• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence

[13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#7
15.11.2025, 00:07  ✶  

Oczywiście, że wszystko było przez nią bardzo przemyślane. Prue rzadko kiedy pozwalała sobie na zupełnie bezmyślne wyrzucanie z siebie słów, i wiedziała, że Benjy zdaje sobie z tego sprawę, to bawiło ją jeszcze bardziej. Na pewno już dawno wyczuł, że rozpoczęła tę dobrze im znaną grę. Teraz wypadało być czujnym, żeby nie dać się złapać w pułapkę, z drugiej strony przeczuwała, że akurat w tym rozdaniu mogą być sami wygrani, może przez to sprawiało jej to jeszcze większą przyjemność. Igrała z ogniem, ale sama również potrafiła poparzyć.

- Och, jasne to mój ogon, moja wina, postaram się go schować, tak, żeby nie prowokował. - Oczywiście, że zamierzała to zrobić... tylko raczej nie w tym momencie, na to było zdecydowanie zbyt późno, zwłaszcza, że widziała jego reakcję, to zachęcało ją do ciągnięcia tematu, a może nawet większego zagłębiania się w niego. Męczył się, a ona czerpała z tego powodu jakąś dziwną satysfakcję, nawet jeśli sama też musiała trochę mocniej nad sobą panować, bo robiło się zbyt gęsto.

Przeniosła wzrok na stos jego ubrań, nie było to wcale takim głupim rozwiązaniem, mogłaby wysuszyć swoje rzeczy, przy okazji otulić się czymś co należało do niego, otoczyć się jego zapachem, to mogłoby pomóc jej przetrwać tę grę do której doprowadziła, albo wręcz przeciwnie - doprowadzić ją do zguby, nie dowie się tego dopóki nie spróbuje.

- Myślę, że to nie jest najgorszy pomysł, faktycznie łatwo idzie ci udowadnianie Twoich intencji. - Nie sądziła wcale, że były takie niewinne, ale doceniała gest. Naprawdę powinna skorzystać z tej propozycji, zapewne za chwilę to zrobi, póki co jeszcze przez chwilę miała zamiar się nad nimi poznęcać, wiedziała, że to nie uderza tylko i wyłącznie w niego, ona również zaczynała czuć ten ogień, wcale nie pochodził z kominka, co dopiero byłoby gdyby przestali rozmawiać i dorzucili do tego coś poza słowami. Zamierzała to sprawdzić, tylko to jeszcze nie był odpowiedni moment.

- Nie wydajesz się być kimś kto potrzebuje ocalenia, jednak doceniam, że podchodzisz do tego z odpowiednią troską. - Słowo się rzekło prawda, sam je powiedział, ona tylko postanowiła wprowadzić to w życie. Jeśli przymusowy celibat miałby ocalić go od śmierci, gotowa była do takich poświęceń.

- Coś za coś, rozumiem, nigdy nie bałeś się ryzykować. - Doskonale przecież o tym wiedziała, znała go, kiedyś i teraz powoli zaczynała poznawać na nowo. Niektóre rzeczy się nie zmieniały.

- Słabo by było gdybyś musiał obejść się smakiem. - To nie tak, że w ogóle zakładała taką możliwość, wiedziała, że znajdują się bardzo blisko tego, żeby przestać prowadzić tę rozmowę, jednak póki co każdy z nich, jak zawsze zresztą był wyjątkowo zawzięty. Potrafili grać w tę grę, wiedziała zresztą, że nie znalazłaby dla siebie godniejszego przeciwnika, właśnie dlatego tak chętnie to tego doprowadzała.

- Chętnie zobaczyłabym takie przedstawienie. - Skoro była świadkiem tego, jak one próbowały utopić go w ciemnej toni jeziora, to może miałaby szansę zobaczyć jak odpłaca się im tym samym, ba, miała wrażenie, że to mogłoby być jeszcze gorsze i jakoś niespecjalnie ją to odrzucało. Winny powinien ponieść konsekwencje za swoje czyny. Całkiem prosta sprawa. Przy okazji chętnie zabrałaby sobie do mieszkanka jednego druzgotka, mogłaby się mu bardzo dokładnie przyjrzeć, może nawet rozłożyć go na części pierwsze. O tym jednak nie wspomniała.

- Należy im się to. - Nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości. Przynajmniej będą mieli pewność, że to się nigdy nie powtórzy, nikogo innego nie spotka podobna sytuacja. Nie wydawało jej się, aby ktoś inny poradził sobie z tym co zaszło równie dobrze, co Benjy. Inna osoba pewnie nie pojawiłaby się już na powierzchni, aktualnie pewnie znajdowałaby się za zasłoną. Bletchley nie miała najmniejszego problemu z szukaniem sprawiedliwości, czy tam zemsty, oko za oko, ząb za ząb. Całkiem proste zasady.

- Nie da się ukryć, że nie byłeś jego ulubieńcem, ale odpowiedziałby Ci na dzień dobry, później trzasnął drzwiami przed nosem, ma swoje zasady. - Nie powinno go to dziwić. Po pierwsze znał jego ojca, z którym cóż dogadywał się powiedzmy, że średnio, a raczej na tyle, na ile musiał. Po drugie John ostrzegał ją przed takimi jak on, Prue musiała jednak sprawdzić, czy jego słowa faktycznie mają sens, była pewna, że się myli, wyszło na jego, chociaż może nie do końca. Mogłaby mu teraz powiedzieć a nie mówiłam, okazało się bowiem, że Benjy naprawdę nie był jak ci wszyscy przed którymi próbował chronić ją ojciec.

