Prudence rozpięła kilka guzików płaszcza, nie była jednak na tyle odważna, aby go z siebie zdjąć i położyć na krześle obok, nie wyglądało szczególnie atrakcyjnie, raczej jakby wiele razy ktoś przed nią coś na nie wylał, lub jeszcze gorzej. Nie podjęłaby się takiego ryzyka, za bardzo lubiła swój płaszcz.
Zresztą wiedziała, że nie ominie jej przesiąknięcie tym charakterystycznym zapachem tego miejsca, trochę zajmie jej pozbywanie się jej go z siebie. Nokturn śmierdział, można było przywyknąć do tego zapachu, jednak wiedziała, że gdy wróci do domu będzie mogło to spowodować pytania, na które chyba nie była do końca gotowa. Będzie musiała więc przejść naokoło, pozwolić by wiatr pozbył się z niej tej charakterystycznej woni. Kiedy mieszkała u siebie - nie musiała się z niczego tłumaczyć. Miała jednak na uwadze to, że trochę się zmieniło przez ostatni czas. Rodzice nie do końca na wszystko przymykali oko, może i była dorosła, ale wolała nie doprowadzać do konfrontacji. Wiele kosztowało ją wyspowiadanie się z tego, dlaczego wróciła do domu rodzinnego, mimo, że nie powiedziała całej prawdy, zwaliła to w większości na stan nieruchomości po pożarach, a i tak mimo, że byli co do tego wyrozumiali była na siebie zła, że nie dźwignęła tego sama. Nie znosiła prosić o pomoc. Sytuacja, w której się znalazła jednak nieco ją przygniotła. Rzeczywistość ostatnio była kurewsko pochmurna.
Nie rozglądała się po Wiwernie, nie szukała tu znajomych, czy obcych twarzy. Miała całkiem jasny cel, wypić drinka, czy dwa po skończonej pracy, odetchnąć na moment, by udać się do domu. Czekał ją dość długi spacer, ale i tak nie miała nic lepszego do roboty.
Obserwowała uważnie barmana, który miał całkiem dużo obowiązków, co chwilę ktoś coś od niego chciał, młody chłopak ledwie dawał sobie radę. Przeniosła spojrzenie na rząd butelek, który całkiem ładnie odbijał światło, to przykuło jej uwagę na dłuższą chwilę. Sączyła drinka powoli, nigdzie jej się nie spieszyło, już nie, chociaż może powinno, to nie było miejsce dla takich osób, jak ona, sama nie powinna się tutaj tak szlajać, raczej załatwić swoje i zniknąć, ale dzisiaj rozsądek poszedł w diabli, zawsze istniało przecież ryzyko, prawda? Potrafiła sobie z nim poradzić, a przynajmniej tak sobie wmawiała. Była całkiem odważna, chociaż może nie powinna.
Ktoś usiadł niedaleko niej, usłyszała dźwięk ciała opadającego na krzesło, rzuciła krótkie spojrzenie w tamtym kierunku, a po chwili wróciła do wpatrywania się w butelki. Nie musiała się przecież przejmować tym, że ktoś znalazł się niedaleko.
Czekała na to, aż dostanie alkohol, najwyraźniej znalazła się na samym końcu kolejki, nie ma się co dziwić, gdyby była na miejscu tego chłopaka też pewnie wolałaby zacząć wydawać zamówienia od tych, które dotyczyły typów, co wyglądali jak spod jakiejś ciemnej gwiazdy, oni mogli siłą zademonstrować swoje niezadowolenie z chujowej obsługi, Prue nie wyglądała, jak ktoś, kto się tym w ogóle przejmował. Miała czas, nigdzie się nie spieszyła.
W końcu chłopak postawił przed nią wysoką szklankę, najwyraźniej przypomniał sobie o jej zamówieniu, kiedy się do niej odezwał zmrużyła nieco oczy i zmarszczyła nos, jakiego niby pana? Dostrzegła, jego skinięcie, spowodowało to, że przeniosła wzrok w stronę nieznajomego mężczyzny. Nie miała pojęcia niby dlaczego postanowił postawić jej drinka, ale to nigdy nie wróżyło niczego dobrego, zwłaszcza, jeśli raczej miało się zamiar nie rzucać w oczy. Decyzja była prosta, skoro w końcu znalazła się przed nią ta szklanka, to nie miała zamiaru wzgardzić tym alkoholem, uniosła więc szklankę w podzięce, kiedy spoglądała na mężczyznę poczuła się nieco dziwnie, niepewnie, bo nie miała pojęcia, co właśnie działo się w jego głowie, a nie wyglądał na kogoś, kto postępował irracjonalnie, tym gorzej.
Smak alkoholu nie należał do najlepszych, ale nie spodziewała się cudów, nie w tym miejscu, chciała, aby był gorzki, był gorzki, to było najbardziej istotne, sączyła go powoli, nigdzie się nie spieszyła, nie spoglądała też więcej w stronę dziwnego faceta, bo wolała nie kusić losu, zbyt wiele ostatnio sytuacji nie szło po jej myśli.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control