- Tak, faktycznie lepiej nie pytaj, bo mogą Ci się nie spodobać. - Mrugnęła do niego jeszcze porozumiewawczo. Na pewno przemyśli sobie dokładnie sposób, w jaki może mu pomóc, coś zaradzić na tę jego dolegliwość. Prue tak już miała, szukała najlepszych rozwiązań, czyż nie? Mieli trochę czasu, aby z tym sobie poradzić i zamierzała wykorzystać ten czas w najbardziej odpowiedni sposób, chociaż odrobinę mu ulżyć.
Poranek był lekki, niemalże sielankowy. Dawno nie czuła takiego spokoju i poczucia, że wszystko jest na swoim miejscu. Nie chciałaby być gdzieś indziej, z nikim innym. Może było to nieco niespodziewane, zupełnie dla niej nietypowe, ale cieszyła się z tego, że pojawił się ponownie na jej drodze. Nie pamiętała już jak to jest pozwalać sobie na więcej, zatracać się w spojrzeniach, czy gestach. Zresztą to nigdy nie było takie proste, jak teraz. Nasuwało jej się na myśl, że mieli tak skończyć, zobaczyć jak to jest kiedy mogli razem przekroczyć wszystkie granice, potrzebowali do tego, żeby znaleźć się w tym miejscu nieco czasu, ale może to też wpłynęło na ich korzyść. Byli dorośli, bardziej świadomi niż wtedy, w przeszłości, przeszli swoje, a to i tak nie zmieniło ich podejścia do siebie. Od zawsze miał specjalne miejsce w jej życiu, nawet wtedy kiedy nie było im do końca po drodze to właśnie on wzbudzał w niej najsilniejsze emocje, to o czymś świadczyło, wolała jednak aktualnie nie rozmyślać nad tym o czym. Niektórych rzeczy lepiej było nie nazywać, bo to mogłoby tylko wszystko popsuć.
Nastrój nieco się zmienił, kiedy sięgnęła po ten notes. Doceniała to, że jej przed tym nie powstrzymał, wręcz przeciwnie, nie wydawał się mieć nic przeciwko temu, żeby zajrzała w przeszłość. Przyniosło to Prudence odpowiedzi, zmieniło jej podejście, dało do myślenia.
Nie zastanawiała się nawet sekundy nad tym, co powinna zrobić z notesem, kiedy pojawiły się te kartki, zapiski, które nie pasowały do całej reszty. Było to dla niej całkiem naturalne, chciała dowiedzieć się tego, skąd się tam wzięły. Szczególnie, że widziała co było tam napisane, nie do końca umiała stwierdzić, jak te notatki mogły się tam znaleźć, Benjy również tego nie wiedział, więc musiała zapytać o to przedmiot. Na szczęście potrafiła to robić, jej umiejętność czasem mogła się do czegoś przydać. Ceniła sobie ją, chociaż wiedziała, że niektórzy nie uważali tego, za coś normalnego. Ona traktowała to jako dar, kolejne możliwości z których mogła korzystać, od zawsze zresztą widziała więcej, czuła więcej, a, że przeszłość ciekawiła ją najbardziej, to nie mogło jej się lepiej trafić w loterii genetycznej.
Szybko przygotowała sobie miejsce do działania, nie pytała o zgodę, po prostu to zrobiła wiedząc, że Benjy to zrozumie. Wprowadziła się w trans, wiedziała, że jej się to uda, nic jej przecież nie rozpraszało, była wyjątkowo stabilna, wszystko świadczyło o tym, że musiało jej się udać.
Jej ciało nadal znajdowało się w kręgu, oczy, zamglone spojrzenie świadczyły jednak o tym, że nie do końca była obecna w tej chatce. Odpłynęła, zniknęła w przeszłości.
Była niemalże pewna tego, że w powietrzu wyczuwała charakterystyczny zapach ozonu, który pojawiał się po burzy. Znalazła się w tej samej chatce, właściwie to przy jej drzwiach, na werandzie. Widziała chłopca, tego o błyszczących oczach, ciemnych, rozczochranych włosach, siedział na schodach, oparty o balustradę i zapisywał coś w notesie, podeszła nieco bliżej, rzuciła okiem na otoczenie i zauważyła kolejne znajome sylwetki, tyle, że w jeziorze. To musiały być wakacje, trudno jej było stwierdzić, który to był rok, które wakacje.
Chłopiec wydawał się nie zwracać uwagi na to, co działo się wokół niego, zapisywał coś bardzo skrupulatnie, widziała, jak przewracał kartki, zapisywał kolejne z nich, podeszła bliżej, stanęła nad nim, żeby zerknąć na to, co robił. Miała ochotę przeczesać mu palcami te niesforne włosy, pamiętała, że zdarzało jej się to robić, gdy byli dziećmi, kiedy mówiła mu o tym, że znowu wygląda tak, jakby strzelił w niego piorun. Rzuciła w końcu okiem na kartkę, którą właśnie zapisywał. Widziała datę, to były te same daty, które oni zauważyli przed chwilą. Tylko jak? Jak to było możliwe, że Benjy wtedy był w stanie przewidzieć coś, co stanie się za kilkanaście lat?
Mrugnęła w końcu, odetchnęła głęboko, nie do końca wiedziała, co myśleć o tym, co przed chwilą zobaczyła, przeniosła wzrok na Benjy'ego, który nadal leżał na tym ich całkiem przytulnym posłaniu, które sobie zorganizowali, nie do końca spodziewała się zobaczyć, to co zobaczyła.
- To dziwne. - Powiedziała w końcu, nieco zachrypniętym głosem.
- Widziałam, jak Ty to zapisywałeś. - Musiała się z nim tym podzielić, chociaż nie miała pojęcia, jak na to zareaguje. Coś było nie tak, może ktoś specjalnie zmienił to, co pamiętał ten notes, czy w ogóle dało się tak zrobić? Trans przyniósł jeszcze więcej pytań, zamiast dać odpowiedzi.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control