• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[1954] I draw the Fool. Yeah, makes sense.

[1954] I draw the Fool. Yeah, makes sense.
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#4
17.11.2025, 08:47  ✶  
Ojciec zawsze powtarzał, że w pracy ważna jest precyzja. Alex patrzył na niego, jak rozpracowywał kolejne artefakty, jak skrupulatnie studiował w trakcie swych poszukiwań stare grymuary dłońmi pokrytymi tuszem i drobnymi bliznami po reagujących agresją zaklęciach. Matka mówiła, że słowa mają moc. Czytał wraz z nią fragmenty przepowiedni, które zmieniły świat, ucząc się, że czasem wszystko sprowadza się do interpretacji przecinka, że każde pojedyncze słowo może zadecydować o czyimś życiu, a czasem nawet o życiu wielu. Wróżbiarstwo było nauką wymagającą wielkiej precyzji. Precyzyjny musiał więc być język, jakim posługiwali się wróżbici. Ale nauczycielka wróżbiarstwa zawsze zdawała się karcić Alexa, chociaż ten przekonany był, że cytując książkowe definicje rzeczy, albo odpowiadając na pytania, zanim jeszcze padną, po prostu robi jej przysługę. Bo mogłaby nauczyć ich czegoś dalece bardziej interesującego... Na przykład katoptromancji. Albo chociaż podstaw geomancji. No bo ile można było powtarzać tę samą listę przeciwskazań przy czytaniu z fusów?

Alex nie czuł się w obowiązku prowadzić lekcji za nauczycielkę. Wolał zasygnalizować, że coś jest prostym, nudnym i zdecydowanie zbyt oczywistym dla kogokolwiek, kto myśli o wróżbiarstwie poważnie. Wtedy razem z kolegami i koleżankami mogli przynajmniej przejść do kolejnego tematu, albo skupić na pracy własnej. Wszystko było lepsze od omawiania po raz kolejny rozdziału z podręcznika, którego każdy powinien przecież nauczyć się przed lekcją. Nie musiał niczego wyjaśniać tak, żeby zrozumieli to jego koledzy z ławki. Większość z nich tematem nie była zainteresowana wcale. Gdyby byli zainteresowani, zwyczajnie by zapytali. Nie mieli w końcu problemu pytać go o to, jak obstawić wynik najbliższego meczu quidditcha, jakie będzie jutrzejsze hasło w krzyżówce w Proroku, albo czy można w ogóle odczytać przyszłość z układu krakersów na talerzyku. Dlaczego niby Alex miał tracić cenne godziny swojego ulubionego przedmiotu, skupiając uwagę na tych, którzy nie nadążali? Nikt nie brał cię przecież do drużyny qudditcha, jeżeli byłeś skończonym łamagą. Nikt nie zmuszał cię do latania, jeśli było ci niedobrze od samego patrzenia na miotłę. To działało w dwie strony. Zajęcia z wróżbiarstwa też nie były przecież obowiązkowymi. Były dla ludzi obdarzonym predyspozycjami ku temu co ezoteryczne. Ci co nie nadążali, czy raczej, nie chcieli nadążać za programem, równie dobrze mogli sobie wziąć... No dajmy choćby na to mugoloznawstwo, jak Lorien. Bogowie, jakie to wszystko głupie, pomyślał, poirytowany, bocząc się w ławce. Przecież w tym tempie nie zdążą nawet zrealizować podręcznika. A Alexander przeczytał już wszystkie książki dla wyższych lat z wyprzedzeniem. Normalnie wszystkie rozumy pozjadał, a nawet nie była pora obiadu! Nie można go było winić, że na lekcjach z podstaw wróżbiarstwa najzwyczajniej w świecie się nudził.

Teraz nudził się trochę mniej. Mimo że właśnie walnął pięścią w blat ławki, zaciskając zęby z bólu, bo koleżanka zdecydowała się dźgnąć go piórem w łokieć. Słyszał, jak Ambrosia. usprawiedliwia ich oboje przed wstrętną wróżką (tak nazywał w myślach nauczycielkę od wróżbiarstwa, bo na to, żeby nazywać ją "wróżbitką", na pewno nie zasłużyła). Alex w tym czasie milczał, kładąc się niemal na ławce, żeby nauczycielka nie zauważyła, że coś jest nie tak. Nie był donosicielem. Miał ponadto silnie wykształcony instynkt samozachowawczy, a ten podpowiadał mu, że wróżka mogłaby się mścić przez cały rok szkolny, jeśli doszłoby do kolejnej konfrontacji. Podniósł głowę dopiero wtedy, gdy Rosie nawiązała z nim rozmowę. A potem, korzystając z tego, że Ambrosia akurat zdecydowała się go poobrażać, i niespecjalnie zważała na swoje otoczenie, Alex bezceremonialnie wyrwał jej spod ręki papier, na którym tworzyła swój... Ha, portret numerologiczny! Oczywiście, że to była żałosna próba. Już od pierwszego spojrzenia widział, że pomyliła podstawowe wartości liczb mistrzowskich. Wyliczenia bardziej przypominały ciąg losowych cyfr niż coś, co miałoby szansę powiedzieć cokolwiek o czyjejkolwiek przyszłości.

– No tak, widać po tobie, że potrzeba ci wiele czasu, żeby dodać dwa do dwóch – odparował natychmiast gniotąc kartkę z zadaniem w dłoni, którą odsunął od Ambrosii jak najdalej. Trzymał ją oczywiście tak, żeby zasłaniała go ławka, bo nie miał ochoty narazić się tej dyletanckiej krowie, jaką była ich nauczycielka od wróżbiarstwa. – Mogę dać ci korki z matmy, jeżeli mnie ładnie poprosisz. – Zmarszczył brwi, jak gdyby w głębokim zamyśleniu, a zarazem w wyrazie udawanej troski. – Chociaż nie, wciąż gniewam się za łokieć.

Zamierzał spuścić jej portret numerologiczny w kiblu, jak tylko skończy się lekcja. Oczywiście, najpierw zamierzał go przeczytać. Żeby podejrzeć jej datę urodzin, rzecz jasna, bo nie wierzył wyliczeniom McKinnonówny ani na jotę. Przez jedną krótką chwilę poczuł nawet ukłucie ciekawości, takiej czystej, analitycznej. Co by było, gdyby faktycznie policzyć tę jej liczbę życia? Gdyby dopasować ją do własnej, porównać, zobaczyć, czy te ich ciągłe sprzeczki to kwestia charakteru, czy może rzeczywiście coś w tym było, że pewne liczby ścierały się ze sobą niczym dwie komety. Ale zaraz tę myśl odrzucił. Nie będzie robił jej prezentów. Niech się nauczy podstaw, to może kiedyś policzy sobie sama. Może Jęcząca Marta zechce dać jej korki, jak będzie nurkować po swoją pracę domową w kiblu!


Koniec sesji


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (1566), Ambrosia McKinnon (865)




Wiadomości w tym wątku
[1954] I draw the Fool. Yeah, makes sense. - przez Ambrosia McKinnon - 31.03.2024, 21:19
RE: [1954] I draw the Fool. Yeah, makes sense. - przez Alexander Mulciber - 01.04.2024, 00:03
RE: [1954] I draw the Fool. Yeah, makes sense. - przez Ambrosia McKinnon - 01.04.2024, 02:15
RE: [1954] I draw the Fool. Yeah, makes sense. - przez Alexander Mulciber - 17.11.2025, 08:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa