• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[07/09/1972] Expand your needs and demand more - Albert & Anastazja

[07/09/1972] Expand your needs and demand more - Albert & Anastazja
Bimbonierka
"boo hoo she stole the diamonds/killed a man" yeah, and? maybe he deserved it. the diamonds look great w her outfit. you just hate to see the girlboss winning.
wiek
41
sława
VI
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
Urzędniczka, zastępczyni szefa Departamentu Skarbu
Długie za pas, ciemnobrązowe włosy, zwykle starannie wystylizowane w nisko upięty kok, zdobny w połyskliwe świecidełka. Przerażająco głębokie, czarne oczy. Zawsze starannie ubrana: ustrojona w przepyszną, diamentową biżuterię, nosi drogie, wysokiej jakości szaty, najczęściej w odcieniach czerni, czerwieni, różu i fioletu, skrojone tak, aby podkreślić wszystkie atuty jej sylwetki. Porusza się z gracją godną tancerki. Choć jest niskiego wzrostu (mierzy dokładnie 1,55 m) dodaje sobie tych parę centymetrów więcej butami na obcasach. Bije od niej aura wyższości i pewności siebie.

Anastasia Dolohov-Burke
#6
23.11.2025, 14:39  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.11.2025, 14:52 przez Anastasia Dolohov-Burke.)  
Metaforycznie podała mu rękę, żeby pomóc mu podnieść się z tej obmierzłej poufałości, która ociekał jego głos. "Panie Rookwood", podkreśliła dystans, a on, zamiast uścisnąć jej dłoń, wciąż ocierał się o nią mięsistymi wargami, bardziej śliniąc niż składając pocałunek. Nie mogłaby jednak nazwać tego uczucia nieprzyjemnym. Skojarzenia przywodzące na myśl akt konsumpcji zawsze wprowadzały ją w ten szczególny stan zadumy podszytej... Ach, sama nie wiedziała czym. Ale teraz tak szalenie ją to irytowało, że mówił do niej per "ty", zmuszając ją do spoufalenia się. Wychodziła wtedy na słabą. Wychodziła na słabą, bo pozwoliła mu do siebie tak mówić, nie zaprotestowała nawet, gdy porzucił bezpieczną formalność miana "pani Burke"! Pozwoliła mu na to wszystko, nie wiedząc nawet i kiedy! Ten mały chujek pozbawiony towarzyskiej ogłady, niech go licho. Imbecyl, nie potrafiący odczytać oczywistych sygnałów świadczących o jej dyskomforcie... Anastazja zmrużyła oczy. A może celowo te sygnały ignorował? Zmusiło ją to do spojrzenia na Alberta Rookwooda z nowej perspektywy. Albo też "Bertiego", jak zdecydowała się go nazywać. Chociaż to było takie nienaturalne... Herr Rookwood brzmiało o wiele lepiej.

Herr Mannelig, Herr Mannelig, słyszała w głowie chór, weź za żonę mnie, jam przecież taka hojna jest. Ruchy jej były dzikie, gwałtowne, przepyszne, gdy obracała się na scenie w kolejnym piruecie. Usłyszeć mogę od ciebie tylko "tak" lub "nie"... Czy tego chcesz, czy nie. Do tej właśnie pieśni tańczyła, gdy Janus zobaczył ją po raz pierwszy. Dzierlatka na recitalu, w uroczym baletowym tutu. Pływała na scenie w swych tiulach, błyszczała niczym świecidełka wpięte w jej włosy, zebrane tak jak i teraz w misterny, choć, zdawałoby się, nieco surowy kok. Tańczyła do pieśni wziętej rodem ze skandynawskiej mitologii, pieśni o demonicznej czarownicy, huldrze, uwodzącej świadomego jej potęgi człowieka, mugola. Nieczułym pozostał na jej umizgi, odmawiając wspaniałych darów, jakie mu ofiarowała. Odmawiając jej miłości. Odmawiając jej człowieczeństwa.

