15.11.2025, 10:56 ✶
Nawet jeśli wiesz, że robisz swoją robotę dobrze, fajnie było usłyszeć to od innych osób. Tym bardziej, jeśli swoją robotę robisz naprawdę dobrze. A przez to wszystko, co działo się na początku września i ciągnie się dotąd, ludzie potrzebowali miłych słów od drugiej osoby, nie tylko jakichś pomruków i patrzenia spod byka.
-Słusznie - pokiwał głową. Zapamiętanie roli i przećwiczenie układu było ważne dla aktorów, ale co by im przyszło po godzinach treningów, jeśli na scenie nie byliby w stanie dać z siebie wszystkiego, bo mózg byłby wyczerpany? -W skali od jeden do dziesięć, jak bardzo czujesz się przygotowany?
Kiedy Hannibal wspomniał o wyprowadzeniu się do siebie, Jessie zamyślił się na chwilę. Dłoń, mieszająca herbatę w filiżance, zatrzymała się i trwała tak przez ten moment, dopóki Jasper nie "wrócił na ziemię".
-Kupujesz mieszkanie, hm? - spytał z uniesionymi brwiami i lekkim uśmiechem. -Wyglądasz, jakbyś musiał znaleźć drugą robotę i trafiał na same kiepskie oferty, a nie o nowym mieszkaniu. Co cię gryzie?
Własne mieszkanie... W tym momencie Jessie znowu zaczął trochę zazdrościć Hannibalowi - oprócz własnych przychodów miał również dostęp do rodzinnego majątku, dzięki czemu mógł pozwolić sobie na zdecydowanie więcej, niż niejeden jego rówieśnik. Ale cóż, tak się wszystko potoczyło i skoro Han miał taką możliwość i ją wykorzystywał, to trzeba było się cieszyć jego szczęściem, jeśli postanowi się nim podzielić, prawda?
-W tym drugim mieszkaniu chyba nie zalęgła się żadna zmora, która by cię dusiła po nocach, prawda? Sprawdzałeś to?
Na pytanie o ich mieszkanie na twarzy Jessiego pojawił się grymas. Westchnął cicho, upił łyk herbaty i postawił filiżankę na blacie, obejmując ją obiema dłońmi.
-Jeszcze nie - odpowiedział. -Sami nie damy rady naprawić wszystkich szkód, a sam wiesz, jak to teraz jest z fachowcami. Dużo ludzie potrzebuje teraz ekip do swoich mieszkań, więc trzeba czekać, aż skończą wcześniejsze zlecenia i zwolni im się termin.
Nawet jeśli Anthony mówił, że może do nich sprowadzić swoją ekipę, wszystko opierało się o terminy.
Kolejne kilka sekund ciszy. Jessie myślał o czymś mało konkretnym, z filiżanką przy ustach, Benji wrócił ze swojego obchodu i usadowił się przy nim i w głowie Jaspera pojawiła się kolejna myśl, tym razem bardzo konkretna.
-Wiesz co? - ostawił filiżankę. -Znajomy z pracy dał mi karty Tarota. Coś tam mówił, że jego siostra się na to zafiksowała, ale się znudziła i takie tam i mi je wcisnął. Co prawda wiesz, że marny ze mnie wróżbita, ale może masz ochotę coś powróżyć? Może wywróży ci się coś dobrego do mieszkania? - zaproponował, uśmiechając się szeroko.
-Słusznie - pokiwał głową. Zapamiętanie roli i przećwiczenie układu było ważne dla aktorów, ale co by im przyszło po godzinach treningów, jeśli na scenie nie byliby w stanie dać z siebie wszystkiego, bo mózg byłby wyczerpany? -W skali od jeden do dziesięć, jak bardzo czujesz się przygotowany?
Kiedy Hannibal wspomniał o wyprowadzeniu się do siebie, Jessie zamyślił się na chwilę. Dłoń, mieszająca herbatę w filiżance, zatrzymała się i trwała tak przez ten moment, dopóki Jasper nie "wrócił na ziemię".
-Kupujesz mieszkanie, hm? - spytał z uniesionymi brwiami i lekkim uśmiechem. -Wyglądasz, jakbyś musiał znaleźć drugą robotę i trafiał na same kiepskie oferty, a nie o nowym mieszkaniu. Co cię gryzie?
Własne mieszkanie... W tym momencie Jessie znowu zaczął trochę zazdrościć Hannibalowi - oprócz własnych przychodów miał również dostęp do rodzinnego majątku, dzięki czemu mógł pozwolić sobie na zdecydowanie więcej, niż niejeden jego rówieśnik. Ale cóż, tak się wszystko potoczyło i skoro Han miał taką możliwość i ją wykorzystywał, to trzeba było się cieszyć jego szczęściem, jeśli postanowi się nim podzielić, prawda?
-W tym drugim mieszkaniu chyba nie zalęgła się żadna zmora, która by cię dusiła po nocach, prawda? Sprawdzałeś to?
Na pytanie o ich mieszkanie na twarzy Jessiego pojawił się grymas. Westchnął cicho, upił łyk herbaty i postawił filiżankę na blacie, obejmując ją obiema dłońmi.
-Jeszcze nie - odpowiedział. -Sami nie damy rady naprawić wszystkich szkód, a sam wiesz, jak to teraz jest z fachowcami. Dużo ludzie potrzebuje teraz ekip do swoich mieszkań, więc trzeba czekać, aż skończą wcześniejsze zlecenia i zwolni im się termin.
Nawet jeśli Anthony mówił, że może do nich sprowadzić swoją ekipę, wszystko opierało się o terminy.
Kolejne kilka sekund ciszy. Jessie myślał o czymś mało konkretnym, z filiżanką przy ustach, Benji wrócił ze swojego obchodu i usadowił się przy nim i w głowie Jaspera pojawiła się kolejna myśl, tym razem bardzo konkretna.
-Wiesz co? - ostawił filiżankę. -Znajomy z pracy dał mi karty Tarota. Coś tam mówił, że jego siostra się na to zafiksowała, ale się znudziła i takie tam i mi je wcisnął. Co prawda wiesz, że marny ze mnie wróżbita, ale może masz ochotę coś powróżyć? Może wywróży ci się coś dobrego do mieszkania? - zaproponował, uśmiechając się szeroko.