• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria

[26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#4
18.11.2025, 03:12  ✶  
Przez ułamek sekundy, tuż po zderzeniu, zanim jeszcze dotarł do niej obraz jego twarzy, poczuła znajome ukłucie irytacji. A gdy już rozpoznała sylwetkę Rodolphusa, stojącego przed nią w oblanej winem koszuli, pierwszą myślą, jaka przeszła jej przez głowę, było: oczywiście. Oczywiście, że los postanowił w najgorszym możliwym momencie wrzucić ją prosto w jego orbitę. Oczywiście, że akurat teraz, kiedy desperacko marzyła o chwili ciszy.
Zanim jednak zdążyła cokolwiek powiedzieć, dostrzegła w jego spojrzeniu najpierw zaskoczenie, później niechęć. I właśnie to spojrzenie roznieciło w niej jeszcze większą irytację.
Tak, uratował jej życie. Ten fakt tkwił w niej jak cierń, którego nie potrafiła ani wyciągnąć, ani zignorować. Była mu winna wdzięczność, a świadomość tego dławiła ją bardziej niż jakikolwiek ból po pożarze. Nie dlatego, że nie potrafiła docenić jego interwencji, ale dlatego, że od tamtej chwili każdy ich kontakt przywoływał w niej trudną do przełknięcia mieszaninę zawstydzenia i podejrzliwości.
Nie wierzyła w jego troskę. Nie potrafiła. Szczególnie po tym, gdy próbowała wyciągnąć rękę, późno - może - ale jednak. A on zatrzasnął drzwi, jakby była jedynie kaprysem chwili, już niewygodnym. A teraz los zderzył ich w próg jednego z najnudniejszych przyjęć tego roku, oboje spętanych dumą, która nie pozwalała cofnąć ani kroku.
Ta krótka chwila, w której ją podtrzymał, wytrąciła ją z równowagi bardziej niż samo zderzenie. Jakby jego dotyk miał w sobie coś niepokojącego: znajomego, niechcianego, a jednocześnie niebezpiecznie skutecznego. A potem usłyszała jego ton. Suchy, spięty, ociekający tą urazą, którą tak starannie pielęgnował. Panno Avery? Męskie ego jest doprawdy kruche. Gdy ją puścił, wyprostowała się, niemal odruchowo, jak gdyby ramiona same chciały przyjąć chłodny, arystokratyczny dystans. A jego uwaga o szklanych przedmiotach, które mogłyby ją zranić, zawisła między nimi.
- Czy pan również się do nich zalicza? - zapytała chłodno, unosząc brodę nieznacznie, choć w jej oczach błysnęły ogniki irytacji. Również potrafiła grać w tę grę i skoro budował dystans, to ona mu dopiero pokaże. Skrzywiła się lekko, poprawiając palcami ułożenie bordowej sukni, jakby chciała strząsnąć z siebie to nieproszone wrażenie jego dłoni na swojej talii. Nawet jeśli w pierwszym impulsie chciała przyciągnąć go jeszcze bliżej. - Bo mam wrażenie, że to nie szkło stwarza tu największe niebezpieczeństwo - dodała z precyzją ostrza wsuwanego dokładnie tam, gdzie mogło najbardziej zaboleć. Stała prosto, nie uciekając wzrokiem. Jakby chciała mu pokazać, że nawet jeśli ją zranił, nawet jeśli urażona duma wciąż ją paliła, to nie zamierzała się cofnąć.
Gdy zaczął wycierać szyję chustką Astoria poczuła, jak coś w niej napina się wbrew logice. Powinna patrzeć gdzie indziej.
Odsunąć się, może nawet obrócić na pięcie, by uniknąć kolejnego, zupełnie niepotrzebnego spięcia emocji. Ale coś w sposobie, w jaki jego palce sunęły po skórze, drażniło ją na poziomie, który nie miał nic wspólnego z rozsądkiem.
Dość. To tylko efekt uboczny wina, które zdążyła już wypić. Zmuszając się do opanowania, uniosła brodę i rzuciła sucho, z tą lodowatą wyniosłością, która ratowała ją w najbardziej krępujących sytuacjach:
- Przez ciebie straciłam cały puchar. Uznaję więc, że jesteś mi winien następny.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (2883), Rodolphus Lestrange (3599)




Wiadomości w tym wątku
[26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 13.11.2025, 23:01
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 14.11.2025, 03:16
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 14.11.2025, 11:49
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 18.11.2025, 03:12
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 18.11.2025, 09:51
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 19.11.2025, 14:24
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 19.11.2025, 14:56
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 19.11.2025, 18:16
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 19.11.2025, 19:44
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 19.11.2025, 22:26
RE: [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 20.11.2025, 09:57

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa