Prue działała instynktownie, nie chciała być miła, za bardzo ją zranił, potraktował ją naprawdę chujowo i musiała o tym pamiętać, chociaż widok jego rozwalonej dłoni powodował, że miała ochotę zejść z tonu, pomóc mu, później ewentualnie wrócić do rozmowy. Nie umiała inaczej, zawsze na niego tak reagowała, miała do Benjy'ego więcej cierpliwości niż do kogo innego, ale nie mogła tego teraz robić, byłaby żałosna, nie chciała być żałosna, nie chciała usilnie prosić go o jego uwagę, kiedy sam przecież postanowił odejść i z niej zrezygnować. Musiała się ogarnąć, jakoś zebrać w sobie i próbować być asertywna, dlatego właśnie sięgnęła po ten specyficzny ton głosu, którego zaczęła używać jako prefektka w Hogwarcie, doskonale go znał, co do tego nie miała najmniejszych wątpliwości.
Poczuła, że jego dłoń zacisnęła się mocniej na jej dłoni, nie skomentowała tego w żaden sposób, nie miała pojęcia, co się właśnie między nimi działo, co to oznaczało, zresztą był to moment, w którym chyba nie do końca chciała analizować cokolwiek, musiała odbyć tę rozmowę, przejść przez nią, być może to pomoże jej jakoś odnaleźć się w rzeczywistości, bo ostatnio była w niej wyjątkowo zagubiona. Tak, nie był to może najlepszy moment, ale czy miała jakąkolwiek inną szansę? Nie wydawało jej się, by chciał z nią rozmawiać, po prostu sobie odszedł zostawiając lakoniczny list, więc skoro wpadła na niego przypadkiem, to postanowiła spróbować dowiedzieć się czegoś więcej.
- Mhm, jasne. - Burknęła pod nosem. Nie robił na niej wrażenia jego ostry ton, był wkurwiony, oczywiście, ale to nie było wytłumaczeniem, nie musiał się na niej wyżywać. Tak, zachowała się kontrowersyjnie, wyciągnęła go z baru zanim zdążył dokończyć swoje sprawy, przerwała mu coś, trudno - musiał się z tym pogodzić. Zresztą był to pewnie ostatni raz, więc powinien jakoś to przetrawić.
- Kiedy znowu postanowisz wyjechać, bo trafi się zlecenie za granicą? - Dopowiedziała, gdy zaczął wymieniać te jego zdaniem lepsze momenty na ewentualną rozmowę. - Kiedy znikniesz? - Dało się wyczuć gorycz w jej głosie. Bolało ją to, że ją zostawił, że przepadł, jak kamień w wodę, a dzisiaj spotkała go tutaj, jakby nigdy nic. Miało go tu nie być, to był niby powód dla którego zniknął z jej życia, co miała sobie o tym pomyśleć? Cały ten obraz świadczył sam za siebie. - Musisz mi wybaczyć, ale chyba miałam prawo obawiać się tego, że nie będzie żadnych, innych momentów. - Syknęła przez zęby, gdyby mogła być pewna, że znajdzie dla niej chwilę, że postanowi się z nią spotkać, cokolwiek - ale no niestety nie była co do tego przekonana, dlatego skorzystała z okazji, która się pojawiła, mimo, iż nie należała do najlepszych z możliwych, tyle, że inna po prostu mogła się nie nadarzyć.
Zmrużyła oczy, kiedy znowu się odezwał, wpatrywała się w niego z miną, która świadczyła, że chyba nie do końca rozumie, co do niej mówi. Nie wyglądała w tej chwili na najbardziej światłą, co nie zdarzało jej się często, zazwyczaj w jej oczach czaiła się wiedza, teraz raczej można było tam dostrzec pustkę. Analizowała jego słowa, ale nic jej to nie dało.
Jaki znowu list? Nie miała zielonego pojęcia, nie dostała listu, nie wiedziała, że wraca, coś jej tutaj nie grało.
- Mówisz o tej pocztówce z Bukaresztu? - Fakt, nie odpisała na nią, nie wydawało jej się to jednak konieczne, nie chciała przeszkadzać mu podczas zlecenia, zresztą, co niby miała na to odpisać. Baw się dobrze, całuski?
Oczy jej błysnęły. No jasne, nie był jej nic winien, nawet głupiego wyjaśnienia. Prosta sprawa. Zacisnęła mocniej palce na jego dłoni, odruchowo, była szansa, że wbiła mu w nią paznokcie, chociaż tego nie chciała, wkurzył ją tymi słowami. Okropnie.
- Nawet głupie pierdol się Prudence to było zbyt wiele, dobrze, że mamy co do tego jasność. Nie jesteś mi nic winien, prosta sprawa. - Zabolało ją to jak cholera, nie spodziewała się, że potraktuje ją w ten sposób, myślała, że te kilka tygodni, które razem spędzili było na swój sposób wyjątkowe - najwyraźniej się myliła, to się przecież zdarzało.
- Ja, nie chcę czytać? Niby co miałam przeczytać? Nie zdziwiłoby mnie, jakbyś zapomniał go wysłać, tak samo jak zapomniałeś się pożegnać. Miałam się domyślić, kiedy wracasz do Londynu? Miałam sobie te informacje wywróżyć? Niestety nie jestem jasnowidzem Benjy. - Nadal nie do końca wiedziała co się dzieje, coś jej umykało, miał do niej jakieś zarzuty, tylko niby dlaczego? To on ją zostawił, odpowiedziała mu nawet na ten pierwszy bardzo wylewny list, olała pocztówkę z Rumunii, bo nie wydawało jej się potrzebne, by na nią odpisała, zresztą była na niego wkurzona. O co mu właściwie chodziło? Dlaczego on też patrzył na nią, jakby mu kopnęła szczeniaka.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control