Odsłonili się przed sobą całkowicie. Przyszło im to całkiem naturalnie, nie zadawali pytań, nie analizowali tego, sięgnęli po to, co było im pisane już dawno temu. Miała pewność, że mieli skończyć w ten sposób, inaczej przecież nie wpasowałaby się tak idealnie w jego ciało. Mogłaby nawet stwierdzić, że byli dla siebie stworzeni, mimo tej sporej różnicy wzrostu. To działało, nie wątpiła w to nawet przez moment. Nie chodziło tylko o zaspokojenie potrzeb, tych przyziemnych, nad którymi nie dało się panować, oczywiście, że nie mogła mu się oprzeć, nie potrafiła nad sobą panować, jednak kiedy tak leżała obok niego to liczyło się coś więcej, spokój, którego nie czuła od lat i pewność, że znajduje się u boku właściwej osoby. Starała się o tym nie myśleć, nie zastanawiać się, bo wiedziała, że to tylko chwilowe, że niedługo się rozsypie, jednak póki mogła chciała napawać się tym zupełnie nowym uczuciem, właściwie nigdy nie było jej tak dobrze. Pokazała mu swoje mankamenty, uprzedziła go o tym, że jest trochę popsuta, no, może bardziej niż trochę, a on tak po prostu to zaakceptował, wziął ją z tym całym pakietem dziwności, jakby to nie było nic wielkiego. To było naprawdę miłą odmianą, nie musiała się ukrywać, udawać, mogła przy nim być po prostu sobą, a to wiele dla niej znaczyło.
- Ach, czyli ukrywałeś te swoje wybitne zdolności z troski o mnię. Niesamowite. - Poruszyła delikatnie głową kiedy się uśmiechnęła. Wszystko było jasne, jak słońce. - Byłeś bardzo asertywny, jeśli o to chodzi, teraz jednak rozumiem, wszystko nabiera sensu. Faktycznie mogłabym przepaść i sobie z tym nie poradzić. Dobrze, że teraz jestem na to gotowa. - Czy była bardziej gotowa niż wtedy na to, aby się nim zauroczyć? Pewnie nie, dało się w ogóle być przygotowanym na coś takiego? Nie wydawało jej się. Tak łatwo jednak odnajdywała się w tym, co zaczęli robić. Czuła, że może zakończyć się to złamanym sercem, ale nie chciała się powstrzymywać, zbyt długo zajęło im dojście do tego momentu. Teraźniejszość musiała jej wystarczyć, nie było mowy o przyszłości, ale chciała sięgnąć po to wszystko, chciała przekroczyć kolejne granice, chciała wprowadzić do swojego życia nieco światła, zbyt długo wybierała ciemność.
- Co dwóch idiotów, to nie jeden, co nie? - Miał rację. Zdecydowanie łatwiej było ulec temu wszystkiemu ze świadomością, że on robił to samo, że nie tylko ona czuła się w ten dziwny sposób. Widziała to w jego oczach, a przynajmniej tak się jej wydawało. Razem mieli w tym przepaść, w tej chatce z dala od całego świata stało się to jedną z naprostszych decyzji, które mogli podjąć. Rzeczywistość wydawała się im na to pozwalać, dała im na to czas.
- Może po prostu nie chciałam tego widzieć... - To również było prawdopodobne. Jego ręce błądziły po jej ciele, widziała, że nie mógł się powstrzymać od dotykania jej, nie wydawało jej się, aby to były przemyślane gesty, robił to całkiem naturalnie, tak po prostu, jakby od zawsze ich poranki wyglądały właśnie w ten sposób. Sama zresztą bez mniejszego problemu wpasowała się w jego ramiona, jakby to było dla nich zupełnie normalne i robili to od lat.
- Nikt nie był w stanie tego przewidzieć, najwyraźniej jednak warto było prowadzić te zapiski. Nigdy nie wiesz, co może pobudzić kobietę. - Oczy jej błysnęły, drażnił się z nią, jak zawsze, nie byłby sobą, gdyby tego nie robił.
Obserwowała go uważnie. Widziała, że nastrój mężczyzny się zmienił. Te notatki, zakończenie dziennika, sama namówiła go, aby tam zerknął, nie spodziewała się, że coś może pójść nie tak. Widziała, że próbuje zrozumieć, co się działo. Nie był jasnowidzem, to było całkiem jasne, nie mógł tego przewidzieć, zapisać wcześniej, wiec dlaczego, niby tak się stało. To było dziwne.
Daty, daty sugerowały, że to, co zostało zapisane na kartkach miało się dopiero wydarzyć, trzy kolejne dni. Tylko skąd ktoś wiedział, skąd on wiedział?
Odetchnęła głęboko. Może dałoby się coś z tego? Właściwie dlaczego nie. Być może uda jej się znaleźć jakieś odpowiedzi. Przeniosła spojrzenie na szafkę, z której wcześniej ściągnęła notes, zwróciła uwagę na to, że były tam świeczki, jedna do połowy wypalona, ale trzy całe. Cztery powinny jej wystarczyć. Nie zastanawiała się zbyt długo, widziała jego minę, chciała znaleźć odpowiedź na pytanie, które pojawiło się na pewno w jego głowie, bo w jej też zaistniało, kto i dlaczego, jakim cudem, właściwie tych pytań było dosyć wiele.
- Sekunda. - Powiedziała cicho, i zaczęła wyplątywać się z jego objęć. Nie, żeby chciała to robić, naprawdę było jej wygodnie tuż przy nim, kiedy czuła ciepło jego ciała, zapach, oddech na szyi, ale to mogło chwilę zaczekać, tak, zamierzała do tego wrócić, chociaż najpierw wypadało zająć się tą bardziej naglącą sprawą.
- Spróbuję czegoś. - Dodała jeszcze, aby wyjaśnić dlaczego nagle postanowiła się podnieść.
Nie przejmowała się tym, że była zupełnie naga, nie czuła wstydu, czy potrzeby narzucenia na siebie czegokolwiek, to również mogło zaczekać. działała szybko, pewnie, metodycznie, nie robiła tego pierwszy raz. Doskonale wiedziała do czego dąży. Sięgnęła po świeczki, wpatrywała się w nie krótką chwilę mrużąc przy tym oczy, to musiało wystarczyć. W jednej dłoni nadal trzymała notes, który okazał się przynieść jej poza odpowiedziami pytania których chyba i Benjy się nie spodziewał.
Znalazła kawałek miejsca, na drewnianej podłodze, ułożyła krąg ze świec, prowizoryczny, ale na tę chwilę to musiało im wystarczyć. Różdżka, potrzebowała różdżki, aby je zapalić. Odnalazła ją wśród ubrań, które również leżały na podłodze. Zapaliła świece, jednym wprawnie rzuconym zaklęciem. Mogła przejść do tej nieco bardziej skomplikowanej części zadania, które miała do wykonania.
Usiadła w kręgu, złapała notes w dłonie, skupiła się na przedmiocie, ignorowała wszystko, co działo się wokół. Potrzebowała dowiedzieć się czegokolwiek. Oddychała powoli, spokojnie, miarowo. Nic nie mogło jej rozproszyć, to powinno wystarczyć, musiało się udać. Opowiedz mi swoją historię. Naprawdę liczyła na to, że przedmiot jej wysłucha.
Sukces!
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control