To miał być spokojny wieczór, przynajmniej na tyle na ile dało się, aby wieczór na Nokturnie był spokojny. Miała wypić jednego drinka, wrócić do domu, przed spaniem trochę popłakać nad tym, jak wyglądało jej aktualne życie, poużalać się nad sobą, zmęczyć tym na tyle, aby przyszedł sen. To było całkiem proste do zrealizowania. Ostatnio jednak żadne z jej założeń się nie spełniały, nie miały racji bytu, zawsze coś musiało popsuć jej plany.
Wzbudziła zainteresowanie jakiegoś typa, widziała to po jego spojrzeniu, oceniał ją, ale nie w taki sposób w jaki zazwyczaj robili to najebani faceci w tym miejscu. On wydawał się mieć w tym większy cel. Zimny dreszcz przeszedł jej po plecach, obawiała się obcych, szczególnie w tym miejscu, nigdy nie mogła przewidzieć przecież, co planowali. Dotknęła opuszkiem palca jednego z guzików płaszcza i zaczęła nim obracać. Póki co nic takiego się nie działo, ale miała to dziwne przeczucie, że był to dopiero początek. Jej intuicja rzadko się myliła.
Mogłaby wstać i ruszyć w kierunku drzwi, to wydawało się w tej chwili chyba najbardziej rozsądnym posunięciem, szczególnie, że powoli dopijała zawartość swojej szklanki, idealny moment na to, by opuścić to miejsce w całkiem naturalny sposób. Skończyła pić, nic tu po niej, wyszła. Nie zdążyła jednak tego zrobić. Usłyszała głos, spodziewała się do kogo może należeć, był przecież jedyną osobą, która zwróciła na nią tutaj uwagę, no poza barmanem, który raczej nie miał innego wyjścia.
Mężczyzna korzystał z jakiejś osobliwej umiejętności, tylko, czy faktycznie powinno ją to dziwić, Nokturn był pełen ludzi, którzy posiadali specyficzne zdolności. Nie wiedziała jeszcze, czy chce wchodzić z nim w konwersację, nie robiła zazwyczaj takich rzeczy, trzymała się z dala od obcych, bo nigdy nie wiadomo, czego można się po nich spodziewać. Była całkiem ostrożna, jak na kogoś, kto się tutaj zapuszczał.
Jego słowa... mówił tak, jakby ją znał, jakby wiedział z kim ma do czynienia, to było dziwne, wzbudzało w Bletchley dziwne uczucie, poczuła się bardzo nieswojo, jakby rozgryzł ją tak po prostu, a wydawało się jej, że nie jest najgorsza w kamuflowaniu się. Trudno jednak było nie zauważyć, że nie do końca pasuje do tego obrazka, wyglądała zbyt porządnie jak na Nokturn, tacy jak ona pojawiali się tu z jakiejś przyczyny.
Dopiła zawartość szklanki, nie odpowiedziała mu jeszcze, musiała zastanowić się nad tym, jak do tego podejść. Z jednej strony nie chciała ryzykować, z drugiej, rozmowa do niczego jej nie zobowiązywała, a wzbudził jej ciekawość, jak wiadomo ciekawość była pierwszym stopniem w drodze do piekła.
Podniosła się wreszcie, bardzo spokojnym krokiem ruszyła w kierunku tego typa, przystanęła jedno krzesło od niego, nie miała pojęcia, czy czytał w myślach, czy w jaki sposób działał, dlatego też znalazła się bliżej.
- Tak, to powiedz mi po co tutaj przyszłam? - Powiedziała cicho, starała się, aby jej głos brzmiał pewnie. Niesamowicie interesowało ją to, co miał zamiar jej odpowiedzieć, bo póki co sama chyba nie wiedziała po co tutaj przyszła, być może on miał ją uświadomić.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control