14.11.2025, 16:41 ✶
Biedny Atreus. Nie wiedział, że Icarus mieszkał z Moną, nie wiedział, że ta straciła rękę… Pewnie o tym, że Millie oświadczyła się Basiliusowi też nie miał pojęcia – ale Brenna nie była pewna, czy powinna go tutaj dzisiaj uświadamiać w tym zakresie.
– Co, pocałować i podmuchać? – spytała trochę zaczepnie na ten dramatyzm w jego tonie, jakby co najmniej miał zaraz wyzionąć ducha, ale po prawdzie trochę się zmartwiła widząc krew na jego ręku. Wiewiórka musiała mieć ostre zęby, co w sumie, jak uświadomiła sobie Brenna, nie było aż tak zaskakujące, skoro żywiły się między innymi orzechami… (A także pisklętami czy nawet młodymi innych wiewiórek, ale takich makabrycznych szczegółów Brenna już nie znała. Może wtedy miałaby mniejsze wyrzuty sumienia, że oblała morderczą wiewiórkę wodą.)
– Śmiejesz się, a parę lat temu miałam taką sprawę… Seria kradzieży w kamienicy na Pokątnej, siedem razy okradziono ten sam sklep w ciągu miesiąca, żadnych śladów włamania, zabezpieczenia, pułapki, prowokacje, nic nie działało. Ostatecznie okazało się, że nowy szczur właściciela był niezarejestrowanym animagiem. Nocą po prostu zgarniał część towaru, pakował go razem z innym do wysyłki, i rano właściciel sam nadawał tę paczkę z innymi, nieświadom, że jest jedna więcej… – parsknęła, chociaż nie żeby naprawdę zakładała, że po stoliku szalała im animagiczna wiewiórka. Zajęła wreszcie miejsce i tak na pocieszenie za ugryzienie podsunęła Bulstrodowi swojego drinka. – Idę o zakład, że paru alchemików byłoby zainteresowanych krwią Zimnych.
I to już niestety nie był żart: miała wrażenie, że taka afrykańska nekromantka chętnie wypróbowałaby je w swoich eliksirach…
– Co, pocałować i podmuchać? – spytała trochę zaczepnie na ten dramatyzm w jego tonie, jakby co najmniej miał zaraz wyzionąć ducha, ale po prawdzie trochę się zmartwiła widząc krew na jego ręku. Wiewiórka musiała mieć ostre zęby, co w sumie, jak uświadomiła sobie Brenna, nie było aż tak zaskakujące, skoro żywiły się między innymi orzechami… (A także pisklętami czy nawet młodymi innych wiewiórek, ale takich makabrycznych szczegółów Brenna już nie znała. Może wtedy miałaby mniejsze wyrzuty sumienia, że oblała morderczą wiewiórkę wodą.)
– Śmiejesz się, a parę lat temu miałam taką sprawę… Seria kradzieży w kamienicy na Pokątnej, siedem razy okradziono ten sam sklep w ciągu miesiąca, żadnych śladów włamania, zabezpieczenia, pułapki, prowokacje, nic nie działało. Ostatecznie okazało się, że nowy szczur właściciela był niezarejestrowanym animagiem. Nocą po prostu zgarniał część towaru, pakował go razem z innym do wysyłki, i rano właściciel sam nadawał tę paczkę z innymi, nieświadom, że jest jedna więcej… – parsknęła, chociaż nie żeby naprawdę zakładała, że po stoliku szalała im animagiczna wiewiórka. Zajęła wreszcie miejsce i tak na pocieszenie za ugryzienie podsunęła Bulstrodowi swojego drinka. – Idę o zakład, że paru alchemików byłoby zainteresowanych krwią Zimnych.
I to już niestety nie był żart: miała wrażenie, że taka afrykańska nekromantka chętnie wypróbowałaby je w swoich eliksirach…
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.