radości, aby zaraz pogrążyć się w tęgiej zadumie; płakała rzewnymi łzami, aby po chwili przekuć własny smutek w niezawoalowaną złość – była niewątpliwie chaosem. Na przekroju dwudziestu sześciu wiosen, wciąż pozostawała kierowana własnymi emocjami bardziej, niż je dominowała; była w jednak w całym ambarasie pewna siebie i, choć niewyważona, uparta i świadoma swoich światłych, niekiedy okrutnych celów. Uśmiechała się więc ochoczo, kłamała gorliwie i manipulowała zgrabnie – wszak któż podejrzewałby o takie wyrachowanie te sarnie, błyszczące iskrami oczy?

Oparła dłonie na biodrach, obserwując, jak Longbottom przemierza jej mieszkanie, wzrok zawieszając na niektórych obrazach. A jej dzieła były obrazoburcze i gwałtowne niekiedy; ukazujące nagość i atawistyczną naturę człowieka; była śmiała w swoich artystycznych poczynaniach, wiedząc, iż kontrowersja najlepiej się sprzedaje, a i jest ciekawa w obejściu. Naturalnie świadoma była, iż bal charytatywny nie mógł gościć na swoich ścianach roznegliżowanych kobiet ani aktów brutalności – na tę okoliczność posiadała także łagodniejsze, bardziej stonowane obrazy.

W istocie rzeczy operowała niejakim talentem, choć wolała mówić, iż jest to kwestia nieustannej praktyki – obie teorie miały w sobie masyw słuszności, a najprawdziwszą pozostawała wersja, która łączyła w tango oba te uwarunkowania. Biegła w zaklęciach z gatunku zauroczeń, zaklinała własne dzieła, aby spływały z nich jasne emocje, które miał poczuć odbiorca – nadawało to całokształtowi smaku.

A jej praca istotnie stanowiła równocześnie gorące zainteresowanie; pochodząc z bogatej rodziny, mogła podjąć się jakkolwiek wymarzonego źródła zarobku – naturalnie, familia nie pałała zachwytem, iż Loretta nie przedłuży rodzinnej tradycji kąpiącej się w eliksirach i medycynie, jednak nigdy nie postawiono jej surowej ściany na drodze do spełnienia się.

Omiotła ponownie wzrokiem artystyczny bałagan piętrzący się w mieszkaniu; wylane farby, ogrom pędzli i płócien – można było śmiało stwierdzić, iż jej praca stanowiła dlań całe życie.

– Tak, od dawna – stwierdziła, stukając paznokciem w kryształowe naczynie, którego ścianki obmywała cierpka ciecz. – W zasadzie mogę stwierdzić, że od zawsze. Jednak własną galerię posiadłam cztery lata temu, od tej pory działam prężniej. – Wygięła usta w urokliwym uśmiechu. – Moje imię nie jest ważne. Ważnym jest to, co tworzę.

Marzec wciąż pozostawał chłodny i nieprzejednany wiosenną porą; wciąż można było odczuć ostałości zimy, której przeczyły jedynie przebiśniegi, wystające nieśmiało znad topniejących warstw śniegu. Właśnie o takiej porze, whisky nabierała najlepszego, cierpko-gorzkiego smaku rozlewającego się po wnętrzu.

– Powiem panu szczerze, że charytatywne i społeczne formy wyrazu nie są mi bliskie, jeśli chodzi o pędzel. Mogę jednak pokazać dwa obrazy, o których myślałam – rzekła prędko, wertując spiętrzone płótna.

Jedno z nich wciąż pozostawało mokre; grube warstwy farby, tworzące fakturę, wciąż błyszczały się, świeżo nałożone. Bez wątpienia posiadała dryg kolorystyczny, gdyż dzieła – niedosłowne i nieoczywiste – raziły feerią kolorów nałożonych na siebie z rozmysłem i zachowaniem estetyki. Pierwszy z nich, przytłaczający ogromem wymiarów, przedstawiał ludzkie głowy, z których ku niebu wyrastały szalenie różne, barwne kwiaty, główkami odchylone w kierunku bezkresnego, acz skażonego masywem chmur błękitu. Drugi jednak, zgoła odmienny, nie posiadający mnogości interpretacji na wzór pierwszego, stanowił prosty krajobraz, jednak zarysowany wyjątkowo ekspresyjnie. Posiadał w sobie coś, co posiadały Słoneczniki Van Gogha – niepokorność i wielorakość ekspresji.

– Jeśli żaden nie przypadnie panu do gustu, będę mogła namalować coś na zlecenie – dodała naprędce, wzrok ponownie mieszcząc w soczystych barwach dominujących obrazy.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (2151), Loretta Lestrange (1502)




Wiadomości w tym wątku
[07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta - przez Erik Longbottom - 22.10.2022, 19:18
RE: [07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta - przez Loretta Lestrange - 23.10.2022, 10:15
RE: [07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta - przez Erik Longbottom - 23.10.2022, 15:26
RE: [07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta - przez Loretta Lestrange - 23.10.2022, 17:10
RE: [07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta - przez Erik Longbottom - 24.10.2022, 15:39
RE: [07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta - przez Loretta Lestrange - 05.11.2022, 16:40
RE: [07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta - przez Erik Longbottom - 05.11.2022, 23:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa