Nie mogło być zbyt prosto, czyż nie? Rzeczywistość potrafiła o sobie przypomnieć w najmniej oczekiwanym momencie. Nie wydawało jej się, aby żadne z nich zakładało, że ten wieczór przebiegnie w tak chaotyczny sposób. Mieli spełnić jedną z jej zachcianek, nie było to szczególnie skomplikowane, jedyne, co mogło im przeszkodzić, przynajmniej w teorii to była woda, która końcem lata mogła okazać cię bardzo chłodna, oczywiście, jednak w ich przypadku wszystko musiało się bardziej skomplikować. Naprawdę liczyła na to, że spędzą całkiem przyjemny wieczór na plaży, nie do końca jednak im się to udało przez druzgotki, które postanowiły pojawić się zupełnie znikąd i wciągnąć Benjy'ego pod wodę. To nieco wybiło ich z rytmu, skomplikowało plany. Wystraszyła się z początku, nie spodziewała się bowiem, że coś takiego mogło im się przydarzyć podczas tego wieczoru. Nie skończyło się to jednak tak źle, jakoś udało im się ponownie odnaleźć odpowiednią drogę. Chatka miała swój urok, a rozmowa, którą prowadzili od kiedy się w niej znaleźli całkiem skutecznie pozwalała jej zapomnieć o tym, co stało się wcześniej. Nie miało im to w niczym przeszkodzić, nie miała już co do tego nawet najmniejszych wątpliwości.
- Nigdy nie jest zbyt późno. - Praktycznie od razu odpowiedziała spoglądając na niego z błyskiem w oku. Mogłaby się tak droczyć z nim godzinami, on mówił słowo, ona kolejne, czerpała z tego dziwną satysfakcję. Wiedziała, że on zdaje sobie sprawę z tego, iż jest to gra, robili tak wiele razy, dzisiaj jednak miało się to zakończyć trochę inaczej, niż wszystkie poprzednie. Nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości, nic nie było w stanie ich przed tym powstrzymać, pozostawało tylko sprawdzić, które z nich pierwsze pęknie i przekroczy granice. Trudno jej było stwierdzić, kto okaże się być bardziej cierpliwy, póki co więc robiła co mogła, aby nie pokazać mu, że sama zaczynała przepadać. Czuła, że ciało może ją zdradzić i będą znaki, ale się tym nieszczególnie przejmowała.
- Nie da się zaprzeczyć, że lepszy nie mógł się trafić, chociaż to moja pierwsza próba, muszę być ostrożna. - Podkreśliła to, nie wiedzieć czemu. Zdawała sobie sprawę z tego, że tacy jak on mogli fascynować kobiety, sama jednak nigdy nie szukała podobnych obiektów zainteresowań, tak właściwie od dawna raczej nikogo do siebie nie dopuszczała, nie czuła takiej potrzeby. Coś się zmieniło, gdy stanął na jej drodze, w końcu to ona pocałowała go wtedy, kiedy pomógł jej podczas pożarów. Nie zachowywała się w ten sposób, poczuła jednak dziwną potrzebę, aby ten jeden raz postąpić inaczej, i dokąd ją to zaprowadziło? Nie mogła zaprzeczyć, że nie był to naprawdę ciekawy eksperyment, pełen dziwnych zwrotów, których się nie spodziewała, aczkolwiek zamierzała go kontynuować, szczególnie kiedy już tak wiele wiedziała.
- Nie zamierzam być dla nas aż taka okrutna. - Mogła odsuwać to w czasie, jednak nie potrafiłaby być obojętna na to, co się między nimi działo. Powietrze gęstniało, w chatce robiło się coraz cieplej i nie było to wcale zasługą ognia, który palił się w kominku. Coś przyciągało ich do siebie od lat i w końcu mogli sprawdzić, jak miało się to zakończyć, albo rozpocząć, bo właściwie zaczynali właśnie tworzyć coś nowego. Nie dało się ignorować tego, co wisiało w powietrzu.
- Czemu nie? To może być ciekawym doświadczeniem. - Nie, żeby miała go zbyt wiele, ale skoro stawała się swoją nową wersją siebie, to mogłaby pokusić się nawet na druzgocenie druzgotków. Nie przerażało jej to jakoś specjalnie, zresztą widziała w tym wyższe dobro, nie miał robić tego dla przyjemności, chociaż może trochę zemsta była przyjemnością, coś o tym wiedziała, jednak cel był całkiem szczytny - pozbyć się istot, które mogły kogoś zabić. Zresztą chciała zobaczyć jego prawdziwe oblicze, wiedziała, że może jej się spodobać.