Janus poślubił ją niedługo po tym. Był do szaleństwa niemal zauroczony jej urodą, a ona zadbała o to, aby do końca jego życia pozostać stosownie niedosięgłą. Jak gdyby to była tylko kolejna odsłona tego samego recitalu. Ani Anastazja, ani Janus nie ulegali nigdy niepotrzebnym porywom serca. Może dlatego ich układ działał tak dobrze. Miłość była szaleństwem dla ludzi, którzy miłości nie znali. Było tylko wykorzystanie, tylko interes, wymiana przysług, wygodne życie, nie razem, lecz obok siebie. Więc gdy Albert zaczął mówić o miłości Rathbone'ów, Anastazję zwyczajnie zemdliło. Wyobraziła sobie parkę pokurwiałych staruszków pomarszczonych niczym skrzaty domowe. Skrzaty domowe działające na rzecz abolicjonizmu, czy to nie był przedni żart? W strukturze jej wyobraźni kopulowali już na pokrytym brudną bielizną małżeńskim łożu, które przypominało złachmanioną trumnę. O bogowie, jakież to było obrzydliwe. Miłość była obrzydliwa, a jeżeli Albert określał ją mianem "służby", cóż, stawała się w jej oczach tym bardziej obrzydliwszą. Słowo "służba" kojarzyła się Anastazji wyłącznie ze skrzacimi niewolnikami szorującymi rodowe srebra tak, żeby mogła w ulubionych talerzach widzieć swoje odbicie.

"Tęsknisz czasami za panem Janusem?"

– Tylko w trakcie posiłków – odpowiedziała obojętnie Anastazja. – Nie lubię wieczerzać sama. Bardziej tęsknię za jego obecnością przy stole niż w łożu. Będąc szczerą, uważam, że mój świętej pamięci mąż musi bardziej tęsknić za mną. Podstawą szczęśliwego pożycia małżeńskiego jest to przecież, że mąż kochać musi żonę bardziej niż ona kocha jego. – Mrugnęła uroczo obleśnie w stronę Alberta. – Przez żołądek do serca, czy nie tak mówią! A z wszystkich przyjemności jakie przedstawia sobą życie, ja najbardziej cenię jedzenie. Skoro słyszałeś o talentach rodziny Dolohov, wybitnymi umiejętnościami, jakimi pobłogosławił naszą rodzinę los... – Na temat swoich talentów oczywiście bezczelnie kłamała, bo nie rozwinęła nigdy w pełni potencjału do widmowidzenia, jaki w niej tkwił. Nie przeszkadzało jej to jednak chwalić się nieistniejącymi osiągnięciami w tym polu. Od razu poczuła się pewniej, słysząc komplement, nawet, jeżeli był niczym więcej, jak tylko pustym pochlebstwem. – ...Musiałeś słyszeć także o klątwie, która od lat pozostaje naszym przekleństwem. Od czasu do czasu musimy się pożywiać kamieniami szlachetnymi. Więc ślinka cieknie mi trzy razy bardziej niż zwykle, bo nie dość, że pokazujesz mi klejnoty, opowiadasz różne ploteczki, to jeszcze... Ach, nasze zamówienie, dziękuję pięknie, czy mogę prosić jeszcze o więcej serwetek?

Wywód Anastazji przerwało pojawienie się kelnera, który starał się nadrabiać miną, bo lodowy deser dalekim był od wyśrubowanych standardów narzuconych przez damę. Napotykając jednak spojrzenie Alberta, któremu wręczył jego ociekające tłuszczem zamówienie, nie powiedział nic.


Please don't go
I'll eat you whole
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Albert Rookwood (2426), Anastasia Dolohov-Burke (2437)




Wiadomości w tym wątku
[07/09/1972] Expand your needs and demand more - Albert & Anastazja - przez Albert Rookwood - 01.09.2025, 02:29
RE: [07/09/1972] Expand your needs and demand more - Albert & Anastazja - przez Anastasia Dolohov-Burke - 09.09.2025, 08:21
RE: [07/09/1972] Expand your needs and demand more - Albert & Anastazja - przez Albert Rookwood - 09.09.2025, 15:22
RE: [07/09/1972] Expand your needs and demand more - Albert & Anastazja - przez Anastasia Dolohov-Burke - 09.09.2025, 20:51
RE: [07/09/1972] Expand your needs and demand more - Albert & Anastazja - przez Albert Rookwood - 09.09.2025, 23:04
RE: [07/09/1972] Expand your needs and demand more - Albert & Anastazja - przez Anastasia Dolohov-Burke - 23.11.2025, 14:39
RE: [07/09/1972] Expand your needs and demand more - Albert & Anastazja - przez Albert Rookwood - 28.01.2026, 06:42
RE: [07/09/1972] Expand your needs and demand more - Albert & Anastazja - przez Anastasia Dolohov-Burke - 28.01.2026, 21:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa