Była bliska tego, żeby odwrócić się na pięcie i odejść. Tak właściwie to prawie to zrobiła, jednak jak przystało na dorosłą, odpowiedzialną kobietę, postanowiła zostać. Musiała mieć na niego oko, zwłaszcza przez to, że to ona go poturbowała. Oczywiście miała ku temu swoje powody, zasłużył na to, co go spotkało, tylko jednak spacer w tym stanie mógł się skończyć źle, a nie chciała mieć go na sumieniu, musiałby się zresztą tłumaczyć z tego przed Roisem, słabo by to trochę wyglądało, no bo co miałaby mu niby powiedzieć, no wypchnęłam go przez balkon, jebnął o beton, potem sobie poszedł, chuj wie gdzie jest no i nie wrócił? No nie. To brzmiałoby głupio. Tak czy siak pewnie będzie musiała powiedzieć mężowi dlaczego jego przyjaciel wyglądał, tak, a nie inaczej, ale kiedy była obok przynajmniej miała pewność, że jakoś doprowadzi go do ich tymczasowego mieszkania.
Znaleźli bar, chyba jeden, jedyny otwarty w całym tym miasteczku. Był to spory sukces, spore osiągnięcie, jak na to, że szli zupełnie na ślepo. Czuła, że potrzebował się najebać, ba sama po tej rozmowie chętnie by się napierdoliła, ale nie mogła, więc polazła tam za nim. On wlewał w siebie rakije, czy inne lokalne trunki, które jebały tak, że krzywiła się na samą myśl, że można było to tak po prostu wypić, a ona piła jebaną herbatę, niesamowita atrakcja. Benjy bawił się całkiem nieźle, nawiązał nowe znajomości, spodziewała się, że w tym wiselczym nastroju może prosić się o wpierdol, ale było zupełnie inaczej. Spoglądała na niego uważnie, kontrolnie, co jakiś czas by mieć pewność, że zaraz jej tu nie odleci, bo mocno jebnął o posadzkę, a teraz wlewał w siebie hektolitry alkoholu.
Z jego ust padło wiele słów, spoglądała na to z rozbawieniem, przymrużeniem oka, okazywało się bowiem, że jak się najebał, to potrafił być całkiem zabawny i może nawet nieco bardziej przystępny niż normalnie. Nawet nie spodziewała się tego, że ta noc może okazać się tak względnie udana, mimo zmęczenia, mimo tego, że zdecydowanie marzyła o tym, aby się porządnie wyspać, przyjęła jednak rolę niańki. Całkiem wyluzowanej niańki, która nie miała nic przeciwko temu, żeby wlewał w siebie ten cały alkohol. Nie wpadła na to, że później będzie musiała go jakoś zabrać ze sobą do mieszkania, że droga będzie długa i bardzo kręta. Zapamiętywała wszystko co mówił, i zamierzała skorzystać z jego słów jako argumentów przy kolejnej rozmowie, bo nie miała zamiaru przemilczeć tego co słyszała, być może miał to być monolog...
Bardzo spektakularnie się zbełtał nim to zrobił pokusił się jednak o szczerość, której się nie spodziewała, zarejestrowała to bardzo dokładnie, chociaż język tak mu się plątał, że trudno było go zrozumieć, nie przesłyszała się jednak, głupkowato uśmiechała się do siebie, gdy rumuński alkohol postanowił opuścić jego żołądek. Wiedziała, kurwa wiedziała, że to nie było takie proste. Najebany był szczery, wiadomo, że alkohol powodował szczerość, miała rację, lubiła mieć rację. Ten rzyg, to był jednak znak, że powinny opuścić to miejsce, zresztą słońce już wstawało.
Nie padało, było to zajebistą nowiną, zdążyli się już bowiem wysuszyć, jednak nadal jej ciało przechodziło to dziwne uczucie chłodu, wiedziała, że trochę minie, gdy się porządnie rozgrzeje, milion wypitych herbat nic nie dał. Próbowali wyjść, Benjy miał lekki problem, by zmieścić się w drzwiach, odbił się od lewej do prawej, może od prawej do lewej, ale nie wyszli z drzwiami. Drobny sukces, a cieszył.
Trzymała się krok za nim, żeby przypadkiem nie dostać jakimś niekontrolowanym ruchem, jednak na tyle blisko, aby móc go asekurować jeśli wiatr zawieje zbyt mocno, a wiał, wiał okropnie mocno, a przynajmniej tak to wyglądało kiedy Benjy się przemieszczał. To będzie zajebiście długa droga, przynajmniej robiło się całkiem malowniczo.
Podparł się o murek, burknął pod nosem ciche ja pierdole, to nie wróżyło niczego dobrego, na szczęście była tuż obok, gotowa spełnić się w tej swojej nowej roli. - Przytrzymać Cię, chcesz chwilę posiedzieć, potrzebujesz wody? Cokolwiek? - Starała się być naprawdę wyrozumiała, a jak chciała to potrafiła.