20.11.2025, 05:41 ✶
Dora wodziła spojrzeniem za Erikiem i Heather przez dłuższą chwilę, czekając aż ci rozeznają się w tym co oferowała okolica. A ta była nawet urokliwa - to akurat musiała temu miejscu przyznać. Kiedy tak rozejrzeć się dookoła, można było uznać że to zwyczajny, zapomniany przez ludzkość skrawek ziemi. Gotowy by na nowo tchnąć w niego życie, na moment lub na dłuższą chwilę. Oczywiście, należało w tym wszystkim usilnie nie pamiętać o grasujących tutaj kwintopentach, które najwyraźniej postanowiły ukryć się chwilowo przed całym światem.
Dziewczyna mimowolnie odetchnęła z ulgą, wieści o widzeniu niczego niebezpiecznego, traktując chyba raczej jako zapewnienie, że najbliższej okolicy nie czekało na nich nic złego. Że zza najbliższego kamienia nie wyjrzy na nich zdeformowana twarz, albo nie dojdzie im do uszu tupot setek stóp.
Nie pozostawało im więc wiele więcej, jak zebrać się w sobie i ruszyć w kierunku opuszczonego zamku. No, częściowo opuszczonego, biorąc pod uwagę że to tam ostatnio mieli się znajdować Cormac i Finn, zanim wszystko wzięło w łeb. Crawleyówna bardzo mocno liczyła na to, że nie stało im się nic poważnego i brak komunikacji był tylko niefortunnym wynikiem sytuacji, a nie tego że komunikować mogli się już zaledwie zza grobu.
Ruina zbliżała się do nich konsekwentnie, z każdym kolejnym wykonanym krokiem. Z okazji wycieczek poszła po rozum do głowy i założyła spodnie, a także sztruksową kurtkę z ciepłą podpinką, która dzielnie walczyła z chłodnym, jesiennym wiatrem. W dłoni ściskała różdżkę i rozglądała się się uważnie, przeczesując krajobraz spojrzeniem.
// percepcja ◉◉○○○ na rozglądanie się
Dziewczyna mimowolnie odetchnęła z ulgą, wieści o widzeniu niczego niebezpiecznego, traktując chyba raczej jako zapewnienie, że najbliższej okolicy nie czekało na nich nic złego. Że zza najbliższego kamienia nie wyjrzy na nich zdeformowana twarz, albo nie dojdzie im do uszu tupot setek stóp.
Nie pozostawało im więc wiele więcej, jak zebrać się w sobie i ruszyć w kierunku opuszczonego zamku. No, częściowo opuszczonego, biorąc pod uwagę że to tam ostatnio mieli się znajdować Cormac i Finn, zanim wszystko wzięło w łeb. Crawleyówna bardzo mocno liczyła na to, że nie stało im się nic poważnego i brak komunikacji był tylko niefortunnym wynikiem sytuacji, a nie tego że komunikować mogli się już zaledwie zza grobu.
Ruina zbliżała się do nich konsekwentnie, z każdym kolejnym wykonanym krokiem. Z okazji wycieczek poszła po rozum do głowy i założyła spodnie, a także sztruksową kurtkę z ciepłą podpinką, która dzielnie walczyła z chłodnym, jesiennym wiatrem. W dłoni ściskała różdżkę i rozglądała się się uważnie, przeczesując krajobraz spojrzeniem.
// percepcja ◉◉○○○ na rozglądanie się
Rzut N 1d100 - 43
Slaby sukces...
Slaby sukces...
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.