19.11.2025, 21:03 ✶
Mam nadzieję, że Wam nie przeszkadzam
Powiedziała Mona, a potem się okazało, że to Moody najwyraźniej im bardzo przeszkadza, bo Iki dostał maślanych oczu i jął włazić pod buciora Rowlówny.
Zmrużyła oczy przypatrując się parze, a potem wracając do wróżby. Układ był ciężki. Tam było dużo słów, które powinny paść, a które były bardziej szczere, bardziej - być może - bolesne, niż słodkie pierdolety wychodzące z ust Prewetta.
Też się podniosła, rozważając wszystkie za i przeciw. Ostatecznie symbol, który do niej przyszedł nie był aż tak zły. Sukces osiągnięty ciężką pracą. Niemalże usłyszała młot obijający się o kowadło. Spaloną Noc. Przeznaczenie. Walka. Miecz za mieczem, niekończąca się walka. Ale oni dostali Motykę. Rolę. Dla kogoś się walczyło. Dla kogoś robiło się świat.
Ujęła odwrócony Rydwan i podeszła do gruchających gołąbeczków, nie zważając na gromy ciskane z oczu jednego z nich.
- Ok dobra, zanim pójdziecie znaleźć pokój, to moja wróżba. Odwrócony Rydwan oznacza zablokowany potencjał, energię zduszoną przez - z tego co widzę - stado niedopowiedzeń i rzeczy cośtam sobie jeszcze nie powiedzieli. Ciężka praca moi drodzy. To Was czeka. Bo związki to używanie języka nie tylko do tego by wylizać komuś cipkę, to też dużo rozmawiania i docierania się. - to mówiąc odwróciła się do stołu i zgarnęła pospiesznie karty. - Razem możecie wiele, ale w przyrodzie nie ma nic za darmo. Wytrwałość zostanie nagrodzona. Trzymam kciuki i spierdalam zanim zaczniecie się rozbierać, sika! A i Iki nadstawiaj ucha w barze, wróciłam do gry po Bełtane i liczę na ploty. - puściła do niego oko „strzelając” doń z pistoletu uformowanego z palców prawej dłoni. Lewą tymczasem ujęła różdżkę i nie czekając chwili dłużej teleportowała się dalej do roboty. Miała jeszcze kilka spraw do ogarnięcia przed zebraniem Zakonu, a czasu było coraz mniej.
Powiedziała Mona, a potem się okazało, że to Moody najwyraźniej im bardzo przeszkadza, bo Iki dostał maślanych oczu i jął włazić pod buciora Rowlówny.
Zmrużyła oczy przypatrując się parze, a potem wracając do wróżby. Układ był ciężki. Tam było dużo słów, które powinny paść, a które były bardziej szczere, bardziej - być może - bolesne, niż słodkie pierdolety wychodzące z ust Prewetta.
Też się podniosła, rozważając wszystkie za i przeciw. Ostatecznie symbol, który do niej przyszedł nie był aż tak zły. Sukces osiągnięty ciężką pracą. Niemalże usłyszała młot obijający się o kowadło. Spaloną Noc. Przeznaczenie. Walka. Miecz za mieczem, niekończąca się walka. Ale oni dostali Motykę. Rolę. Dla kogoś się walczyło. Dla kogoś robiło się świat.
Ujęła odwrócony Rydwan i podeszła do gruchających gołąbeczków, nie zważając na gromy ciskane z oczu jednego z nich.
- Ok dobra, zanim pójdziecie znaleźć pokój, to moja wróżba. Odwrócony Rydwan oznacza zablokowany potencjał, energię zduszoną przez - z tego co widzę - stado niedopowiedzeń i rzeczy cośtam sobie jeszcze nie powiedzieli. Ciężka praca moi drodzy. To Was czeka. Bo związki to używanie języka nie tylko do tego by wylizać komuś cipkę, to też dużo rozmawiania i docierania się. - to mówiąc odwróciła się do stołu i zgarnęła pospiesznie karty. - Razem możecie wiele, ale w przyrodzie nie ma nic za darmo. Wytrwałość zostanie nagrodzona. Trzymam kciuki i spierdalam zanim zaczniecie się rozbierać, sika! A i Iki nadstawiaj ucha w barze, wróciłam do gry po Bełtane i liczę na ploty. - puściła do niego oko „strzelając” doń z pistoletu uformowanego z palców prawej dłoni. Lewą tymczasem ujęła różdżkę i nie czekając chwili dłużej teleportowała się dalej do roboty. Miała jeszcze kilka spraw do ogarnięcia przed zebraniem Zakonu, a czasu było coraz mniej.
Postać opuszcza sesję