Niby byli już zupełnie innymi ludźmi, przeżyli swoje, mimo wszystko poczuła dziwny ciężar, kiedy przeczytała te jego osobiste notatki. Dotarło do niej, jak wiele niedopowiedzeń było między nimi wtedy. Nie wydawało jej się, aby szczerość w przeszłości pomogła go ocalić przed tym całym złem, które mu się przytrafiło, jednak miała do siebie żal, że nie dostrzegała wszystkiego. Była przecież nie najgorszym obserwatorem, zawsze widziała więcej, a wtedy tak łatwo było jej go skreślić, uznać za skończonego idiotę. Doskonale zresztą go grał. Nie można było mu tego odmówić. Maskował to, co się działo perfekcyjnie, w tamtym czasie w ogóle nie brała pod uwagę tego, że coś to powodowało. Założyła, całkiem szybko, że po prostu znudziło mu się jej towarzystwo, że wraz z upływem czasu docierało do niego to, że relacja z nią, znajomość, przyjaźń, cokolwiek innego będzie dla niego ciężarem. W tamtych czasach Prue bardzo łatwo było w to uwierzyć, bo nie była najbardziej pewną siebie osobą, raczej widziała w sobie dziwadło, zresztą wszyscy naokoło tylko ją w tym utwierdzali. Nie walczyła z tym jakoś specjalnie, znalazła swoją drogę, swoje zasady, których usilnie się trzymała, aby jakoś przetrwać. Los się musiał kiedyś odmienić.
Doceniała to, że pozwolił jej zajrzeć do tych notatek, pokazał jej przeszłość w zupełnie innym świetle. Nie musiał przecież tego robić, nie musiał pokazywać jej, co wtedy przeżywał, a jednak nie miał przed tym oporu. To też wydawało jej się być całkiem wymowne, trochę szkoda jej było czasu, który stracili na tę sztuczną nienawiść, która pojawiła się znikąd, ale nic w tej chwili nie mogli z tym zrobić, wyjaśnienia jednak, nawet jeśli po czasie zupełnie zmieniły jej opinię na temat tego, co się wydarzyło. To nie tak, że zapomniała o tym wszystkim, co wtedy sobie robili, w jaki sposób ze sobą walczyli, jednak mogła spojrzeć na to z pewnym dystansem. Zresztą minęło wiele lat, nie było sensu tego rozgrzebywać, nie kiedy znajdowali się tu i teraz, leżeli na miękkim posłaniu i mogli napawać się ciepłem swoich ciał. Coś ich do siebie przyciągnęło, coś postawiło ich ponownie na tej samej drodze, i chociaż wiedziała co sądził o przeznaczeniu, to ona sama nie mogła jakoś wyprzeć ze świadomości tego, że faktycznie tak miało się wydarzyć. Mieli doznać tego spokoju, wyjaśnić sobie wszystko, zapamiętać się w zupełnie innym świetle.
- Dobrze, że teraz wiesz kim jesteś. - Powiedziała lekko, bo w końcu mogli się przed sobą zupełnie otworzyć, wyznać sobie te wszystkie tajemnice, skrywane bardzo głęboko. Wertowała te kartki w notesie z zainteresowaniem, wcale nie ukrywała tej ciekawości, bo chciała go zrozumieć, w końcu chyba zaczynało jej się to udawać.
Okropnie łatwo było im przy tym drugim poznaniu się do siebie zbliżyć, to przyszło im całkiem naturalnie, ciągnęło ich do siebie coś bardzo silnego, czego jeszcze nie potrafiła nazwać, właściwie to nawet nie chciała, nie wszystko musiało zostać określone konkretnym słowem. Wiedziała, że podobało jej się to, gdzie wylądowali, jak skończyli, właściwie to dopiero zaczynali ten nowy stopień znajomości, który być może nie miał potrwać długo, jednak nie dało się nie zauważyć, że potrzebowali siebie w tej chwili, nawet na moment.
Ton jego głosu się zmienił, próbował nieco rozluźnić atmosferę, która przez ciężar wspomnień zrobiła się dość mocno napięta. Potrafił to robić, potrafił odwracać uwagę. Całkiem szybko i ona się ożywiła. - Na pewno pisałbyś staranniej, jestem o tym święcie przekonana, jasne... - Nadal pamiętała, jak zwracała mu uwagę na to, aby nieco bardziej przykładał się do swoich notatek, niestety jej słowa nie miały na niego żadnego wpływu, nie działały. Nie wydawało się Prue, aby jakakolwiek wizja związana z ich wspólną przyszłością mogła to zmienić, a szkoda... chociaż nie wydawało jej się, aby wtedy wpadła na to, że można korzystać z takich argumentów.
- Zawsze potrafiłeś mnie rozpraszać. - Nie, żeby wydawało jej się, iż znalazłaby taki istotny komentarz w tym notesie, jednak właśnie to robił, znowu ją rozpraszał, odsuwał jej myśli od tego wszystkiego, czego się przed chwilą dowiedziała. Wzdrygnęła się nieco, gdy poczuła uszczypnięcie, przywróciło ją to do tu i teraz.
- Dawkowanie może być wskazane, trudno jednak było mi się powstrzymać... - Jak zawsze zresztą, jeśli notes trafił już w jej ręce, to chciała wyciągnąć z niego, jak najwięcej treści, to było dla niej zupełnie typowe, jednak miał rację, co za dużo to niezdrowo, być może kiedyś jeszcze do tego wrócą.
- Wiesz, że możemy to zweryfikować, często tak robię, gdy coś czytam, może to nie jest najlepszy nawyk, ale nie mogę się powstrzymać przed tym, aby zajrzeć do ostatniego rozdziału. - Niektórzy mogli uznać, że psuło to całą frajdę z czytania, ale ona nie była jedną z tych osób.
Benjy sięgnął tuż nad nią do notesu, ułatwiła mu to nieco przesuwając się w jego kierunku, właściwie to wsunęła się nieco bardziej w jego bok, aby mógł przewertować kolejne kartki. Mogli sprawdzić to zakończenie, tyle, że przecież było to tylko i wyłącznie zakończenie pierwszej części powieści, jednego z etapów w jego życiu. Miał szansę na swoje dobre zakończenie, ciągle mógł je napisać.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control