- Chyba właśnie jesteśmy na tym etapie, sprawdzamy to, albo psujemy. - Przynajmniej tak się jej wydawało. Co właściwie robili to się pewnie dopiero okaże. W ich przypadku nic nie było proste, zawsze wszystko się komplikowało. Przeczuwała, że i tym razem będzie podobnie. Niby wiedziała, że nie powinna się w to angażować, ale nie do końca umiała inaczej, bo kiedy w coś wchodziła to całą sobą, a przecież ją ostrzegał, tyle, że jak niby miałaby zaakceptować, że to było tylko tymczasowe? Na pewno będzie ciężko, ale musiała sobie z tym poradzić, wolała zresztą się skupić na tu i teraz, które było wyjątkowo pobudzające.

- Warto doceniać klasykę, w końcu to na niej opiera się cała reszta. - Nawet nie mrugnęła, kiedy zaczęła mówić, już dawno ich rozmowa przestała dotyczyć magii i rytuałów, miała wrażenie, że właściwie od samego początku mówili o czymś zupełnie innym i doskonale sobie z tego zdawali sprawę.

- Mam bardzo elastyczne podejście. - Nadal wpatrywała się w niego uważnie. - Jestem naukowcem, musimy badać nowe możliwości, to nasza rola. - Oczywiście, że był to idealny moment, aby wyciągnąć również to. Nie zamierzała pozwolić na to by wrzucił ją w jakieś śmieszne ramy, zresztą kiedyś mu pokaże.

- Oczywiście, że warto, chociaż prawdziwy smak wymaga nieco więcej, przynajmniej tak mi się wydaje, ale przynajmniej wiesz czego się spodziewać, chociaż odrobinę. - To mogło zachęcić do działania, pobudzić. Nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości, mimo wszystko miała swoje zdanie na ten temat i uważała, że zbyt wiele czynników decydowało o smaku, mógł się różnić w zależności od nich, mimo, że mogłoby się wydawać iż tak nie będzie.

Nie mogła zignorować tego spojrzenia. Miała wrażenie, że jego wzrok pozostawia po sobie palące ślady, a to było tylko spojrzenie, co by było gdyby... przymknęła na moment oczy, by odsunąć od siebie te myśli. Nie było z nią najlepiej, wiedziała, jak bardzo blisko przekroczenia granicy się znajdują, granicy, którą sama wyznaczyła i to było najgorsze.

- O najwyższym poziomie zaangażowania, nigdy nie wybieram nic pomiędzy, powinieneś o tym wiedzieć. - Rzuciła jeszcze, chociaż wspomniał o pokazaniu, tak nie umknęło jej to, tyle, że nie uważała iż powinno się to stać teraz w tej chwili, bo liczyła na nieco dłuższą grę, nie chciała tego przegrać, a miała wrażenie, że jeszcze chwila, i naprawdę tak się stanie. Musiała wstać, powód sam się znalazł. Odpowiedni czas na zrzucenie z siebie ubrań, a jakże.

- Dobrze. - Uratowało ją to. Powoli podniosła się na nogi i ruszyła w stronę stosu ubrań, które sama tu przyniosła. Nie spoglądała na niego, obawiała się, że jeszcze jedno spojrzenie wystarczy do tego, by zmieniła zdanie, ale musiała być silna, na tym polegała gra.

Wzięła w dłoń koszulę i ruszyła we wskazanym kierunku, gdy mijała Benjy'ego pozwoliła sobie dotknąć palcem jego policzka, nie zatrzymała się przy tym, szła dalej przed siebie, był to odruch.

Odnalezienie drzwi o których wspomniał nie było szczególnie trudnym wyzwaniem, bo faktycznie były jedyne. Zniknęła za nimi. Spojrzała na swoje odbicie w lustrze, widziała to, jak wyglądały jej oczy, właściwie to nie musiała nawet na siebie patrzeć, by wiedzieć w jakim stanie się znajdowała. Całkiem szybko pozbyła się przemoczonych ubrań i założyła na siebie jego koszulę, która cóż - sięgała jej jakoś do kolan, utonęła w niej, ale przynajmniej była sucha.

Wróciła do niego po kilku minutach, gdy znalazła się w pomieszczeniu obróciła się w kółko, by zaprezentować swój nowy strój. - Leży idealnie. - Dodała jeszcze nim usiadła na podłodze, tym razem trochę bliżej niego.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (12694), Pan Losu (42), Prudence Fenwick (9003)




Wiadomości w tym wątku
[13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 13.11.2025, 18:15
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Pan Losu - 13.11.2025, 18:15
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 13.11.2025, 23:13
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 14.11.2025, 00:47
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 14.11.2025, 15:05
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 14.11.2025, 19:33
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 15.11.2025, 00:07
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 16.11.2025, 14:08
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 17.11.2025, 00:12
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 17.11.2025, 19:56
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 17.11.2025, 22:40
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 19.11.2025, 13:55
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.11.2025, 00:09
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.11.2025, 22:20
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 27.11.2025, 17:59
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 28.11.2025, 22:05
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 05.12.2025, 19:47
RE: [13/09/1972] I can't help myself but stare | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 09.12.2025, 00:27

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa