Nie zastanawiała się zbyt długo nad swoją reakcją. Nigdy tego nie robiła. Przez chwilę trochę bała się, że uderzyła go trochę zbyt mocno, na szczęście szybko zweryfikowała, że nie było czym się martwić. Może był trochę poobijany, ale dla takich jak oni to nie było nic wielkiego. Nie pierwszy i nie ostatni raz ktoś postanowił mu przy pomocy siły pokazać, co myśli o jego czynach, co do tego była pewna.
Nie miała sobie nic do zarzucenia. Działała może trochę za bardzo emocjonalnie, ale nigdy nie należała do chłodnych osób, jej temperament często doprowadzał ją do podobnych momentów, a słowa, które wypowiedział, list który dał jej do przeczytania przywrócił do niej wspomnienia, o których wolała zapomnieć. Nie miała pojęcia, jak wiele wiedział o tym, co ich spotkało zanim na dobre się zeszli, być może Roise nie powiedział mu wszystkiego, a jeśli powiedział i wydawało mu się, że tak po prostu zingoruje to, co sama przeżyła, to był głupcem.
Argument, którego użyła, by pokazać mu, co o tym myśli był niepodważalny, przynajmniej w jej opinii. Nie hamowała się zupełnie podczas swojej reakcji, zawsze miała z tym problem. No, ale się ruszał, nie umknęło jej też to, jak wyraźnie kazał jej spierdalać. Świadczyło to o tym, że miewał się całkiem dobrze. Ta prośba, o to, żeby zniknęła stąd szybko niespecjalnie ją ruszyła. Odsunęła się jednak, skoro wzgardził wyciągniętą do niego ręką musiał radzić sobie sam. Chciała być humanitarna, czy coś. Najwyraźniej jednak nie musiała.
- Bardzo chętnie stąd spierdolę. - Dodała jeszcze, bo trochę nie chciała na to patrzeć. Niby się śmiał, jednak co innego mu pozostawało. W jej oczach mocno się pogubił, i zupełnie sobie z tym nie radził, próbowała zrobić coś, może poległa, może nie. Nie była w stanie póki co tego stwierdzić.
- Za pół roku, jak będziesz chuj wie gdzie? - Prychnęła i pokręciła głową, bo nie do końca w to wierzyła. Nie wróciłby specjalnie po to, żeby spróbować jej się odwdzięczyć, chociaż może, być może aż tak zalazła mu za skórę.
- Jakby coś, wiesz gdzie mnie znaleźć, będę czekać. - Oczywiście, że zamierzała przyjąć wyzwanie, nie uciekała przed podobnymi sytuacjami, wręcz przeciwnie zawsze wychodziła im na przeciw, nie bała się tego, że mogłaby zostać odrobinę poturbowana, wtedy przynajmniej wiedziała, że żyje, i że wszystko z nią w porządku. Będzie go oczekiwać, liczyła wręcz na to, że się nie rozczaruje i Benjy dotrzyma słowa, bo czemu by nie.