20.11.2025, 13:58 ✶
- No dobrze, bo już prawie zacząłem wołać go - powiedział z niewinnym uśmiechem i wzruszył ramionami.
- Myślisz, ze uda nam się ich unikać cały czas? Może im szybciej tym lepiej i to my zaskoczmy ich, a nie oni nas? Nie widziałem ich na własne oczy, ale z opisu brzmią jak coś z czym poradzi sobie magia, zawsze możemy sobie po prostu wypalić przejście do zamku. - delikatnie obrócił różdżkę w palcach, patrząc uważnie na Brennę, może i nie był wielkim wojownikiem, czy doświadczonym autorem, ale jeżeli element zaskoczenia był po ich stronie, to mieli znaczną przewagę. no chyba, że to były wytrzymały bestie, odporne na magie niczym smoki - wtedy robiło się trudniej.
Przyjrzał się uważnie Jonathanowi, jego uwaga o utworzeniu bezpiecznego schronienia w zamku. Z jednej strony rozumiał ten pomysł i co szło za tym, skrzywił się jednak intensywnie kręcąc głową.
- Wolałbym nie, zamiast tego możemy przygotować pułapki, ale jeśli stworzymy chroniony jeden pokój to co jak nas te wszystkie kwintopendy zapędzą? Będziemy w pułapce bez wyjścia. Byłby raczej za stworzeniem bezpiecznych przejść dla nas, a dla nich pułapek - wyraził swoje zdanie, nie chciał robić z jakiegoś pomieszczenia bezpiecznej przystani, bo jeszcze ten zamek stałby się ich grobowcem, a tego przecież nie chcieli.
Zerknął jeszcze na Dorę, nie do końca był pogodzony z tym, że udawała się z nimi na tak niebezpieczną wyprawę, ale z drugiej strony nie mógł i nie miał prawa trzymać jej w złotej klatce.
- Trzymaj się blisko - mruknął do niej nieco ciszej, będzie nieco spokojniejszy trzymając na niej oko. Rozejrzał się po okolicy, czy faktycznie są sami, czy już też ich zauważyło i obserwuje z ukrycia, a może i nie z ukrycia.
Percepcja: ◉◉○○○ - rozglądam się
- Myślisz, ze uda nam się ich unikać cały czas? Może im szybciej tym lepiej i to my zaskoczmy ich, a nie oni nas? Nie widziałem ich na własne oczy, ale z opisu brzmią jak coś z czym poradzi sobie magia, zawsze możemy sobie po prostu wypalić przejście do zamku. - delikatnie obrócił różdżkę w palcach, patrząc uważnie na Brennę, może i nie był wielkim wojownikiem, czy doświadczonym autorem, ale jeżeli element zaskoczenia był po ich stronie, to mieli znaczną przewagę. no chyba, że to były wytrzymały bestie, odporne na magie niczym smoki - wtedy robiło się trudniej.
Przyjrzał się uważnie Jonathanowi, jego uwaga o utworzeniu bezpiecznego schronienia w zamku. Z jednej strony rozumiał ten pomysł i co szło za tym, skrzywił się jednak intensywnie kręcąc głową.
- Wolałbym nie, zamiast tego możemy przygotować pułapki, ale jeśli stworzymy chroniony jeden pokój to co jak nas te wszystkie kwintopendy zapędzą? Będziemy w pułapce bez wyjścia. Byłby raczej za stworzeniem bezpiecznych przejść dla nas, a dla nich pułapek - wyraził swoje zdanie, nie chciał robić z jakiegoś pomieszczenia bezpiecznej przystani, bo jeszcze ten zamek stałby się ich grobowcem, a tego przecież nie chcieli.
Zerknął jeszcze na Dorę, nie do końca był pogodzony z tym, że udawała się z nimi na tak niebezpieczną wyprawę, ale z drugiej strony nie mógł i nie miał prawa trzymać jej w złotej klatce.
- Trzymaj się blisko - mruknął do niej nieco ciszej, będzie nieco spokojniejszy trzymając na niej oko. Rozejrzał się po okolicy, czy faktycznie są sami, czy już też ich zauważyło i obserwuje z ukrycia, a może i nie z ukrycia.
Percepcja: ◉◉○○○ - rozglądam się
Rzut N 1d100 - 30
Akcja nieudana
Akcja nieudana