17.11.2025, 11:37 ✶
-Wciąż możemy je roztrzaskać, oblać jakimś kwasem, spróbować transmutować w coś mniej irytującego albo coś, czego będziemy mogli się łatwiej pozbyć, oddać komuś z twojej rodziny bez możliwości zwrotu albo sprzedać do jakiegoś cyrku jako nowa atrakcja, jeśli nie będzie to klątwa.
O ile w jakiś dziwny sposób magia nie związała krzesła z ich mieszkaniem - to by już była przesada, gdyby udało im się pozbyć tego mebla tylko po to, by jeszcze tego samego dnia albo trochę później krzesło jednak wróciło do nich. O zgrozo, może nawet z jakimiś modyfikacjami.
Wciąż planował wyrzucić krzesło przez okno, o ile nie będzie ono zaklęte, i patrzeć, jak to spada na ziemię. Co prawda efekt nie będzie tak satysfakcjonujący, niż by był, gdyby mieszkali wyżej, ale był w stanie zadowolić się samym momentem lotu krzesła i jego upadku na ulicę. A jeżeli przy tym nikt nie oberwie w głowę, nie domyśli się, że krzesło było z ich mieszkania i nie zacznie im o to robić awantury, będzie idealnie.
-Albo Benji - dodał, gdy matka powiedziała o morderczej pułapce. -Ale faktycznie trzeba by pomyśleć o jakichś zabezpieczeniach.
Najpierw jednak trzeba było odnowić mieszkanie, bo przecież zniszczonego wnętrza nie będą zabezpieczać.
Krzesło stało w łazience, irytująco zwykłe, wkurwiająco nieruchome, jak najzwyklejsze w świecie czarodziejskim i mugolskim krzesło. Jessiemu drgnęła brew. Tylko że zwykłe krzesła nie są odporne na ogień - w przypadku pożaru, płoną jak wszystko inne, jeśli nie zostały jakoś magicznie zabezpieczone, a skoro reszta mebli spłonęła, to to krzesło nie miało prawa być zabezpieczone - i się nie przemieszczają magicznie z miejsca na miejsce, kiedy nikt nie patrzy.
-Szczerze, to mam nadzieję, że jakoś dziwnym przypadkiem to cholerne krzesło po prostu przejęło twoją zdolność, dlatego nie spłonęło, i będzie można je normalnie rozwalić - powiedział, podnosząc różdżkę.
Rzut na Rozproszenie/Klątwołamanie - sprawdzam, czy na krzesło jest nałożona klątwa
O ile w jakiś dziwny sposób magia nie związała krzesła z ich mieszkaniem - to by już była przesada, gdyby udało im się pozbyć tego mebla tylko po to, by jeszcze tego samego dnia albo trochę później krzesło jednak wróciło do nich. O zgrozo, może nawet z jakimiś modyfikacjami.
Wciąż planował wyrzucić krzesło przez okno, o ile nie będzie ono zaklęte, i patrzeć, jak to spada na ziemię. Co prawda efekt nie będzie tak satysfakcjonujący, niż by był, gdyby mieszkali wyżej, ale był w stanie zadowolić się samym momentem lotu krzesła i jego upadku na ulicę. A jeżeli przy tym nikt nie oberwie w głowę, nie domyśli się, że krzesło było z ich mieszkania i nie zacznie im o to robić awantury, będzie idealnie.
-Albo Benji - dodał, gdy matka powiedziała o morderczej pułapce. -Ale faktycznie trzeba by pomyśleć o jakichś zabezpieczeniach.
Najpierw jednak trzeba było odnowić mieszkanie, bo przecież zniszczonego wnętrza nie będą zabezpieczać.
Krzesło stało w łazience, irytująco zwykłe, wkurwiająco nieruchome, jak najzwyklejsze w świecie czarodziejskim i mugolskim krzesło. Jessiemu drgnęła brew. Tylko że zwykłe krzesła nie są odporne na ogień - w przypadku pożaru, płoną jak wszystko inne, jeśli nie zostały jakoś magicznie zabezpieczone, a skoro reszta mebli spłonęła, to to krzesło nie miało prawa być zabezpieczone - i się nie przemieszczają magicznie z miejsca na miejsce, kiedy nikt nie patrzy.
-Szczerze, to mam nadzieję, że jakoś dziwnym przypadkiem to cholerne krzesło po prostu przejęło twoją zdolność, dlatego nie spłonęło, i będzie można je normalnie rozwalić - powiedział, podnosząc różdżkę.
Rzut PO 1d100 - 20
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut na Rozproszenie/Klątwołamanie - sprawdzam, czy na krzesło jest nałożona klątwa