Nie dało się ukryć, że w ich przypadku raczej nie będzie innej możliwości, jak włączenie do klasyki nieco bardziej osobliwych elementów. Myślała o tym już wcześniej, chcąc nie chcąc jej myśli krążyły wokół tego już od kilku dni. Nie dało się ignorować tego, że gabarytowo bardzo się różnili, ale to nie było żadną przeszkodą dla światłych i doświadczonych ludzi, szczególnie takich, którzy bardzo chcieli sprawdzić te różne naukowe tezy. - Nie śmiałabym o tym zapomnieć. - Odparła może nieco za bardzo teatralnie, chociaż miała co do tego pewne wątpliwości. Od zawsze miał problem z tym, aby trzymać się zasad, norm, w tym wypadku musiało być podobnie, co tylko jeszcze bardziej wzbudzało jej ciekawość i chęć przekroczenia granicy, sprawdzenia tego, jak to jest. Ciągnęło ją do niego od lat, nawet wtedy kiedy nie powinno, teraz nic nie stało na przeszkodzie by sięgnąć po to, czego pragnęła i ona i jej ciało, które prosiło się o to, by wreszcie przestała gadać.
- Czego się nie robi dla nauki, można się nieco poświęcić, co nie? Nie ma powodu by usilnie trzymać się klasyki, jeśli może ona nie przynieść oczekiwanych efektów, na szczęście nie mamy nic przeciwko pewnym udoskonaleniom. - Wiedziała, że mają co do tego zgodność. Wyczuwała, że pragną tego samego i nic nie jest w stanie stanąć im dzisiaj na przeszkodzie. Znajdowali się w swoim własnym świecie, rzeczywistość była gdzieś obok, nic nie mogło im przeszkodzić w zatraceniu się w tej chwili. Byli coraz bliżej tego, by sięgnąć po wszystko i bardzo jej się to podobało. Nadal jednak jeszcze nie wiedziała, które z nich przegra tę grę, właściwie chyba nie miało być dzisiaj żadnych przegranych.
- Tak, nie ma nic gorszego od mdłego smaku. - Nie wątpiła w to, że to będzie intensywne, zresztą po Benjy'm mogła spodziewać się wiele, ale na pewno nie nudy i mdłości. Udowadniał jej to na każdym kroku, nie sądziła, że w tym przypadku mogłoby być inaczej, tak miała pewne oczekiwania, i była pewna, że spełni je wszystkie. Zresztą samo to, jak na nią spoglądał wiele mówiło, to spojrzenie paliło jej skórę.
- Mogą się różnić, jednak ważne jest, żeby dojść do jakiegoś konsensusu, prawda? - Nie musieli się przecież zgadzać co do wszystkiego, najważniejsze to znaleźć jakiś wspólny grunt, który będzie satysfakcjonował każde z nich. To nie powinno być trudne, zwłaszcza jeśli będą odpowiednio się angażowali.
Czuła na sobie jego spojrzenie, kiedy prezentowała się przed nim w jego koszuli. Było coraz bardziej intensywne, wiedziała, że tak jak i ona znajduje się na granicy, co było nieco pocieszające, bo nie tylko ona miała problem z tym, aby ciągnąć tę farsę. Mimo wszystko postanowiła usiąść na podłodze, czego właściwie dość szybko pożałowała. Uniosła głowę, przygryzła dolną wargę, spoglądała na niego przez dłuższą chwilę. Przymknęła na moment oczy, jakby się nad czymś zastanawiała, chociaż nie miało to większego sensu.
- Więc może ją w końcu ze mnie zdejmij? - Mogłaby dalej upierać się przy swoim, jednak chyba nie do końca była w stanie. Nie, kiedy tak na nią patrzył. Jej oddech robił się coraz cięższy, powietrze gęstsze i coraz bardziej lepkie, nie było na co czekać. Uniosła się z tej nieszczęsnej, drewnianej podłogi i wdrapała mu na kolana, chciała znaleźć się bliżej, jak najbliżej, by poczuć ciepło jego ciała, oddech na skórze. Ten cholerny koc, a raczej trzy, trochę jej w tym przeszkadzały.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control