18.11.2025, 18:44 ✶
Mogłaby pociągnąć temat leczenia tych ran, rzucić coś żartobliwego na temat straszliwych zaniedbań tak podstawowych metod leczenia, i że kobiety w jego rodzinie ewidentnie nie wiedziały, co robią – nie zrobiła tego jednak, bo mieli za sobą grozę spalonej nocy, gdy faktycznie został poważnie ranny, i kiedy osoba, która zapewne nieraz go leczyła, zginęła. I chociaż to może nie powinno być jakimś tematem tabu, to niekoniecznie tez dobrym pomysłem byłyby żarty, które mogły boleśnie uderzyć w złe miejsce podczas wesela tuż przed pierwszym toastem. Czasem musiało boleć, ale niekoniecznie w ten sposób.
Brenna uniosła natomiast lekko brew na jego odpowiedź, niepewna, czy sobie żartował, czy celowo prowokował zakładając, że ona i tak tego nie zrobi – a, oczywiście, może wiedziona duchem przekory, może po to, by coś udowodnić, skoro w pewnym sensie sama zaczęła, bez większego namysłu owszem, zrobiła. Pewnie gdyby Mona i Icarus zajęli już swoje miejsca, uznałaby, że to zły pomysł, bo ktoś mógłby poczuć się niezręcznie i zwyczajnie by nie wypadało. Ale że póki co wciąż byli przy stoliku sami, a wszyscy dopiero się rozsiadali, ujęła jego chłodną dłoń, uniosła ją, dmuchnęła lekko, a potem na moment przycisnęła ciepłe wargi w pobliżu rany.
- Chyba nie działa - oceniła z powagą sekundę później, spuszczając spojrzenie z jego twarzy na dłoń, by przyjrzeć się przez chwilę skaleczeniu krytycznie, zanim puściła rękę. – Babcia oszukiwała mnie przez pół dzieciństwa. Trzeba będzie zostać przy wiggenowych i plastrach.
Brenna uniosła natomiast lekko brew na jego odpowiedź, niepewna, czy sobie żartował, czy celowo prowokował zakładając, że ona i tak tego nie zrobi – a, oczywiście, może wiedziona duchem przekory, może po to, by coś udowodnić, skoro w pewnym sensie sama zaczęła, bez większego namysłu owszem, zrobiła. Pewnie gdyby Mona i Icarus zajęli już swoje miejsca, uznałaby, że to zły pomysł, bo ktoś mógłby poczuć się niezręcznie i zwyczajnie by nie wypadało. Ale że póki co wciąż byli przy stoliku sami, a wszyscy dopiero się rozsiadali, ujęła jego chłodną dłoń, uniosła ją, dmuchnęła lekko, a potem na moment przycisnęła ciepłe wargi w pobliżu rany.
- Chyba nie działa - oceniła z powagą sekundę później, spuszczając spojrzenie z jego twarzy na dłoń, by przyjrzeć się przez chwilę skaleczeniu krytycznie, zanim puściła rękę. – Babcia oszukiwała mnie przez pół dzieciństwa. Trzeba będzie zostać przy wiggenowych i plastrach.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.