22.11.2025, 14:21 ✶
– Uznaj więc, że oficjalnie jesteś liderką na-ten-moment-jednoosobowego zespołu zajmującego się sprawą czarnych róż. Jeżeli potrzebujesz dołączyć kogoś do sprawy, złóż ten sam formularz co zawsze. – Nie była to sprawa wymagająca konsultacji z Harper ani z przełożonymi. Mogłaś dobrać kogokolwiek z Biura lub Brygadzistę, jeżeli jego umiejętności lub wiedza były wystarczające do uzupełnienia pola dotyczącego zasadności utworzenia drużyny.
– Zawsze myślałam, że urośniesz do czegoś wielkiego. Może do miejsca nade mną – przyznała, wpatrując się w ciebie spokojnie. – Dzisiaj mam wrażenie, że nie życzę tego nawet największemu wrogowi. – Na jej ustach pojawił się uśmiech. Delikatny, niezdradzający nic bezpośrednio, ale kontekstu mogłaś wyczuć, że Harper w pewien sposób wyraziła zgodę z twoimi myślami. Ministerstwo to tony papierologii, układów, układzików i praw, które nie zawsze miały sens. Im wyżej się znajdowałeś, tym więcej polityki i ludzi świadomie rzucających ci kłody pod nogi.
Życie Moody nie było łatwe.
– Idź już. Jeżeli dowiem się czegokolwiek ważnego, przekażę ci od razu – zagwarantowała.
A kiedy opuściłaś pokój i zamknęłaś drzwi, podszedł do ciebie Archibald, jeden z młodszych Aurorów w Biurze.
– Harper jest w gabinecie? Dzięki Matce, cholernie potrzebuję...
Minął cię, nacisnął klamkę i zrobił krok do przodu.
Gabinet był pusty. Światło było zgaszone.
Po Moody zostało tylko kilka brudnych kubków i zabezpieczonych szafek.
– Zawsze myślałam, że urośniesz do czegoś wielkiego. Może do miejsca nade mną – przyznała, wpatrując się w ciebie spokojnie. – Dzisiaj mam wrażenie, że nie życzę tego nawet największemu wrogowi. – Na jej ustach pojawił się uśmiech. Delikatny, niezdradzający nic bezpośrednio, ale kontekstu mogłaś wyczuć, że Harper w pewien sposób wyraziła zgodę z twoimi myślami. Ministerstwo to tony papierologii, układów, układzików i praw, które nie zawsze miały sens. Im wyżej się znajdowałeś, tym więcej polityki i ludzi świadomie rzucających ci kłody pod nogi.
Życie Moody nie było łatwe.
– Idź już. Jeżeli dowiem się czegokolwiek ważnego, przekażę ci od razu – zagwarantowała.
A kiedy opuściłaś pokój i zamknęłaś drzwi, podszedł do ciebie Archibald, jeden z młodszych Aurorów w Biurze.
– Harper jest w gabinecie? Dzięki Matce, cholernie potrzebuję...
Minął cię, nacisnął klamkę i zrobił krok do przodu.
Gabinet był pusty. Światło było zgaszone.
Po Moody zostało tylko kilka brudnych kubków i zabezpieczonych szafek.
Koniec sesji