Nie miała ochoty otwierać oczu, obawiała się, że jeśli to zrobi to to wszystko zniknie, rozmyje się niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Był to zupełnie inny poranek od tych do których przywykła, dużo lepszy niż jej codzienność. Czuła pod sobą ciepło jego ciała, mogłaby nawet powiedzieć, że była w stanie usłyszeć bicie jego serca, może wcale by nie skłamała, miała bowiem głowę opartą o jego klatkę piersiową, czuła jak się porusza, to w górę to w dół. Skupiła się na tym spokojnym, miarowym ruchu.
Nie chciała się poruszyć, aby nie zepsuć tego wyjątkowego momentu. Wiedziała, że będzie go długo pamiętać, tak właściwie to może i na zawsze. Pierwszy raz od bardzo dawna czuła spokój, niczym się nie przejmowała. Nie dochodziły do niej żadne inne dźwięki, tylko te związane z jego obecnością, jakby świat przestał istnieć, i znajdowali się w nim tylko oni, ciało przy ciele. Spodziewała się, że to będzie niebagatelne, nie zawiodła się. Mogłaby tu utknąć na zawsze, w tej chatce oddalonej od rzeczywistości. Była bezpiecznym miejscem, azylem w którym mogli schować się przed tym, co czekało na nich na zewnątrz. Wiedziała jednak, że nie mogą zostać tu na zawsze, a szkoda, to mogłoby być bowiem najlepszym, co im się przytrafiło. Życie jednak nie było takie proste.
Podłoga okazała się być całkiem praktycznym miejscem do spędzenia nocy, zadbali o to całkiem odpowiednio. Nie sądziła, że gdzieś indziej w chatce byłoby im równie wygodnie. Zresztą miała najlepszą poduszkę z możliwych, emanującą prawdziwym, niepodrabialnym ciepłem, które potrafiło ukoić do snu. Ten przyszedł całkiem szybko, jak na zupełnie nowe miejsce. Nie powinno jej to dziwić po tej chaotycznej nocy.
Otworzyła w końcu oczy jej wzrok przesunął się na zaparowaną szybę, pierwsze promienie słońca jeszcze nie wpraszały się do środka, ale wiedziała, że już za chwilę nadejdzie dzień. Szkoda, ale musieli się z tym pogodzić. Póki co jednak jeszcze nie było powodu, by uciekać z tego miejsca, mogli spędzić tu trochę czasu.
Cisza zupełnie jej nie przeszkadzała, była całkiem wymowna, nie było sensu nic mówić, kiedy wszystko zostało pokazane, nie wszystko potrzebowało zostać wypowiedziane. Poprawiła się nieco, wtulając się w niego jeszcze bardziej, jakby w ogóle było to możliwe. Dotyk opuszków jego palców był kojący, zachęcał do tego, aby jeszcze na moment zmrużyć oczy, pozwolić sobie na chwilę się zapomnieć, tylko dzień się zbliżał nieuchronnie, nie pozwoliła sobie więc póki co na sen, być może jeszcze nadejdzie.
Poruszył się, uniósł na łokciach, co spowodowało, że Prudence w końcu uniosła głowę i spojrzała na niego, z ciepłym uśmiechem, który malował się jej na ustach. Była całkiem zadowolona z tego, gdzie i w jaki sposób się znaleźli. Wszystko wydawało się być takie proste, spoglądała na niego i miała wrażenie, że ogarniały ich te same uczucia, przede wszystkim zrozumienie, nic nie wydawało jej się bardziej słuszne, chociaż głos z tyłu głowy przypominał jej, że to nie było bezterminowe, jednak w tej chwili nie miało to najmniejszego znaczenia.
- Nie czuję się, jakbym przegrała. - Powiedziała cicho. Zresztą od samego początku nie wydawało jej się, że w tej grze będą jacyś przegrani, chociaż próbowała nieco ją komplikować. Nie byłaby sobą, gdyby wszystko potoczyło się zbyt prosto.
- ale tak, tym razem wygrałeś. - Dodała jeszcze, aby nie umniejszać jego zwycięstwu, dopiął swego, właściwie to razem dopięli, ale mniejsza o to. Wiedziała od samego początku, że nie będzie w stanie mu się oprzeć, zbyt długo walczyli z tym co ich do siebie przyciągało. W sumie to, co wydarzyło się podczas tej nocy było warte tych wielu lat walki, którą ze sobą toczyli. Miała wrażenie, że to spotęgowało ten moment, który był nieunikniony.
Oderwała w końcu od niego spojrzenie, wysunęła się też nad chwilę spod jego ramienia, bo coś tuż nad nimi zwróciło jej uwagę. Być może nie powinna przerywać tego momentu, jednak książki, notesy? Póki co jeszcze nie wiedziała, czym to właściwie było przykuło jej wzrok. Typowo dla siebie, jak widziała coś takiego postanowiła wziąć to w swojej ręce, szczególnie, że z tej odległości te książki wyglądały, jakby znajdowały się tutaj od dawna, a starocie wyjątkowo przyciągały Prue. Każdy przedmiot miał swoją historię, która mogła zostać wysłuchana, przynajmniej kiedy ktoś taki jak ona mógł go dotknąć. Ciekawe, czy ktoś kiedyś zobaczy to, co wydarzyło się w tej chatce, nie wątpiła w to, że to miejsce mogło zapamiętać to, do czego między nimi doszło, emocje nie odchodziły w zapomnienie tak łatwo, szczególnie takie silne.
Uniosła się tylko na moment, by wziąć książkę, notes w rękę, po chwili ponownie opadła na jego tors, bo było jej na nim całkiem wygodnie i nie zamierzała szybko opuszczać tego miejsca. Szczególnie, że gdy tylko się od niego odsunęła poczuła chłód, zdecydowanie wolała być otulona ciepłem jego ciała. Nie zmieniało to jednak faktu, że teraz miała w ręce coś, co mogła przeczytać.
- Ciekawe. - Mruknęła cicho, kiedy otworzyła notes, nie była to jednak książka, co zobaczyła w momencie, w którym na kartce zobaczyła odręczne pismo i daty, może niezbyt starannie zapisane, jednak dało się je odczytać.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control